Promocje pożyczek gotówkowych znajdziemy dziś w ofercie kilkunastu banków. Na przykład BZ WBK kusi kredytem sezonowym z oprocentowaniem nominalnym na poziomie 7,99 proc. Mini Ratka w PKO BP przyodziana w czerwoną czapkę św. Mikołaja zachęca oprocentowaniem wynoszącym 10,99 proc. oraz brakiem prowizji. Z kolei Millennium niezmiennie gwarantuje najniższe oprocentowanie na rynku, a klientom, którzy zdecydują się u niego pożyczyć pieniądze przed Bożym Narodzeniem, odracza termin spłaty pierwszej raty o miesiąc. Z kolei w BGŻ znajdziemy kredyt bez prowizji i konkurs, w którym można wygrać umorzenie jednej raty.

To tylko przykłady. W rzeczywistości promocji jest o wiele więcej – wszyscy chcą pożyczać pieniądze na święta, bo, jak wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego, po kilku latach posuchy rynek wreszcie zaczął rosnąć. Przyczyniły się do tego złagodzenie warunków udzielania pożyczek oraz poprawa nastrojów wśród konsumentów. – Nie bez znaczenia są także rekordowo niskie stopy procentowe, które mają wpływ na koszt kredytów o wyższej wartości, najbardziej wrażliwych na cenę – przekonuje Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej.

KNF podaje, że we wrześniu wartość kredytów konsumenckich wyniosła 125 mld zł. To o 3 mld zł więcej niż na koniec czerwca. Wzrost zanotowano, mimo że banki zyskały silną konkurencję w postaci instytucji niebankowych. – Do tych firm odpłynęła duża część pożyczek najmniejszych, o wartości do 4 tys. zł – mówi Andrzej Topiński.

Końcówka roku dla banków może być jeszcze lepsza. – W okresie listopad – grudzień zauważamy znaczący wzrost zainteresowania kredytem gotówkowym, co w efekcie sprawia, że sprzedaż tego produktu wzrasta o kilkanaście procent – twierdzi Marcin Olędzki z departamentu produktów i usług bankowości detalicznej w banku BGŻ.

Jednak w minionych trzech latach nie było tego widać w statystykach rynkowych. Z danych KNF wynika, że wartość kredytów konsumpcyjnych na koniec grudnia niewiele różniła się od tych notowanych w styczniu czy listopadzie. Tajemnicę wyjaśnia Łukasz Molenda, dyrektor departamentu kredytów dla ludności w BZ WBK. – Pierwsze 20 dni grudnia to bardzo dobry okres w sprzedaży pożyczek gotówkowych. Jednak od świąt do końca roku ruch w oddziałach banków praktycznie zamiera. W rezultacie grudniowy wynik często nie odbiega od sprzedaży w pozostałych miesiącach – uważa przedstawiciel BZ WBK.

Zdaniem bankowców pozytywny trend, który obecnie obserwujemy, w przyszłym roku będzie kontynuowany. Na rynek kredytowy przełoży się bowiem zauważalna już poprawa sytuacji makroekonomicznej. Banki nie mogą jednak liczyć na to, że kredytobiorcy przyjdą do nich sami. – Pamięć klienta jest krótka. Jeśli bank nie jest aktywny reklamowo, znika ze świadomości kredytobiorców, co ma negatywny wpływ na sprzedaż pożyczek – uważa Łukasz Molenda. Kampanie marketingowe koncentrujące się na kredytach konsumpcyjnych wciąż będą więc nieodzownym elementem strategii instytucji finansowych. Nie tylko przed świętami Bożego Narodzenia. Drugi w roku kredytowy szczyt przypada na miesiące poprzedzające wakacje. Wówczas wielu właścicieli mieszkań i domów potrzebuje zastrzyku gotówki ze względu na planowane remonty swoich nieruchomości.