Nowy test na raka prostaty bazujący na przeciwciałach produkowanych w żółtkach jaj może ocalić życie tysiącom mężczyzn
Ponad 10 tys. zachorowań każdego roku. I to tylko w Polsce. Rak prostaty to wśród mężczyzn drugi najczęściej występujący nowotwór (niechlubnym liderem jest rak płuc). Tak jak w wielu chorobach tego typu, także w tym wypadku kluczem do wyleczenia jest szybka i trafna diagnoza. Choć na raka prostaty chorują przeważnie mężczyźni po 70. roku życia, coraz częściej atakuje znacznie młodszych. Zdarza się, że już nawet dwudziestolatków.
Obecnie jedną z głównych metod diagnostycznych jest ultrasonografia przezodbytnicza, ale – jak w przypadku każdego USG – interpretacja uzyskanego obrazu zależy od doświadczenia lekarza przeprowadzającego badanie. Często więc to badanie łączy się z biopsją tkanek gruczołu krokowego. – Coraz częściej do wykrycia raka prostaty stosuje się testy serologiczne, dzięki którym można wykryć specyficzny marker choroby, białko PSA. Z zespołem, który tworzą Agnieszka Łupicka-Słowik, Renata Grzywa, Maciej Walczak i Kamila Bobrek, opracowaliśmy metodę wytwarzania przeciwciał, które to białko wykrywają nawet w śladowych ilościach – opowiada kierownik projektu dr hab. Marcin Sieńczyk z Politechniki Wrocławskiej.
W podobnym składzie badacze z Wrocławia startowali już w ubiegłorocznej edycji Eureka DGP. Wtedy naukowcy zgłosili test do wykrywania raka piersi. – Technologia jest ta sama, cały czas bazujemy na żółtkach kurzych jaj, ale tym razem skupiliśmy się na wytworzeniu przeciwciał o innej specyficzności, do zastosowań w wykryciu innego typu nowotworu – wyjaśnia Marcin Sieńczyk.
By zrozumieć, jak działa test opracowany na Dolnym Śląsku, trzeba wiedzieć, że każda choroba pozostawia w zaatakowanym organizmie „biologiczny odcisk”, ślad, którego poszukiwaniem zajmuje się współczesna diagnostyka. Komórki nowotworowe zdolne są do produkcji specyficznych białek, tzw. markerów nowotworowych, które nie występują u zdrowych osób bądź też występują na bardzo niskim poziomie. I tak białko PSA u zdrowego mężczyzny występuje w stężeniu poniżej 4 nanogramów na mililitr surowicy. W przypadku raka prostaty białka może być nawet tysiąc razy więcej.
Z tego powodu określono specjalne progi, wartości stężenia markerów w płynach ustrojowych, po których przekroczeniu można podejrzewać rozwój choroby nowotworowej u chorego. Czasami wskazówką dla lekarza może być nieprawidłowa lokalizacja określonego białka, tzn. białko pojawia się w części organizmu, w której nie powinno.
Do wytwarzania serologicznych testów diagnostycznych używa się przeciwciał pochodzących od ssaków, np. myszy, królików czy kóz. W olbrzymim uproszczeniu można napisać, że proces produkcji rozpoczyna się od podania zwierzętom ludzkiego białka markerowego, dla którego opracowany ma być test. Drugi etap polega na okresowym pobieraniu krwi zwierząt, z której izoluje się wytworzone przeciwciała specyficznie rozpoznające podany marker. Ale na drodze do sukcesu – uzyskania specyficznych przeciwciał – podobnie jak w przypadku opisywanego rok temu testu na raka piersi – pojawia się kilka poważnych przeszkód. Po pierwsze, od myszy czy królika jednorazowo można pobrać bardzo mało krwi, co oznacza, że te działanie trzeba często powtarzać – a to pracochłonne i kosztowne. Po drugie, zdarza się, że u ssaków (np. myszy) marker ludzkiego nowotworu jest bardzo podobny do białka naturalnie występującego w organizmie zwierzęcia – przy tak wysokim ewolucyjnym pokrewieństwie obu białek można w ogóle nie otrzymać specyficznych przeciwciał. – Ssaki karmią potomstwo mlekiem. W ten sposób dostarczają młodym całego zestawu narzędzi odpornościowych, w tym przeciwciał, gotowych do zwalczania bakterii czy wirusów, szczególnie ważnych w pierwszych dniach życia. Ptaki natomiast tego typu odporność przekazują potomstwu na pośrednictwem żółtka jaj, a cały proces określa się jako pasywną immunizację – opowiada Marcin Sieńczyk.
