Ceny mieszkań i domów w UE skoczyły w III kw. 2016 r., w porównaniu z poprzednim rokiem, o 4,3 proc., co jest największą kwartalną zwyżką od początku dekady. Rekordowy w ciągu ostatnich 10 lat był też liczony w skali trzech miesięcy wzrost stawek w Polsce. Ten krajowy wynik wypada jednak na tle kontynentu dość blado. Ceny na naszym rynku skoczyły o zaledwie 2,1 proc., chociaż znacząco w relacji do poprzednich kwartałów.
Relatywnie niewielkie wahania w Polsce to efekt m.in. dużej konkurencji wśród sprzedających – deweloperów i na rynku wtórnym, i coraz większych wymagań wobec kredytobiorców, np. dotyczących wkładu własnego. – To ogranicza szybki dostęp do kredytów i potencjał wzrostu cen – wskazuje Bartosz Turek, analityk Open Finance.
Na 27 krajów europejskich, w których według Eurostatu ceny mieszkań w 2016 r. rosły, Polska znalazła się na 24. miejscu. Na czele zwyżek są Węgry, gdzie kwartalne wzrosty wahały się od 11 do 14 proc., co jest efektem m.in. rządowego programu wsparcia rodzin przy zakupie mieszkań, przede wszystkim nowych, w którym oferowane są dopłaty do kosztów zakupu i tanie kredyty.
ikona lupy />
Polska oazą spokoju na europejskim rynku nieruchomości / Dziennik Gazeta Prawna
Na drugim miejscu znalazła się Szwecja z kwartalnymi wzrostami rzędu 7–12 proc. Tam ceny napędzają dobra sytuacja gospodarcza, bardzo niskie stopy procentowe, a przez to tanie kredyty. Z tych powodów nieruchomości są jednymi z najszybciej drożejących od początku dekady. Ceny mieszkań i domów wzrosły w ciągu sześciu lat o ponad 50 proc. Podobnie jest w innych krajach skandynawskich, gdzie nierzadko zakupy mieszkań napędzają też odliczenia, jakie można uzyskać w podatku przy zakupie nieruchomości na kredyt.
Mimo lekkiej poprawy w 2016 r. w depresji znajdowały się ceny na południu Europy, w krajach, których gospodarki wyjątkowo mocno ucierpiały na wybuchu światowego kryzysu finansowego w 2008 r. W III kw. ubiegłego roku w Hiszpanii nieruchomości mieszkaniowe były o ponad 20 proc. tańsze niż na początku dekady, a w Słowenii, na Cyprze i we Włoszech o 11 do 14 proc.