Pułapka na „niebieskich kopertach”
Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO) napływają skargi od osób z niepełnosprawnościami, które choć zaparkowały na wyznaczonych miejscach (znaki P-24 i D-18a) i posiadały stosowne uprawnienia, ich auta zostały odholowane. Funkcjonariusze straży miejskiej, powołując się na Prawo o ruchu drogowym, uznają auto za „nieoznakowane”, jeśli karta:
- leży rewersem do góry,
- jest częściowo niewidoczna,
- ma zasłonięty numer lub datę ważności.
Przepisy pełne luk
Zgodnie z art. 130a ust. 1 pkt 4 ustawy, pojazd jest usuwany, gdy nie jest oznakowany kartą parkingową. Problem w tym, że przepisy nie mówią wprost, że odholowanie grozi również wtedy, gdy karta jest w aucie, ale została umieszczona niefortunnie.
Piotr Mierzejewski z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zwraca uwagę, że obecne prawo jest nieprecyzyjne. Kierowcy nie mają jasności, czy „nieoznakowanie” to tylko całkowity brak karty, czy także jej błędne ułożenie. W jego ocenie obecne brzmienie przepisów nie spełnia wymogu jasności i komunikatywności, co prowadzi do arbitralnych decyzji służb.
RPO żąda zmian. Co z prawem obywatela?
Mierzejewski powołuje się na standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z nimi:
- Obywatel musi wiedzieć, co mu wolno, a za co grozi kara.
- Przepisy muszą być jasne, zwłaszcza gdy uderzają w konstytucyjne wolności i prawa.
- Norma prawna nie może być „pułapką”, z której trudno wyczytać właściwe zachowanie.
Co dalej z odholowywaniem aut?
Biuro RPO skierowało oficjalną prośbę do Ministerstwa Infrastruktury. Postulat jest jasny: resort musi zbadać problem i rozważyć zmiany legislacyjne, które wyeliminują wątpliwości. Celem jest ochrona osób z niepełnosprawnościami przed dotkliwymi kosztami odholowania w sytuacjach, gdy ich uprawnienia są autentyczne, a błąd wynikał jedynie z nieuważnego ułożenia dokumentu za szybą.