Przez lata problemem w izolacji przeciwciał z żółtek jaj był brak skutecznej metody separacji pożądanych białek od tłuszczy zawartych w żółtku, które stanowią jego główny składnik. W ostatnich latach opracowano jednak kilka skutecznych procedur izolacji, dzięki czemu można korzystać ze skarbów zawartych w jajku.
– Główną zaletą wymyślonego przez nas rozwiązania jest bardzo niski koszt pojedynczego testu, który w produkcji ma kosztować mniej niż złotówkę. Oczywiście w sprzedaży będzie droższy, ale na pewno będzie kosztować znacznie mniej niż obecne testy, których cena zaczyna się od 30 zł – wyjaśnia Marcin Sieńczyk. Efektem tego może być to, że by przebadać się trzy razy w roku, mężczyzna nie będzie już musiał wydać 100 zł, a np. 20–30. Jeśli polscy panowie zaczną się regularnie badać, to znacznie zmniejszy to umieralność na raka prostaty.
Co istotne, trwają rozmowy z firmą, która jest poważnie zainteresowana wdrożeniem tego typu produkcji. I nawet jeśli wrocławscy naukowcy z przedsiębiorstwem się nie dogadają, to już wiadomo, że inni chętni stoją w kolejce. – To wynik naszej dobrej współpracy z Wrocławskim Centrum Transferu Technologii. To właśnie jego pracownicy wynaleźli firmy, które działają w naszej branży i wszystko na to wskazuje – chętnie skorzystają z naszego wynalazku – opowiada naukowiec.
Nawet jeśli ten patent zostanie sprzedany i wdrożony, np. na zasadzie sprzedaży licencyjnej, to i tak młodzi naukowcy z Wrocławia krezusami nie zostaną. Część ewentualnych korzyści finansowych otrzyma Politechnika, reszta do podziału w zależności od wkładu pracy poszczególnych osób. – Bogaty to ja się z tego powodu na pewno nie stanę – śmieje się doktor habilitowany. – To może zabrzmi patetycznie, ale moją motywacją jest to, że nasz wynalazek może pomóc dużej liczbie ludzi.
Eureka! DGP
Trwa druga edycja konkursu „Eureka! DGP – odkrywamy polskie wynalazki”. Jego celem jest promocja polskiej nauki i potencjału twórczego naszych wynalazców. Co tydzień do 5 czerwca w Magazynie DGP opisujemy wynalazki nominowane przez naszą redakcję do nagrody głównej, wybrane spośród 54 nadesłanych przez 17 uczelni oraz 26 zgłoszonych przez 13 instytutów badawczych. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w czerwcu. Nagrodą jest 30 tys. zł dla zespołu, który pracował nad zwycięskim wynalazkiem, ufundowane przez Mecenasa Polskiej Nauki – firmę Polpharma – oraz kampania promocyjna o wartości 50 tys. zł w mediach INFOR Biznes (wydawcy Dziennika Gazety Prawnej) ufundowana przez organizatora. W tym roku wszyscy uczestnicy konkursu zostaną zaproszeni do prezentacji swoich wynalazków podczas III Międzynarodowych Targów Innowacji i Nowych Technologii INNO-TECH EXPO, które odbędą się w dniach 15–16 października 2015 r. Prezentacja wynalazków na Targach Kielce będzie doskonałą okazją do nawiązania współpracy biznesowej, która zwiększy możliwości szybkiego wprowadzenia nowych produktów na rynek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.