statystyki

Eureka DGP: Żeby naprawić, trzeba wiedzieć, gdzie się zepsuło

autor: Maciej Miłosz03.04.2015, 14:00
Dr inż. Aneta Bugajska z Politechniki Świętokrzyskiej

Dr inż. Aneta Bugajska z Politechniki Świętokrzyskiejźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nowy sposób lokalizacji uszkodzeń w kablach elektroenergetycznych alternatywą dla metody reflektometru.

Podróżując do wielu krajów Afryki i Azji oraz zwiedzając takie miasta jak Nairobi czy Delhi, poza atrakcjami turystycznymi warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz: niesamowitą plątaninę kabli, która unosi się nad głowami przechodniów. Przybysza z Europy może to zaskakiwać, bo u nas kable elektroenergetyczne są zazwyczaj umieszczane pod ziemią. Choć to rozwiązanie droższe, to w budowie infrastruktury elektroenergetycznej i telekomunikacyjnej powszechne.

Jednak linie napowietrzne mają ważną zaletę – znacznie łatwiej zlokalizować miejsce uszkodzenia, które czasami widać gołym okiem.

Gdy kable są położone pod ziemią, trzeba rozebrać chodnik lub zerwać asfalt ulicy i kopać, by dotrzeć do miejsca uszkodzenia, które może mieć najróżniejsze przyczyny. Czasem powstaje z powodu naturalnego zużycia (zmiany starzeniowe izolacji kabla), innym razem z powodu zwarcia albo uszkodzenia mechanicznego, spowodowanego na przykład naturalnym wypłyceniem gruntu lub działaniem człowieka podczas prowadzenia prac ziemnych w pobliżu kabla.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Polecane