statystyki

Gdzie czterech się kłóci, piąty może zbankrutować

autor: Krzysztof Śmietana30.10.2019, 08:21; Aktualizacja: 30.10.2019, 09:29
Meliorant utrzymuje, że prace zostały już dawno odebrane przez inżyniera.

Meliorant utrzymuje, że prace zostały już dawno odebrane przez inżyniera.źródło: ShutterStock

Podwykonawcy Południowej Obwodnicy Warszawy grozi upadłość, bo nikt nie poczuwa się do zapłaty za jego roboty.

To jaskrawy przykład problemów, z jakimi często zmagają się podwykonawcy na budowach. Tym razem rzecz dotyczy firmy Meliorant z Garwolina, przedsiębiorstwa z 30-letnim doświadczeniem. Przy wielu dużych inwestycjach infrastrukturalnych jest podwykonawcą, który buduje kanalizację, zbiorniki retencyjne czy odwodnienie. Firma przyznaje, że wpadła w kłopoty finansowe i jeśli będą się przedłużać, to grozi jej upadłość. – Wszystko przez zaległości z płatnościami za prace wykonane przy Południowej Obwodnicy Warszawy. Dotąd nie otrzymaliśmy łącznie 2,6 mln zł. Niedługo mija termin zapłaty kolejnej faktury i dług wobec nas urośnie do 3,5 mln zł. Brak tak znaczącej kwoty doprowadzi do upadku firmy – mówi Andrzej Zając, dyrektor ds. rozwoju w Meliorancie.

Spór dotyczy budowanego przez firmę rurociągu, który ma odprowadzać deszczówkę do Wisły. Dzięki temu woda przestanie zalewać dzielnicę Wilanów, która sąsiaduje z położonym na skarpie Ursynowem. Okazuje się, że nikt nie poczuwa się do zapłaty za ułożone przez Melioranta rury o średnicy 2 m. Zaangażowane w inwestycję strony przerzucają się odpowiedzialnością za rozwiązanie problemu.

Na czym on polega? Zwykle na budowie dróg mniejszym firmom za roboty płaci główny wykonawca. W przypadku Południowej Obwodnicy Warszawy jest inaczej, bo inwestycję realizuje włoska firma Astaldi, która sama wpadła w kłopoty finansowe. W tej sytuacji rok temu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zdecydowała, że będzie płacić bezpośrednio podwykonawcom Włochów. Jak się jednak dowiedział Meliorant od firmy Astaldi, w tym wypadku wyjątkowo za roboty powinien zapłacić warszawski ratusz, bo rurociąg powstaje na rzecz miasta. Po wysłaniu pierwszej faktury na kwotę 1,8 mln zł stolica zdecydowała się zapłacić tylko ponad 200 tys. Odmówiła też zapłaty za kolejną fakturę na kwotę 900 tys. zł. Tu pojawia się kolejna strona tej układanki. To firma Egis, czyli inżynier kontraktu, który na zlecenie GDDKiA ma nadzorować roboty i dokonywać odbiorów. Egis potwierdził, że rurociąg został ułożony zgodnie z projektem, ale uznał, że może zatwierdzić płatności tylko do wspomnianych 200 tys. zł. Powołał się na egzekucję komorniczą i zajęcie wierzytelności przysługujących Astaldi względem Warszawy na kwotę 2,5 mln zł. Włoska firma w piśmie do miasta zaznacza jednak, że owa egzekucja komornicza już na początku 2019 r. została przez sąd umorzona.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Radek Harasim(2019-10-30 22:36) Zgłoś naruszenie 30

    Ani słowa o nowej, ponoć genialnej ustawie Prawo zamówień publicznych? 🤔😁😉 Dziwne. Patologii w robotach budowlanych są winne wszystkie, podkreślam wszystkie, strony kontraktu. Zamawiający, inżynier, projektant, wykonawca i podwykonawcy. Bo zamiast jasnych i klarownych rozwiązań każdy woli niedomówienia i prowizorki, a nuż uda się zarobić więcej. A tu Panie klops bo wspólnicy okazali się jeszcze większymi cwaniakami. Witamy w "Mordorze" zamówień publicznych na roboty budowlane 😁👍

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Galerie