Porządkowanie aktywów logistycznych w segmencie naftowym może być wstępem do połączenia Orlenu z Lotosem. – Ministrowie o tym myślą – mówi DGP źródło zbliżone do rządu.
Ostatnie zapowiedzi dotyczące zmian w infrastrukturze w sektorze naftowym, jak budowa drugiej nitki Gazociągu Pomorskiego, przerzucenie kwestii związanych z magazynowaniem ropy i transportem rurociągami wyłącznie na PERN oraz zlecenie Gaz-Systemowi koordynacji działań w obszarze gospodarki solankowej (PKN Orlen ma sprzedać tym spółkom kopalnie soli, rurociągi i bazę paliwową w Mościcach), mogą być początkiem głębszej zmiany. Niewykluczone, że to wstęp do połączenia dwóch krajowych rafinerii.
Temat fuzji Orlenu i gdańskiego Lotosu jest podnoszony od kilkunastu lat. Wielokrotnie wypływał i cichł. Ale tym razem determinacja, by zrealizować plan, wydaje się naprawdę duża. – Czas jest ciekawy. Ministrowie o tym myślą – ujawnia rozmówca DGP.
Reklama
Obie spółki, poza profilem działalności, łączy właściciel, którym jest Skarb Państwa. Ma on prawie 53,2 proc. akcji Lotosu i 27,5 proc. Orlenu. W lutym tego roku Henryk Kowalczyk, przewodniczący Stałego Komitetu Rady Ministrów, informował, że połączenie firm byłoby pożądane ze względu na kwestie właścicielskie. Sygnalizował, że obecny udział państwa w PKN Orlen jest zbyt niski – gwarantuje bezpieczeństwo tylko w sytuacji, gdy pozostały akcjonariat jest rozproszony. Fuzja, według niego, rozwiązałaby ten problem – w połączonym podmiocie udział Skarbu Państwa byłby większy.
Orlen i Lotos – razem czy osobno? / Dziennik Gazeta Prawna

Reklama
Z kolei w październiku Kazimierz Smoliński, wiceminister infrastruktury i budownictwa, mówił na spotkaniu z przedsiębiorcami z Pomorza, że połączenie obu firm jest nieuniknione. W późniejszej rozmowie z dziennikarzami informował, że nie ma jeszcze kierunkowych decyzji w tej sprawie, i zaznaczał, że zajmuje się nią Ministerstwo Energii. Ale resort twierdzi, że nie prowadzi analiz dotyczących połączenia PKN Orlen i Grupy Lotos.
Koncern z Płocka osiągnął w 2016 r. zysk netto na poziomie ponad 5,74 mld zł i wygenerował sprzedaż na poziomie 79,5 mld zł. Prowadzi na szeroką skalę działalność zagraniczną. Posiada większościowy pakiet czeskiego Unipetrolu, holdingu zajmującego się przerobem ropy, produkcją petrochemiczną i dystrybucją paliw. Jest też właścicielem litewskiej rafinerii Orlen Lietuva (dawne Możejki). Ponadto kontroluje spółkę Orlen Deutschland, zajmującą się detaliczną sprzedażą paliw u naszych zachodnich sąsiadów. Ma aktywa wydobywcze w Kanadzie.
Lotos miał w ubiegłym roku ponad 1 mld zł zysku i ok. 20,9 mld zł przychodów. Poza działalnością w kraju, jest aktywny w segmencie poszukiwań i wydobycia węglowodorów w Norwegii i na Litwie.
Eksperci związani z branżą i analitycy uważają, że połączenie spółek jest uzasadnione. – Fuzja jak najbardziej ma sens. Zarządzanie obszarem rafineryjnym i petrochemicznym z jednego miejsca byłoby bardziej efektywne. Połączenie firm dawałoby wiele synergii, przede wszystkim w obszarze inwestycji, wydobycia, zakupu surowców czy handlu – mówi DGP Wojciech Słowiński, partner w PwC. Zastrzega jednak, że warunkiem jest rozważne i przemyślane działanie, uwzględniające specyfikę każdego z segmentów, w którym operują koncerny.
Podobnego zdania jest Łukasz Prokopiuk, analityk Domu Maklerskiego BOŚ, zajmujący się rynkiem surowcowym. Jego zdaniem połączenie byłoby korzystne ekonomicznie – przełożyłoby się na wyższą marżę nowego podmiotu.
– Mam jednak wątpliwości, czy fuzja byłaby dobra z punktu widzenia klientów. Mogliby oni odczuć wzrost cen paliw – uważa Prokopiuk. Ryzyka zwyżek cen nie widzi za to Wojciech Słowiński. – Nie sądzę, by to negatywnie odbiło się na klientach, ponieważ mamy dość płynny rynek importu paliw do Polski – komentuje.