Trwa wyścig z czasem o wprowadzenie systemu kaucyjnego. Przedsiębiorcy ostrzegają, że jego brak oznacza wzrost cen, np. napojów, konieczność sprowadzania recyklatu z państw zachodnich i gigantyczne kary.

Choć projekt nowelizacji ustawy o gospodarce opakowaniami oraz odpadami opakowaniowymi (UC 98) od kilku miesięcy leży gotowy w kancelarii premiera, to rząd nie pali się do jego przyjęcia. Wiceminister Jacek Ozdoba zapowiedział jednak, że trafi do Sejmu jeszcze w czerwcu. Żeby zdążyć z uchwaleniem ustawy, trzeba ją wprowadzić pod obrady rządu najpóźniej 6 czerwca, czyli na najbliższym planowanym posiedzeniu.

– Wynika to z faktu, że poza polską ścieżką legislacyjną ustawa ta musi także przejść proces notyfikacji technicznej w Komisji Europejskiej, który trwa trzy miesiące. Sejm i Senat mogą równolegle pracować nad tymi regulacjami, jednak ostatnie czytanie, dające szansę na wprowadzenie potencjalnych poprawek naniesionych przez KE, musi się już odbyć po powrocie ustawy z procesu notyfikacji – tłumaczy Filip Piotrowski.

Na ostatnią chwilę

Zdaniem Piotrowskiego, jeśli ustawa zostanie przyjęta później niż 6 czerwca, to trafi do Brukseli w połowie miesiąca i proces notyfikacji zakończy się najwcześniej w połowie września.

– Wiemy, że we wrześniu zaplanowano jedno, może dwa posiedzenia Sejmu, ale nie wiadomo dokładnie w jakim terminie. Może odbędzie się także jedno w październiku, ale to zależy od terminu wyborów i dynamiki kampanii wyborczej. W praktyce oznacza to, że jeśli ustawa o systemie kaucyjnym nie zostanie przyjęta we wrześniu, to nie uda się już tego dokonać w tej kadencji, a więc zgodnie z zasadą dyskontynuacji zostanie wyrzucona do kosza, a nowy rząd i parlament będą musiały rozpocząć prace nad nią od nowa. To zaś oznaczałoby kolejne lata opóźnień – dodaje.

Podobnie uważa Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich. Zaznacza przy tym, że projekt ustawy o systemie kaucyjnym został wypracowany w ramach dobrego dialogu z szerokim gronem interesariuszy, dzięki czemu cieszy się powszechną akceptacją.

– Niestety od wielu tygodni słyszymy, że projekt „znajduje się” w KPRM i to tam zapadnie decyzja o wprowadzeniu go pod obrady Rady Ministrów. Tyle że nie mamy już w zasadzie czasu, by dłużej czekać. Jeśli Sejm nie zajmie się projektem do połowy czerwca, to de facto stracimy szansę na jego uchwalenie przed wyborami. W kolejnej kadencji będzie trzeba zaczynać wszystko od nowa. Naprawdę nie warto marnować wypracowanego w ostatnich latach kompromisu i wyrzucać dobrego projektu do kosza. Będzie nas to słono kosztowało jako państwo, w postaci unijnego podatku od plastiku. To kwota rzędu 1,7 mld zł rocznie, którą dzięki wprowadzeniu systemu kaucyjnego można zmniejszyć o 250, może nawet 400 mln zł – mówi Wołejko.

Doktor Sergiusz Urban, kierujący zespołem prawa ochrony środowiska w kancelarii WKB Lawyers, przyznaje, że trudno przewidzieć, jak w praktyce będzie wyglądał harmonogram procesu legislacyjnego.

– Perspektywa okresu wakacyjnego, zbliżających się wyborów parlamentarnych, czasu niezbędnego dla notyfikowania projektu KE (nawet kilka miesięcy), a także konieczne vacatio legis planowanych rozwiązań (zaproponowano 24 miesiące) powodują, że realne wdrożenie systemu kaucyjnego może być mocno opóźnione – wyjaśnia prawnik.

