Nauka wciąż prowadzi wyścig zbrojeń z nowotworami. Chociaż do stworzenia broni idealnej jest jeszcze daleko, badacze odnoszą na tym polu wiele sukcesów. Jednym z nich może być związek opracowany przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Ten scenariusz zna każdy, kto zmagał się z rakiem lub zna kogoś, kto walczył z tą chorobą. Początkowo nowotwór poddaje się chemioterapii, lecz później kontratakuje: w jego wnętrzu kryją się komórki, które są oporne na wybrany przez lekarzy środek. Kiedy ten wybije podatną część raka, złośliwa tkanka zaczyna przyrastać, niewzruszona obecnością specyfiku. Możliwy jest również inny scenariusz, w którym nowotwór na skutek odpowiedniej mutacji nabiera oporności na chemioterapeutyk w trakcie trwania leczenia. Efekt jest ten sam: lekarze muszą zaprząc do walki z chorobą nowy specyfik, a pacjent dalej w niepewności czeka na ostateczny wynik starcia.
– Dlatego naukowcy postanowili zmienić strategię. Oprócz opracowywania nowych substancji, które pozwolą na walkę z nowotworem, poszukują również takich, które uwrażliwią komórki raka na już stosowane specyfiki, zwiększając ich skuteczność. Takim wspomagającym podstawową terapię, a więc lekiem chemoprewencyjnym, może być opracowana przez nas substancja – tłumaczy dr Berenika Szczęśniak-Sięga z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.