Dane finansowe Ericpolu nie pozostawiają złudzeń – na krajowym rynku generowane jest jedynie 10 proc. przychodów firmy. Specjalizujące się w produkcji oprogramowania i aplikacji dla branży telekomunikacyjnej, medycznej czy finansowej przedsiębiorstwo lepiej znane jest na Zachodzie niż w rodzimym kraju.

Ericpol ma trzy biura w Polsce i trzy centra produkcyjne na Białorusi, Ukrainie i w Szwecji. Od ponad dwudziestu lat współpracuje z koncernem Ericsson i jest jednym z jego głównych partnerów. Wśród jego klientów są też niemiecki T-Mobile (Deutsche Telekom), Telecom Italia Mobile, Telefonica, Oracle, TIM czy AT&T.

W sumie zagraniczne kontrakty, które w większości są realizowane w zachodniej Europie, na rynku skandynawskim i amerykańskim w ubiegłym roku przyniosły firmie około 260 mln zł. Te polskie – niespełna 30 mln zł. W ciągu minionych sześciu lat Ericpolowi udało się podwoić przychody, co przybliża go do perspektywy znalezienia się w gronie największych graczy w sektorze IT w całej Europie.

– Chcemy być najważniejszą firmą na kontynencie świadczącą usługi knowledge process outsourcingu, firmą specjalizującą się w R&D, rozwoju i utrzymaniu produktów informatycznych i komunikacyjnych. Obecnie pod względem przychodów plasujemy się na tym rynku w pierwszej dziesiątce w Europie – komentuje Jan Malkiewicz, dyrektor marketingu Ericpol.

Firma wchodzi w nowe obszary działalności. Coraz mocniej specjalizuje się w dostawie rozwiązań M2M (machine to machine) dla branży samochodowej, czego dowodem jest obsługa największych koncernów z Włoch i Niemiec czy operatorów telefonii.

Firma zdaje sobie sprawę, że do realizacji planu potrzebne będzie zwiększenie aktywności również na rodzimym rynku, gdzie jej marka jest na razie mało rozpoznawalna. Choć w gronie jej klientów nie brakuje znanych podmiotów.

Dotychczas z jej usług korzystali m.in. Telekomunikacja Polska, operatorzy mobilni, banki i firmy przemysłowe. Jej kompetencje i doświadczenie doceniło też Centrum Monitorowania Jakości w Służbie Zdrowia. CMJwSZ wydało pozytywną opinię programowi dla praktyki lekarskiej, który został stworzony przez Ericpol we współpracy z grupą lekarzy pod egidą Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

– Chcemy, by polski rynek odpowiadał za około 30 proc. naszych przychodów, czyli aby pochodziło z niego ok. 100 mln zł. Plan ten chcemy zrealizować w perspektywie najbliższych 3–5 lat – tłumaczy Jan Malkiewicz.

W sumie, jak wyliczają w spółce, zrealizowała ona ponad 800 projektów w 75 krajach. O jej sukcesie świadczyć mogą nie tylko klienci, z jakimi współpracuje, ale też pozycje, jakie zajmuje w krajowych i światowych rankingach. W ubiegłym roku zajęła siedemnaste miejsce na liście najdynamiczniej rozwijających się prywatnych przedsiębiorstw na Starym Kontynencie „Europe’s 500”.

Po raz trzeci z rzędu znalazła się też w „The Software 500”, zestawieniu przygotowywanym przez wydawnictwo Software Magazine, oraz zajęła pierwsze miejsce w kategorii firm świadczących usługi outsourcingowe i telekomunikacyjne w ubiegłorocznym rankingu „Top 200” magazynu „Computerworld”.

Firma nie ukrywa, że osiągnięcie sukcesu nie byłoby możliwe bez odpowiednich ludzi. Najlepszych pracowników łowi się już wśród uczniów liceów czy studentów. W tym celu organizowane są płatne staże, na które co roku zgłoszenia nadsyła ponad 1,2 tys. osób.

– Miejsca mamy dla około 70 studentów. Tym, którzy się sprawdzą, oferujemy pracę. W zeszłym roku połowa stażystów została zatrudniona – informuje Jan Malkiewicz.

Firma sponsoruje też nagrody w konkursie organizowanym w województwie łódzkim pod hasłem „Matematyka moja pasja”. Jest on skierowany do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, a jego celem jest propagowanie zainteresowania przedmiotami ścisłymi. W szczególności popularyzacja matematyki.

Dziś Ericpol zatrudnia 1,8 tys. osób. To o 1 tys. więcej niż w 2008 r. Na tym nie koniec. Pod koniec roku firma ma liczyć już 2 tys. pracowników.

Pracownicy to orzeł. Reszką sukcesu Ericpolu są nowatorskie rozwiązania. – Czyli zwiększające przewagę na rynku. To zupełnie inny świat niż outsourcing prostych operacji, takich jak księgowość – podkreśla Jan Malkiewicz. Dodaje, że czas i pieniądze klientów mogą liczyć na największy szacunek. – U nas klienci zawsze dostają więcej niż to, za co zapłacili. Bilans musi satysfakcjonować obie strony– podkreśla.

Polska firma znana jest dobrze międzynarodowej konkurencji. Tak dobrze, że wielu próbowało ją przejąć. Tylko w tym roku były cztery takie próby. Za każdym razem jednak odpowiedź była taka sama – nie jesteśmy zainteresowani.

– Ambicją właściciela Jana Smeli jest to, by polscy inżynierowie byli znani i doceniani za granicą. Dlatego nie chce zgodzić się na połączenie czy przejęcie ze strony zagranicznego konkurenta – dodaje Jan Malkiewicz.

To polskim inżynierom Smela zlecił (będąc jeszcze zatrudnionym w szwedzkim Ericssonie) napisanie specjalnych instrukcji do testowania oprogramowania, których produkcją zajmowała się firma. Dało to początek jego własnej działalności. Zlecenie dla Ericssona okazało się bowiem tak dobrze wykonane, że zaczęły spływać kolejne, oczywiście głównie od zachodnich graczy. To spowodowało, że firma postawiła na ekspansje zagraniczną, choć jej pozycja w kraju nie była jeszcze ugruntowana.

Po latach właściciel spółki przyznaje, że za granicą prowadzenie działalności było dużo prostsze niż w Polsce. – Wystarczy zaoferować dobrą jakość, cenę i szybkość dostarczenia produktu oraz zdobyć zaufanie klienta. W tym ostatnim przydaje się słowność – słyszymy w spółce.

Pierwszego prawnika firma zatrudniła na etat dopiero 8 lat temu. Okazał się niezbędny, gdy Ericpol wszedł na rynki wschodnie. Przyda się też teraz, gdy chce zwiększyć aktywność w kraju.

Trzy lata temu, po dwudziestu latach zarządzania, Jan Smela oddał ster Pawłowi Szczerkowskiemu, wieloletniemu pracownikowi firmy. Ale motor spółki pozostał ten sam: innowacyjność. To przepustka, by znaleźć się w gronie największych graczy w Europie.