O tym, że rowy melioracyjne są potrzebne, zazwyczaj przypominamy sobie podczas powodzi. Jednak tym razem Polak może być mądry przed szkodą.
W podwarszawskim Piasecznie straty wynosiły kilkadziesiąt milionów złotych. Pięć lat temu w mieście i sąsiednich gminach woda zalała kilkaset domów oraz wiele samochodów. Głównym winowajcą było oberwanie chmury. Jednak do części podtopień przyczyniły się zapchane i niedrożne przepusty pod drogami i zaniedbane rowy melioracyjne, bo woda nie miała którędy spływać.
Poprawą stanu tych ostatnich zajmuje się „wielozadaniowe urządzenie do regeneracyjnego kształtowania cieków wodnych”, które opracowano w Przemysłowym Instytucie Maszyn Rolniczych w Poznaniu. – Inspiracja? Natchnął mnie tata, który mieszkając na wsi, codziennie przejeżdża koło kanału melioracyjnego i wie, że utrzymanie ich w dobrym stanie wymaga dużo pracy. A zaniedbanie może mieć poważne konsekwencje – wyjaśnia dr inż. Janusz Rutkowski, szef zespołu wynalazców, który opracował pająka.