Długie przygotowania

Nawet przyjęcie ustawy w tej kadencji Sejmu nie da pewności, że uda się zrealizować wymogi stawiane przedsiębiorcom przez ustawę o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi produktami oraz o opłacie produktowej (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 877). Przykładowo jeśli chodzi o producentów butelek, wymagany poziom selektywnego zbierania od 2025 r. ma wynosić 77 proc., natomiast od 2029 r. – 90 proc. Do jego osiągnięcia konieczna jest infrastruktura służąca odzyskiwaniu i recyklingowaniu zużytych produktów, a tej nie da się zbudować z dnia na dzień.

– System kaucyjny to skomplikowane narzędzie zbiórki opakowań po napojach. Biorąc pod uwagę jego złożoność, konieczność stworzenia infrastruktury oraz logistyki, w polskich warunkach szacowałbym czas potrzebny do jego powstania na dwa lata – zauważa Filip Piotrowski. W najbardziej optymistycznym wariancie oznacza to połowę 2025 r.

Niewypełnienie wymogów dotyczących odzysku będzie się wiązało z dotkliwymi karami dla producentów. Według Anny Sapoty, wiceprezes ds. public affairs dla Europy Północno-Wschodniej w ramach Grupy TOMRA, dodatkowe obciążenia dla przedsiębiorców przełożą się bezpośrednio na wyższe ceny napojów.

– Polska traci rocznie miliardy sztuk surowców, które nadają się do recyklingu. Na nasz rynek co roku trafia prawie 700 tys. t odpadów opakowaniowych po napojach, z których tylko połowa jest poddawana recyklingowi. System kaucyjny pozwoli odzyskać ok. 90 proc. tych odpadów, co przyniesie niemal 610 tys. t własnych surowców do ponownego przetworzenia lub sprzedaży – wskazuje Anna Sapota.

Kolejnym problemem jest wymóg 25 proc. udziału materiału z recyklingu w nowych opakowaniach. Filip Piotrowski alarmuje, że w przypadku braku systemu kaucyjnego polscy producenci będą musieli sprowadzać recyklat z zagranicy.

– Już teraz widzimy bowiem, że duże sieci handlowe skupują na polskim rynku opakowania, oferując swoim klientom w zamian bony na zakupy. Istnieje obawa, że zebrany w ten sposób materiał trafi do znajdujących się w krajach Europy zachodniej recyklerów, których owe sieci często już teraz mają w swoich grupach kapitałowych. Recyklerzy ci będą przetwarzać opakowania polskich producentów i oferować zrobiony z nich rPET na swoich rynkach – dodaje.

Remigiusz Górniak ze Związku Samorządów Polskich informuje o jeszcze jednym problemie. Jego zdaniem sam system kaucyjny nie spowoduje, że stawki, które mieszkańcy gmin płacą za wywóz i utylizację śmieci, spadną. Może do tego doprowadzić dopiero wprowadzenie odpowiedzialności producentów opakowań, którzy mieliby wpłacać środki na specjalny fundusz. Zdaniem Górniaka dzięki temu gminy mogłyby pokrywać rosnące koszty recyklingu z funduszu, zamiast podnosić opłaty mieszkańcom.

Ustawa ma zobowiązać sklepy o powierzchni powyżej 200 mkw. do odbierania pustych butelek i opakowań. W projekcie rozporządzenia dodanego do ustawy przewidziano także konkretne stawki, które będą pobierane od klienta przy zakupie towaru, następnie zwracane mu po przyniesieniu pustego opakowania do punktu zbiórki, np. za butelkę plastikową do pojemności 3 l otrzyma 50 gr. Takie same kwoty proponuje się w przypadku puszek metalowych oraz butelek szklanych o pojemności do 1,5 l. ©℗

Wyjątkowo kosztowny plastik / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe