Rosnąca popularność chwilówek spowodowała, że niektóre firmy – żeby szybciej się rozwijać – wypuściły obligacje. Potencjalnych inwestorów wabiły obietnicą odsetek na poziomie 10 proc. rocznie. Teraz się okazuje, że większość z nich najprawdopodobniej wszystko straci. A ci, którzy na inwestycji wyjdą na zero, będą mogli uważać się za szczęściarzy.
W ostatnich dniach gruchnęła wiadomość, że wniosek o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego złożyła Marka SA – firma pożyczkowa prężnie działająca na terenie Białegostoku i okolic. Jako jeden z powodów tego, że biznes nie idzie, akcjonariusze Marki wymieniają to, że mniej osób chce zaciągać pożyczki krótkoterminowe. Wynikać to ma ich zdaniem przede wszystkim z „dodatkowych rządowych transferów socjalnych, które pojawiły się w wielodzietnych gospodarstwach domowych” (Rodzina 500+).
W raporcie rocznym spółki za 2015 r. w pozycji „zobowiązania długoterminowe z tytułu emisji dłużnych papierów wartościowych” wpisano kwotę 7 mln zł. Jej zobowiązania krótkoterminowe to już blisko 14 mln zł. Okazuje się, że Marka SA finansowała swoją działalność z obligacji oferowanych inwestorom indywidualnym. Kusiła ich 9,5-proc. oprocentowaniem, a inwestycję przedstawiać miała jako pewną i całkowicie bezpieczną. Obecnie jednak, jak informuje sama firma, wypłata odsetek od obligacji się opóźnia.