Paliwowy gigant będzie kontrolował całość przerobu ropy naftowej w Polsce. Informacja o podpisaniu listu intencyjnego w sprawie przejęcia Lotosu przez Orlen wywołała entuzjazm na warszawskiej giełdzie.
Akcje pierwszej ze spółek podrożały ponad 7 proc., drugiej – przeszło 5 proc. Reakcja jest o tyle zaskakująca, że z reguły przy zapowiedzi tego typu transakcji w górę idą notowania spółki przejmowanej, ale zniżkują tej, która wykłada pieniądze na zakup. Bo ryzyko, że połączenie dwóch firm nie przyniesie spodziewanych efektów, ponosi przede wszystkim nabywca.
– Ta transakcja ma sens, ale do szacunków ewentualnych korzyści, związanych na przykład ze wspólnymi zakupami ropy, podchodziłbym ostrożnie – ocenia Michał Kozak, analityk DM Trigon.