Ruchy miejskie znalazły nieoczekiwanego sojusznika w swoim sprzeciwie wobec projektu specustawy mieszkaniowej. Tym sprzymierzeńcem okazały się służby specjalne.



Zdaniem Macieja Wąsika, zastępcy koordynatora służb Mariusza Kamińskiego, ułatwienia inwestycyjne i budowlane forsowane przez resort rozwoju są nieprzejrzyste i mogą rodzić ryzyko podejmowania decyzji w oparciu o względy niekoniecznie związane z dobrem lokalnych społeczności. A mówiąc wprost: nowe przepisy w sposób szczególny narażają osoby pełniące funkcje publiczne na zagrożenia korupcyjne. „Należy pamiętać o bardzo częstym nieoficjalnym powiązaniu przedstawicieli deweloperów z władzami gmin” – podkreśla w opinii do projektu zastępca szefa służb specjalnych. W jego ocenie ryzyko łapownictwa, jakie niesie ustawa, wynika przede wszystkim z ogromnej swobody przyznawanej samorządom w wydawaniu pozwoleń na budowę z pominięciem planów zagospodarowania przestrzennego. Podobne uwagi zgłaszali nie tylko miejscy aktywiści, lecz także środowiska urbanistyczne.
Reklama
Zastrzeżenia wiceministra Wąsika wobec specustawy mieszkaniowej nie wynikają jednak wyłącznie z obaw przed wzmożeniem praktyk korupcyjnych, lecz także z troski o kondycję obecnych mieszkańców. „Trzeba pamiętać o coraz bardziej negatywnym postrzeganiu przez opinię publiczną budowania wielopiętrowych budynków mieszkaniowych obok siebie, bez zostawienia miejsca na parki, chodniki albo miejsca użyteczności publicznej. Praktyka ostatnich lat pokazuje jasno, że wiele samorządów swoje decyzje o wydawaniu zgód na budowę, które są bulwersujące dla mieszkańców, może usprawiedliwiać przepisami ustawy” – czytamy w opinii służb.
Projekt specustawy mieszkaniowej wchodzi w decydującą fazę prac rządu i najpóźniej w przyszłym tygodniu ma się pojawić jego finalna wersja. Ministerstwo chce, żeby została uchwalona jeszcze w tej połowie roku.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach publicznych.