Kolejny odpis wartości litewskiej rafinerii oraz dalsza redukcja zatrudnienia – takich kroków ze strony Orlenu spodziewają się analitycy.
Reklama

Reklama
Dziś Orlen publikuje swoje wyniki finansowe po II kw. Analitycy są zgodni, że i tym razem rafineria w Możejkach przyniosła grupie stratę. – Był to jednak lepszy okres niż początek roku, dlatego strata w II kw. była zapewne mniejsza niż ta z I kw. – szacuje Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK. Z kolei Wojciech Kozłowski z Espirito Santo Investment Banku (BESI) obliczył, że w całym I półroczu strata EBIDTA litewskiej rafinerii sięgnęła ok. 165 mln zł. To oznaczałoby, że w samym tylko ostatnim kwartale ujemny wynik finansowy tej spółki przekroczył 75 mln zł.
– W ciągu ostatnich pięciu lat rafineria w Możejkach tylko raz, w 2012 r., była na plusie, a przez pozostałe lata generowała straty. W obecnych warunkach to trwale nierentowna spółka – uważa Kasowicz.
Do podobnych wniosków skłania się zarząd płockiego koncernu – tak wynika z naszych informacji. Konsekwencją powinny być dwie rzeczy: po pierwsze dokonanie kolejnego odpisu księgowego z tytułu utraty wartości przez litewską spółkę córkę, po drugie podjęcie konkretnych działań, które doprowadziłyby do tego, by zakład w Możejkach przestał obciążać wyniki finansowe grupy.
Podobnych przeszacowań wartości firmy Orlen Lietuva (to oficjalna nazwa rafinerii w Możejkach) było w minionych latach już kilka. Największy zdarzył się w 2008 r. Opiewał na prawie 2,2 mld zł. – To był gigantyczny odpis, bo wtedy definitywnie okazało się, że ropa naftowa do Możejek nie będzie dostarczana rurociągiem, co znacząco podnosiło koszty działalności całej spółki. Dlatego ten wielki odpis był jak najbardziej uzasadniony. Koszt dostawy surowca to jeden z kluczowych parametrów decydujący o rentowności rafinerii – mówi nam analityk DM BZ WBK.
Kolejne, już mniejsze odpisy przeprowadzono w latach 2010 i 2011. Łącznie księgową wartość litewskiego zakładu obniżono wtedy na ok. 1 mld zł.
– Teraz też istnieje duże prawdopodobieństwo dokonania odpisu z tytułu utraty wartości Możejek. Wartość księgowa tej spółki na koniec I kw. tego roku wyniosła 3,7 mld zł, więc ten odpis może być znaczący – uważa Beata Szparaga, analityk DI Investors. Niektórzy eksperci uważają, że obecna wartość litewskiego zakładu to zaledwie ok. 1 mld zł. Ten wariant należy jednak uznać za skrajny.
– Spodziewałbym się, że płocki koncern przeprowadzi odpis wartości księgowej Możejek rzędu kilkuset milionów dolarów i jednocześnie zmniejszy jeszcze bardziej zatrudnienie w tej spółce – deklaruje Kozłowski z BESI. – Sądzę, że stanie się to już teraz, po ogłoszeniu wyników półrocznych – dodaje. Przypomnijmy, że dwa miesiące temu Orlen Lietuva zwolnił 135 pracowników.
Co się zaś tyczy działań, które zmniejszyłyby straty generowane przez litewską rafinerię, to sugerowanych przez przedstawicieli Orlenu rozwiązań jest kilka. Zdaniem Wojciecha Kozłowskiego płocki koncern będzie zmierzał ku obniżeniu zdolności przerobowych rafinerii, przez co dostosowałby jej wielkości do aktualnych warunków rynkowych. Czyli do wielkości rynku w najbliższym sąsiedztwie rafinerii. Od czasu rewolucji łupkowej w Stanach Zjednoczonych eksport produktów naftowych z Europy na tamtejszy rynek praktycznie przestał istnieć. Tymczasem właśnie sprzedaż benzyn do USA jeszcze w minionej dekadzie była podstawą funkcjonowania litewskiej rafinerii.
– Zupełnie realnym scenariuszem jest czasowe zamknięcie rafinerii, a następnie głęboka restrukturyzacja związana z kolejnymi grupowymi zwolnieniami pracowników. A także renegocjacja umów z litewskimi kolejami, bo nie widzę już innego wyjścia z obecnej sytuacji – twierdzi Tomasz Kasowicz.
– Z oficjalnych wypowiedzi wynika, że różne scenariusze były brane pod uwagę. Orlen może wystawić Możejki na sprzedaż, jeszcze bardziej ograniczyć przerób ropy lub w ostateczności zamknąć rafinerię. Ten ostatni wariant wydaje się najmniej prawdopodobny – przewiduje Beata Szparaga.
– W obecnej sytuacji całkowite zamknięcie litewskiej rafinerii miałoby według mnie dla Orlenu duży sens – uważa z kolei Kozłowski. – Zakładam przy tym, że nawet poprawa warunków makroekonomicznych w najbliższej przyszłości nie spowodowałaby, by ten zakład stał się rentowny – uzasadnia. Jego zdaniem zmienić ten stan rzeczy mogłyby ewentualne inwestycje na Litwie, ale wymagałyby one ponad trzech lat i nawet kilkuset milionów dolarów. Tymczasem, jak zauważa analityk, Orlen obecnie wcale nie inwestuje w przerób ropy. Największe wydatki ponosi na poszukiwania i wydobycie surowców. Przykładem są zakupy dwóch spółek w Kanadzie (TriOil Resources oraz Birchill Exploration). – Na to, że Orlen nie pójdzie w kierunku inwestycji na Litwie, wskazują też przeprowadzone już cięcia zatrudnienia w tamtejszej spółce – podsumowuje.