Komitet Stabilności Finansowej, w skład którego wchodzą szefowie Narodowego Banku Polskiego, Ministerstwa Finansów, Komisji Nadzoru Finansowego i Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, przyjął rekomendacje działań, które mają doprowadzić do rozwiązania problemu kredytów frankowych. Rekomendacje zostały ogłoszone w piątek. Dwa dni przed drugą rocznicą skoku kursu szwajcarskiej waluty, który zapoczątkował dyskusję na temat kredytów walutowych, i pierwszą rocznicą ogłoszenia prezydenckiego projektu ustawy w sprawie przewalutowania kredytów po tzw. kursie sprawiedliwym. W jego miejsce prezydent Andrzej Duda zgłosił później projekt przewidujący zwrot klientom większości poniesionych przez nich kosztów wymiany walut, jakie wiążą się z kredytem dewizowym.

„W ocenie Komitetu Stabilności Finansowej ewentualne rozwiązania prawne skutkujące powszechnym przewalutowaniem walutowych kredytów mieszkaniowych, niezależnie od ich ewentualnego kształtu, nie są właściwe” – napisano w uzasadnieniu do rekomendacji KSF. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami prezesa NBP Adama Glapińskiego, komitet chce takich zmian w regulacjach dotyczących funkcjonowania sektora bankowego, które skłonią instytucje finansowe do rozmów z klientami z własnej inicjatywy. „Zasadne jest podjęcie restrukturyzacji tego portfela. Rozwiązania dotyczące restrukturyzacji kredytów walutowych muszą jednak przebiegać stopniowo, mieć charakter dobrowolny i brać w pierwszej kolejności pod uwagę potrzebę ochrony stabilności systemu finansowego” – ocenia KSF.

– Rekomendacje są z jednej strony łagodniejsze niż się obawiano, ale z drugiej dotyczą znacznie większej liczby instrumentów, niż można się było spodziewać – wskazuje Dariusz Górski, analityk spółek bankowych w Domu Maklerskim BZ WBK.

Komitet opowiedział się za podniesieniem tzw. wagi ryzyka dla kredytów walutowych. Decyduje o tym, ile kapitału bank potrzebuje dla zabezpieczenia danego składnika bilansu. W przypadku kredytów hipotecznych obowiązuje waga 35 proc. Jeśli wymagany od banku współczynnik wypłacalności wynosiłby 12 proc., oznacza to, że dla zabezpieczenia 100 tys. zł kredytu bank musi dysponować kapitałem w wysokości nieco ponad 4 tys. zł. Przy kredytach walutowych waga ryzyka to jednak już 100 proc. – zabezpieczenie musi więc wynosić 12 tys. zł. A w planach jest podniesienie jej do 150 proc. – zabezpieczenie będzie musiało urosnąć do 18 tys. zł. Z punktu widzenia banków posiadających hipoteki walutowe warte kilka, kilkanaście miliardów złotych, oznaczać to będzie konieczność posiadania kapitałów większych o kilkaset, a nawet kilka miliardów złotych. Tych środków nie będzie można zaangażować w inne rodzaje działalności, np. w nowe kredyty (będzie można kupić więcej obligacji skarbowych, które są obciążone zerową wagą ryzyka). Efekt: opłacalność biznesu bankowego spadnie.

KSF zarekomendował też ministrowi finansów „nałożenie bufora ryzyka systemowego w wysokości 3 proc. z zastosowaniem do wszystkich ekspozycji na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. – To będzie oznaczało prawdopodobnie tylko usankcjonowanie w prawie obecnej sytuacji. Wymagania KNF były dotąd wyższe, niż przewidują unijne regulacje. Według nich minimalny współczynnik wypłacalności wynosi 6–9 proc. U nas obowiązywał poziom 9–12 proc. Nie wyobrażam sobie, by 3-proc. bufor był dodatkiem do dotychczasowych wymogów, bo dla dużej części sektora oznaczałoby to konieczność dokapitalizowania. Kapitału musiałby poszukać m.in. PKO BP. „Ukarane” zostałyby też banki, które z kredytami frankowymi nie mają nic wspólnego – komentuje Dariusz Górski.

Wymogi kapitałowe w stosunku do „frankowych” banków mogą też wzrosnąć wskutek zaleconego Komisji Nadzoru Finansowego uaktualnienia zasad dokonywanej regularnie oceny banków (tzw. BION).

Argumentem za przewalutowywaniem przez banki kredytów mają być nie tylko większe wymogi kapitałowe. KSF chce również zmian w zasadach funkcjonowania Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Rok temu banki wpłaciły na ten fundusz 600 mln zł. Zgodnie z obecnymi zasadami FWK zapewnia przez rok obsługę kredytu osobom, które np. stracą pracę. Później jednak pomoc trzeba zwrócić. „Środki funduszu mogłyby być wykorzystane na inne formy wspierania procesu dobrowolnej restrukturyzacji portfela walutowych kredytów mieszkaniowych” – uważa KSF. Komitet chce też „rozwiązań neutralizujących ewentualne nadmierne obciążenia podatkowe dla kredytobiorców i kredytodawców, mogące wystąpić w wyniku restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych”. Chodzi np. o podatek dochodowy, który klienci banków musieliby zapłacić w przypadku umorzenia części zadłużenia przy przewalutowaniu kredytu w oparciu o kurs niższy niż rynkowy.

– To, czy rekomendowane rozwiązania zachęcą banki do przewalutowywania kredytów, będzie zależało od tego, w jakim kształcie wejdą one w życie. Dziś nie wiadomo np., w jaki sposób banki mogłyby wykorzystywać Fundusz Wsparcia Kredytobiorców albo na ile dotkliwe i dla banków, i dla członków ich zarządów będzie uwzględnianie kwestii kredytów walutowych w ocenie nadzorczej BION – komentuje Dariusz Górski z DM BZ WBK.

Jeszcze przed publikacją rekomendacji KSF, gdy było już wiadomo, że zalecanym sposobem na rozwiązanie problemu kredytów frankowych będą dodatkowe wymogi kapitałowe, jeden ze znanych bankowców uznał za naiwne nadzieje, że to doprowadzi do masowego przewalutowania.

Tłumaczył, że ponieważ hipoteki walutowe są terminowo obsługiwane przez klientów, z punktu widzenia akcjonariuszy korzystniejsze będzie związanie kapitału na dłuższy okres z nadzieją na jego uwolnienie, gdy kredyty zostaną spłacone niż zgoda na utratę kapitału w związku ze stratami, do których doprowadziłoby umorzenie części kredytu przy przewalutowaniu.

Rekomendacje KSF nie oznaczają, że reguły działania banków zmieniają się natychmiast. Konieczne będzie wydanie rozporządzeń, rekomendacji itp. Ich konsultacje, w niektórych wypadkach uzgodnienia z instytucjami unijnymi, mogą zabrać nawet kilka miesięcy. Komitet nie odniósł się do leżącego w Sejmie prezydenckiego projektu w sprawie spreadów.