statystyki

Energetyczny węzeł gordyjski

autor: Adam Sofuł20.04.2016, 07:45; Aktualizacja: 20.04.2016, 09:39
Wiatraki

Czy elektrownie węglowe powinny być zastąpione przez bezemisyjne wiatraki? To decyzja, którą należy podjąć z wyprzedzeniem kilku dekadźródło: ShutterStock

Musimy wybrać drogę, która pogodzi wymogi regulacyjne nasze i UE, potrzeby inwestycyjne i uwarunkowania polityczne. Karkołomne zadanie

Na pozór cel stojący przed branżą jest prosty – produkować i sprzedawać prąd po cenach, jakie umożliwiłyby branży rozwój, ale też zapewniły gospodarce konkurencyjność. Jednak choć w odniesieniu do energii mówimy o rynku, to wiadomo, że o przyszłości tego sektora przesądzą regulatorzy i politycy. Tu kończy się biznesowa kalkulacja, zaczynają grać hasła i emocje.

Naszemu systemowi energetycznemu zdarza się jechać po bandzie. W sierpniu 2015 r. przypomnieliśmy sobie, co znaczą komunikaty o stopniu zasilania: konieczności wielkich inwestycji w nowe moce. Trzeba tylko odpowiedzieć na pytanie: jakie? Rząd stawia na węgiel, a UE wywiera presję na odejście od tego surowca i chce do 2030 r. ograniczyć emisje CO2 w stosunku do poziomu z 1990 r. Cel ambitny, ale kosztowny. Zgodnie z szacunkami Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej redukcja emisji do 2030 r. będzie kosztowała ok. 240 mld zł. Ponadto nie wiadomo, czy poniesienie tych nakładów coś zmieni.

– Walka z globalnym ociepleniem jest sprawą globalną, nie tylko europejską. Nawet najbardziej ambitne zamierzenia UE nie przyniosą efektów, jeśli inne kraje nie nałożą sobie podobnych limitów – twierdzi były wicepremier Janusz Steinhoff. – Od kiedy uczono mnie w szkole komunizmu, nie widziałem koncepcji bardziej oderwanej od rzeczywistości, aż do momentu, gdy zobaczyłem wspólną politykę energetyczną UE – mówił podczas posiedzenia sejmowej komisji energii i skarbu wiceminister energii Andrzej Piotrowski.

Jest więc pytanie, jak dostosować ambitny program inwestycyjny (ciągle trwają budowy nowych bloków w Opolu, Kozienicach i Jaworznie) do unijnych wymogów. A nieznane są jeszcze inne czynniki – pojawiają się np. głosy, by zredukować emisję o 40 proc., wciąż trwają negocjacje dotyczące kształtu nowego systemu rozdziału emisji EU-ETS, by wspomnieć najważniejsze zagrożenie. A przecież mamy jeszcze regulacje dotyczące poziomu emisji pyłów. Każda decyzja w tej sprawie może oznaczać dodatkowy koszt dla branży liczony w miliardach złotych.


Pozostało jeszcze 52% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Drachenfels(2016-04-20 12:19) Zgłoś naruszenie 00

    > Od kiedy uczono mnie w szkole komunizmu, nie widziałem koncepcji bardziej oderwanej od rzeczywistości, aż do momentu, gdy zobaczyłem wspólną politykę energetyczną UE Pan wiceminister moglby poczytac jak bardzo Chiny i Indie redukuja budowe elektrowni weglowych i ogolnie opracowac bankow inwestycyjnych. Bo juz przez litosc pomine milczeniem, ze jezeli kazde panstwo na swiecie bedzie czekalo az inne cos zrobi to sie ugotujemy nim ktos pierwsza lopate wbije w ziemie. Drugie litosciwe pominicie to fakt, ze lider wyznacza kierunek bo idzie pierwszy i sam a nie ze namowil innych zeby szli przodem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie