Gdański koncern może przejąć wkrótce kilkanaście stacji paliw w województwie pomorskim – wynika z informacji DGP.
Reklama
Stacje paliw w Polsce na koniec września 2017 r. / Dziennik Gazeta Prawna



Reklama
– Firma czeka już tylko na zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – poinformowało nas źródło zbliżone do spółki. Oznacza to, że sieć Lotosu już w I kwartale przekroczyłaby liczbę 500 punktów, co miało pierwotnie zostać zrealizowane do końca 2018 r. Na początku grudnia Lotos Paliwa, spółka zależna Grupy Lotos, złożyła wniosek o przejęcie „mienia przedsiębiorcy Franciszka Stenki” i stacji benzynowej Stenka. Jak wynika z naszych informacji, chodzi nie o jedną, lecz o kilkanaście stacji paliw w Pomorskiem.
Zgodnie ze strategią gdańskiego koncernu kolejnym celem będzie wzrost sieci do 550 stacji. Ma to nastąpić do 2022 r. Wydatki inwestycyjne na segment detaliczny miałyby wynieść w latach 2017–2022 około 600 mln zł. Jednak ambicje spółki są dużo większe. Z wcześniejszych wypowiedzi prezesa Marcina Jastrzębskiego wynika, że gdański koncern chciałby zbliżyć się do liczby tysiąca stacji. Tego nie da się zrobić organicznie. W grę wchodziłyby więc zakupy sieci, co generowałoby już większe koszty. Teoretycznie Lotos dysponuje kwotą 3,3 mld zł na inwestycje, która ma zostać rozdzielona między segmenty, w zależności od potrzeb, po 2018 r. Można sobie wyobrazić, że – gdyby pojawiła się ciekawa akwizycja – mógłby sięgnąć po środki z tej puli.
Realizacja tych zapowiedzi może jednak potrwać, bo na rynku, jak na razie, nie ma ofert sprzedaży. Nic dziwnego, bowiem obecnie marże na sprzedaży paliw są na atrakcyjnym poziomie, co przekłada się na realne zyski dla właścicieli stacji. Na skutek wprowadzenia przepisów ograniczających szarą strefę w handlu paliwami w sierpniu 2016 r., firmy w ostatnich kilku kwartałach odnotowywały coraz większą sprzedaż benzyny i oleju napędowego. Po dziewięciu miesiącach 2017 r. konsumpcja benzyn wzrosła w porównaniu z analogicznym okresem roku 2016 o 6 proc., do 4,3 mln m sześc., oleju napędowego o 16 proc., do 14,5 mln m sześc., a gazu LPG o 5 proc., do 3,5 mln m sześc.
– Uśrednione marże paliwowe w całym 2017 r. były rekordowo dobre. To był bardzo dobry okres na tle ostatnich kilku lat – twierdzi Kamil Kliszcz z DM mBanku. Co będzie dalej – w dużej mierze zależeć będzie od cen detalicznych. W miarę wzrostu cen paliw popyt będzie spadał. – Ropa drożeje, choć na razie nadrabiamy to mocnym złotym. Wygasa też powoli element wzrostu popytu związany z szarą strefą – mówi analityk. Według niego w tej sytuacji już samo utrzymanie w bieżącym roku marż na zeszłorocznych poziomach byłoby pozytywnym zaskoczeniem.
Jednak w przypadku firm paliwowych kluczowa jest też marża realizowana na sprzedaży produktów innych niż paliwa. Dlatego rozwijają one punkty gastronomiczne i zwiększają ofertę handlową sklepów. Stacje mogą skorzystać na planowanym ograniczeniu handlu w niedziele, które zacznie obowiązywać od marca – nowe przepisy nie będą bowiem ich dotyczyć. Niektóre firmy już szykują się, by wykorzystać okazję. Najbliższe walne zgromadzenie akcjonariuszy PKN Orlen ma rozpatrzyć propozycję poszerzenia asortymentu o takie produkty, jak m.in. odzież, obuwie, artykuły elektryczne, biżuteria, mięso, wędliny czy owoce i warzywa.
Rynek zweryfikował też wcześniejsze pomysły koncernów na rozdzielenie stacji na sieci premium i ekonomiczne. Największy gracz Orlen zrezygnował już kilka lat temu z rozwoju brandu Bliska. W 2012 r. ta sieć liczyła blisko 500 placówek, a na koniec września 2017 r. już tylko 81. Również Lotos od 2018 r. zamierza koncentrować się na rozwijaniu sieci premium, funkcjonującej pod marką Lotos. Jej wyróżnikiem była m.in. sprzedaż paliwa Dynamic i bardziej rozbudowana oferta gastronomiczna. Z czasem oferta obu sieci zaczęła się ujednolicać. Na koniec III kwartału 2017 r. Lotos miał 485 stacji, z czego 204 pod marką Lotos Optima. – Zeszły rok był praktycznie ostatnim, gdy otwierane były stacje segmentu ekonomicznego – powiedział DGP Krzysztof Kopeć z biura prasowego Lotosu.