W ostatnich dniach Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) podał informację, że w pierwszych dwóch miesiącach roku w programie Mieszkanie dla Młodych (MdM) zaakceptowano wnioski o łącznej kwocie dofinansowania ok. 60 mln zł.
Na pełną ocenę wpływu programu MdM trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ponieważ oferta kredytowa banków jest stopniowo dostosowywana do nowej rzeczywistości, a część deweloperów dopiero przygotowuje inwestycje stworzone na potrzeby programu. Nie zmienia to faktu, że rządowy program już na starcie spotkał się z szeroką falą krytyki. Próba wsparcia młodego pokolenia jest dobrą inicjatywą, jednak pojawiają się liczne pytania, czy środki wydawane na ten cel nie mogłyby być lepiej zagospodarowane poprzez wsparcie np. budownictwa na wynajem itp.
Program rządowy ogranicza się wyłącznie do rynku pierwotnego, co uniemożliwia zakup tańszych mieszkań na rynku wtórnym oraz pośrednio wspiera branżę deweloperską. Oczywiście taka konstrukcja wynika z chęci pobudzenia gospodarki, jednak w takim układzie cel drugorzędny (wsparcie dla nowych inwestycji mieszkaniowych) zdaje się – do pewnego stopnia – przeszkadzać w realizacji głównego celu, czyli poprawy sytuacji mieszkaniowej młodych ludzi. Dodatkowo wykluczenie rynku wtórnego de facto eliminuje z programu znaczną część młodych mieszkających na terenach, gdzie aktywność firm deweloperskich jest znikoma.