Ubezpieczyciele nadal oferują bonusy placówkom edukacyjnym za wybór ich oferty. Przekłada się to często na słabszą ofertę dla podopiecznych. Taki wniosek płynie z opublikowanego wczoraj raportu rzecznika finansowego dotyczącego ubezpieczeń szkolnych.
Artykuł 18 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dz.U. z 2015 r. poz. 1844 ze zm.) stanowi jasno: ubezpieczający (czyli w tym przypadku szkoła) nie może otrzymywać wynagrodzenia lub innych korzyści w związku z oferowaniem możliwości skorzystania z ochrony ubezpieczeniowej lub czynnościami związanymi z wykonywaniem umowy ubezpieczenia. Regulacja ta obowiązuje od 1 kwietnia 2016 r. Była odpowiedzią na nieprawidłowości występujące przy zawieraniu umów ubezpieczeń grupowych. Okazuje się jednak, że w przypadku polis szkolnych na niewiele się zdała.
Reklama

Reklama
– Wciąż otrzymujemy sygnały o różnego rodzaju przepływach finansowych na rzecz szkoły czy rady rodziców, sięgających 20–30 proc. zebranej składki. Pytanie, czy rodzice mają świadomość, że z 51 zł ich składki 34 zł jest przeznaczone na ochronę, a 17 zł stanowi dofinansowanie szkoły – wskazuje Krystyna Krawczyk, dyrektor wydziału klienta rynku ubezpieczeniowo-emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.
W efekcie wypłacane świadczenia często są jeszcze niższe, niż być powinny. A i tak, nawet gdy cała składka idzie na ochronę, poszkodowani w wypadkach otrzymują symboliczne pieniądze. Przytłaczająca większość ubezpieczeń szkolnych cechuje się bowiem niskim kosztem ponoszonym przez rodziców, co z kolei przekłada się na niskie wypłaty.
– Klienci przy zawieraniu umowy dostają informację, że suma ubezpieczenia wynosi np. 10 tys. zł. Po złamaniu przez dziecko ręki oczekują wypłaty właśnie takiej kwoty. Nie mają świadomości, że świadczenie za najczęściej zdarzające się drobne urazy to 1–5 proc. tej podstawowej sumy ubezpieczenia – wyjaśnia Krawczyk. Tym samym w ich ręce trafia z reguły 100–200 zł.
W związku z tym rzecznik finansowy poddaje pod rozwagę, czy nie lepszy byłby model niewypłacania drobnych kwot, a w to miejsce wprowadzenie realnej ochrony wtedy, gdy dziecku potrzebna jest kosztowna rehabilitacja.