Odchodzący rząd obiecywał najuboższym emerytom jednorazowy dodatek wypłacony w przyszłym roku. Ci jednak mogą go wcale nie zobaczyć.
Rząd Ewy Kopacz chciał objąć dodatkiem 6,5 mln osób, których emerytury i renty pod koniec lutego 2016 r. wynosiłyby nie więcej niż 2 tys. zł brutto. Im niższe świadczenie, tym dodatek byłby wyższy – od 100 do 350 zł, co ważne – zwolniony z podatku dochodowego. Niestety, błąd popełniony przez kancelarię ustępującej premier stawia pod znakiem zapytania to świadczenie.
Spóźniona inicjatywa