Gdy polskie koncerny paliwowe rozglądają się za innymi niż Rosja dostawcami ropy, PERN rozbudowuje rurociąg Przyjaźń, którym płynie do nas ropa ze Wschodu. Sprzeczność? Tylko pozornie.
Na przełomie września i października PERN odda do użytku trzecią nitkę ropociągu Przyjaźń na odcinku od Adamowa, przy granicy białoruskiej do Płocka. Nowy ropociąg o długości 250 km ma zwiększyć przepustowość Przyjaźni o 20 proc.
Reklama
Na pozór rozbudowa zdolności przesyłowych rurociągu tłoczącego ropę z Rosji stoi w sprzeczności z planami polskich koncernów paliwowych, które coraz intensywniej rozglądają się za innymi dostawcami surowca. Dość wspomnieć, że miesiąc temu do Gdańska dotarła pierwsza wielka dostawa irańskiej ropy – dwa supertankowce przywiozły 2 mln baryłek (ok. 275 tys. ton). Obecnie trwa analiza tego surowca: czy przerób lekkiej irańskiej ropy będzie dla gdańskiej rafinerii korzystny pod względem technologicznym i ekonomicznym. – Jeżeli wyniki będą dobre, to jestem przekonany, że Lotos podpisze umowę z irańskim National Iranian Oil Company – mówił podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Marcin Jastrzębski, wiceprezes Lotosu. Jeszcze dwa lata temu tylko 7,5 proc. ropy nabywanej ogółem przez Grupę Lotos pochodziło ze złóż innych niż rosyjskie, dziś jest to już 20,7 proc. PKN Orlen jeszcze w maju podpisał z SaudiAramco kontrakt na dostawę 200 tys. ton ropy miesięcznie do końca roku, z możliwością przedłużenia dostaw na następny rok.

Reklama
Rodzime rafinerie już teraz zwiększają dostawy z Zatoki Perskiej za pośrednictwem Naftoportu w Gdańsku, którego moce sięgają 40 mln ton ropy rocznie. Przeładunki surowca dostarczanego drogą morską zwiększyły się z 7,4 mln ton w 2011 r. do 10,8 mln w 2015 r. Znaczenie ropy spoza Rosji wzrosło. Do końca lipca sprowadzono jej 15 proc. więcej niż rok wcześniej.
Udział rosyjskiego surowca w dostawach do polskich rafinerii spada z ponad 91 proc. w 2014 r. do 88,5 proc. w ubiegłym roku. W tym znaczenie ropy arabskiej nadal wzrastało – do końca lipca Naftoport odebrał 15 proc. więcej ropy spoza Rosji niż rok wcześniej. Czy zatem warto rozbudowywać rurociąg z Rosji?
Warto – odpowiada PERN i ma na to argumenty. Po pierwsze, warto zakończyć ślimaczącą się inwestycję – trzecia nitka budowana jest od 13 lat. – Rezygnacja z jej ukończenia byłaby nieracjonalna. Oznaczałoby to utopienie kilkuset milionów złotych – twierdzi Roman Góralski, rzecznik PERN. – Dziś pewnie nikt nie podjąłby decyzji o rozpoczęciu takiej inwestycji, ale skoro już ją wiele lat temu rozpoczęto, to warto ją skończyć – wtóruje mu Tomasz Chmal, ekspert ds. energetycznych Narodowego Centrum Studiów Strategicznych.
Po drugie, mimo zabiegów dywersyfikacyjnych Orlenu i Lotosu ropa z Rosji nadal stanowi podstawowy surowiec dla polskich rafinerii. I chociaż można się spodziewać nieco większej dywersyfikacji dostawców, radykalnych zmian raczej nie należy oczekiwać. – PKN Orlen jest zainteresowany zwiększeniem dywersyfikacji dostaw ropy i prowadzi na ten temat rozmowy z dostawcami, jednak na razie surowiec rosyjski jest najtańszy – mówił w Krynicy prezes koncernu Wojciech Jasiński. W styczniu podpisał trzyletnie kontrakty z dwiema rosyjskimi firmami: Rosnieftem – na dostawę od 6 do 8,4 mln ton ropy rocznie, i Tatnieftem – na 1,2 do 2,4 mln ton surowca w skali roku. W ubiegłym roku do polski zaimportowano 25 mln t rosyjskiej ropy, z czego 23 mln t przetransportowano rurociągiem Przyjaźń. Widać zatem, że rurociąg jest potrzebny.
Nie tylko polskim rafineriom. Rurociąg Przyjaźń zasila w olej skalny także niemiecką rafinerię w Schwedt i Mider Spergau. Z tego punktu widzenia trzecia nitka – chociaż dobiega tylko do Płocka – staje się pożyteczną inwestycją. Prezes PERN Igor Wasilewski podkreśla, że dzięki uruchomieniu tej nitki będzie można rozpocząć remont pierwszej nitki Przyjaźń, która liczy sobie już pół wieku. – Kiedyś trzeba będzie ją wyremontować, a przecież nie możemy przerwać dostaw dla naszych klientów w Polsce, czyli do Orlenu i Lotosu, oraz do klientów w Niemczech, nie mając alternatywy – stwierdził.
Zdaniem Tomasza Chmala PERN będzie musiał teraz rozwiązać problem, jak wykorzystać dodatkową rurę. – Umożliwienie remontu pierwszej nitki to tylko jedno z zastosowań, ale może być ich wiele – mogłaby być na przykład wykorzystana jako rurociąg produktowy. To jednak musi zostać spięte w ramach strategii spółki. Zawsze wychodzę z założenia, że jak już się ma rurę, to klient się znajdzie. Sukces rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych był możliwy także dlatego, że kraj ten miał dobrze rozwiniętą infrastrukturę magazynową i przesyłową – twierdzi ekspert.
Rozbudowa rurociągu z Rosji nie oznacza również, że PERN nie będzie wspierał dywersyfikacyjnych działań polskich firm paliwowych. Z zaprezentowanej na początku września nowej strategii spółki wynika, że operator zamierza do 2020 r. przeznaczyć na inwestycje pół miliarda złotych. Zaplanowano m.in. zainstalowanie nowych pomp na odcinku zachodnim ropociągu Przyjaźń, który tłoczy surowiec ze Wschodu na Zachód, a także na tzw. odcinku pomorskim, co ma zwiększyć przepustowość Rurociągu Pomorskiego o blisko 30 proc. Rozbudowane zostaną rurociągi w bazach w Miszewku Strzałkowskim oraz Adamowie, a modernizacji poddana zostanie stacja pomp pod Płockiem. Za te pieniądze powstaną również dwa nowe zbiorniki na ropę w Naftoporcie. Te działania zwiększą możliwości importu drogą morską i transportu do Płocka. Do końca roku ma również zapaść decyzja o realizacji drugiego etapu budowy terminalu naftowego w Gdańsku z przeznaczeniem na przeładunek i składowanie produktów chemicznych lub ropy naftowej. PERN podaje, że obecne pojemności gdańskiego terminalu naftowego w Gdańsku są zarezerwowane na dwa lata do przodu.