Takie będą efekty specustawy, która ma przyspieszyć realizację rządowego programu „Mieszkanie plus” – mówią zgodnie eksperci i samorządowcy. Ich zdaniem akt, który ma wyeliminować problemy z lokalizacją nowych inwestycji, jest też wątpliwy pod względem konstytucyjnym
Wczoraj zakończyły się konsultacje kontrowersyjnego projektu ustawy o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących. Organizacje miejskie nie zostawiły na nim suchej nitki. – Prawo i Sprawiedliwość de facto chce zawiesić proces planowania miejskiego! W projekcie znalazł się zapis, zgodnie z którym inwestycje mieszkaniowe będą wyjęte spod wymogów ustawy o planowaniu przestrzennym. Ofiarami tego aktu prawnego staną się mieszkańcy miast – przekonują aktywiści z Miasto Jest Nasze. Wskazują przede wszystkim na art. 20 projektu, zgodnie z którym „do inwestycji mieszkaniowej nie stosuje się ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym”. – Ta ustawa wyjmuje firmy deweloperskie spod prawa o planowaniu miejscowym – grzmią społecznicy.
Ruchom miejskim wtórują eksperci. – Konsekwencje tego wadliwie napisanego aktu, który ignoruje interesy narodowe, w dłuższej perspektywie nie zostały przemyślane. To rozwiązanie nie przyspieszy procesów budowy, ale będzie zachęcać do korupcji i spekulacji gruntami. Ponadto głęboko ingeruje w kompetencje planistyczne samorządów, naruszając konstytucyjną zasadę subsydiarności zarządzania – stwierdzają w przesłanej do nas opinii prof. dr hab. Tadeusz Markowski oraz dr Dominik Drzazga z Uniwersytetu Łódzkiego.