Firmy instalujące inteligentne liczniki energii głośno zapowiadały, że wdrożenie smart meteringu zniweluje do minimum nielegalny pobór energii, za który w tej chwili wszyscy płacimy. Ale może się okazać, że tylko i wyłącznie w jednym segmencie jakim jest manipulacja przy licznikach energii.

Firmy energetyczne niechętnie dzielą się danymi o przypadkach nielegalnego poboru energii. Swoje dane przekazała nam spółka Tauron Dystrybucja. W 2013 r. stwierdzono ponad 7 tysięcy przypadków nielegalnego poboru energii elektrycznej na terenie działania firmy. Dokładnie było to 7168 przypadków na 5,3 mln klientów Tauron Dystrybucja.

„Aby przeciwdziałać temu zjawisku, co roku Tauron Dystrybucja przeprowadza tysiące kontroli związanych z nielegalnym poborem energii. W 2013 r. przeprowadziliśmy 60 tysięcy takich kontroli. Tego typu działania będziemy kontynuować także w tym roku.” – informuje Marcin Marzyński, rzecznik prasowy Tauron Dystrybucja. 

Jak przekonuje przedstawiciel Tauronu nowoczesne liczniki energii elektrycznej są odporne na manipulacje i ingerencje z zewnątrz dzięki temu, że każda próba ingerencji jest zgłaszana operatorowi takiego układu pomiarowego. 

Potwierdza to Energa Operator. "Pracujemy nad tym, aby w pełni wykorzystać walory systemu AMI w zakresie bilansowania stacji, by „zaprząc go” do walki z nielegalnym poborem energii elektrycznej. Wymaga to zasilenia systemu większą ilością danych, np. dotyczących klientów korzystających z ryczałtów czy uwzględnienie klientów przemysłowych zasilanych z tej stacji. Już dziś możemy wykorzystywać informacje z licznika w zakresie zdarzeń takich jak sygnalizacja zdjęcia osłony zacisków licznika. Jest to jedna z podstaw do przeprowadzenia kontroli u odbiorcy. Co ciekawe, podobnie jak w doświadczeniach włoskich, sama instalacja liczników, poprzedzona informacją o montażach, wywołała spadek przypadków nielegalnego poboru energii na obszarze wdrożenia. W ub. roku wykryliśmy łącznie ok. 1900 przypadków nielegalnego poboru energii elektrycznej" - informuje Alina Geniusz-Siuchnińska, rzecznik prasowy Energa Operator.

Coraz mniejsza skala procederu nielegalnego poboru energii może mieć dwa źródła. Pierwsze to miliony złotych wydane przez firmy energetyczne na kontrole czy firmy poszukujące nieuczciwych konsumentów w ramach outsourcingu. Drugi powód to zmiana podejścia do technologii pomiaru energii elektrycznej przez firmy.

Za kradzież prądu o jedną karę za dużo

Jak zauważa Grzegorz Parciński z Agencji Rynku Energii, koncerny energetyczne pozbyły się części problemów związanych z nielegalnym poborem energii, niejako wynosząc układy pomiarowe poza nieruchomości, zmniejszając tym samym ryzyko kradzieży i doskonaląc system pomiaru energii oraz błędów w bilansie.

Natomiast co do samego smart meteringu ekspert nie widzi w tym zjawisku specjalnych czynników sprzyjających ograniczeniu tego typu przestępstw. „Nie jestem przekonany, czy inteligentne liczniki sprawiły, że problem nielegalnego poboru zniknie, dlatego że kradzież prądu odbywa się poza licznikiem zainstalowanym wewnątrz domu”- zauważa Parciński.

Tym samym dodatkowe urządzenia pomiarowe musiałby być instalowane choćby na słupach wysokiego napięcia i urządzeniach zbiorczych, a i wtedy nie ma pewności, że uda się dokładnie namierzyć lokal pobierający nielegalnie prąd.
Prawo Energetyczne stanowi, że nielegalne pobieranie energii elektrycznej to pobieranie energii elektrycznej bez zawarcia umowy, z całkowitym albo częściowym pominięciem układu pomiarowo-rozliczeniowego, poprzez ingerencję w układ pomiarowo-rozliczeniowy mającą wpływ na zafałszowanie pomiarów dokonywanych przez ten układ (w tym oddziaływanie magnesem neodymowym).