Ministerstwo Klimatu wkrótce ma przedstawić projekty dotyczące zmian w gospodarce odpadami. Ich celem jest powstrzymanie rosnących kosztów dla mieszkańców. Opinie na temat słuszności decyzji resortu są jednak podzielone.
Czy gminy powinny mieć możliwość swobodniejszego kształtowania systemów gospodarki odpadami na swoim terenie?

Nie - Hanna Marliere ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group

Gminy miały całkowitą dowolność kształtowania systemów gospodarki odpadami do 2016 r. Niestety, ta dowolność nie pozwoliła na wypracowanie skutecznych modeli zbiórki selektywnej. A tylko odpady podzielone na frakcje u źródła – przez mieszkańca – mają szansę stać się surowcem wtórnym o jakości, której oczekuje recykler. Propozycja podziału na 5 frakcji wynika z doświadczeń zarówno polskich, jak i międzynarodowych. Pokazują one, że taki podział przynosi oczekiwane efekty. Pamiętajmy, że już za rok jedynie te odpady, które poddano recyklingowi, będą wliczane do wskaźnika poziomu recyklingu w gminie. Tym samym kluczową rolę odgrywać będzie jakość. System gospodarki odpadami to jednak nie tylko sam sposób ich zbierania. To też stworzenie możliwości inwestycyjnych w zakresie infrastruktury gospodarki odpadami, prowadzenie edukacji ekologicznej, narzędzia ekonomiczne i w tych zakresach swoboda samorządów jest już znacznie większa i jak najbardziej uzasadniona.

Tak - Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski&Partners

Od samego początku dyskusji nad rozporządzeniem ministra środowiska (obecnie klimatu) w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów byłem zdecydowanym przeciwnikiem tej regulacji. W mojej ocenie – biorąc pod uwagę, że utrzymanie czystości i porządku jest obligatoryjnym zadaniem własnym gmin – prawodawca powinien wyznaczać samorządom cele do osiągnięcia, wyposażyć je w możliwie szeroką paletę rozwiązań umożliwiających zmierzanie do celu oraz rozliczać z efektów. Konkretny sposób realizacji tych celów lepiej jednak pozostawić samorządom, które powinny samodzielnie podejmować decyzje w tym zakresie, ponosząc ewentualne konsekwencje swoich błędów. Samorząd w Polsce charakteryzuje się znaczącym zróżnicowaniem pod względem liczby mieszkańców, charakterystyki zabudowy, gęstości zaludnienia, sieci drogowej itp. Niezwykle trudno znaleźć rozwiązania, które odpowiadają dużym miastom i małym gminom wiejskim.
Czy możliwość odejścia od pięciopojemnikowego systemu za zgodą resortu klimatu pomoże gminom obniżyć koszty funkcjonowania systemu?

Nie -
Hanna Marliere ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group

Koszt zbiórki stanowi niewielki procent kosztu systemu. Najważniejszą pozycją jest koszt zagospodarowania poszczególnych frakcji. Tylko intensywna zbiórka selektywna pozwala na optymalizację kosztów, gdyż daje możliwość poszukania zagospodarowania dla wybranego strumienia. Są już gminy, które rozdzieliły przetargi na odbiór i zagospodarowanie i podzieliły zadania. Okazało się, że np. odbiorca szkła zaproponował kwotę 200 zł, a odbiorca odpadów zmieszanych 970 zł. Optymalizacji szukać należy zatem w systemie zbiorki dla tego strumienia. Proszę jednak pamiętać, że pod pojęciem optymalizacji nie należy rozumieć obniżki kosztów. Koszty gospodarki odpadami będą rosły ze względu np. na wzrost kosztów ogólnych – płacy, paliwa, podatków i opłat (w tym opłaty środowiskowej). Odpadów wytwarzamy coraz więcej i niektóre z nich są coraz trudniejsze do przetworzenia. Taniej już nie będzie. Za te same pieniądze jednak można świadczyć nieproporcjonalnie wyższej jakości usługę.



Tak - Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski&Partners

Aczkolwiek bezpieczniej mówić o zahamowaniu wzrostu kosztów systemu niż o ich obniżeniu. Skutki nowych rozwiązań mogą być odczuwalne w pojedynczych przypadkach. Nie spodziewam się, aby w obecnej sytuacji gminy często zamierzały korzystać z proponowanych rozwiązań. Zbyt wiele się wydarzyło od wejścia w życie rozporządzenia standaryzującego selektywną zbiórkę odpadów komunalnych – stworzenie nowej infrastruktury, zakup pojemników, działania informacyjne i edukacyjne. Zmiany w tym zakresie jeszcze bardziej może wyhamować zapowiadana inicjatywa obligatoryjnego znakowania produktów poprzez wskazanie jednego z pięciu pojemników, do których mają trafić później odpady z nich powstające. Dla mnie ważniejszym od odejścia od tego systemu jest uelastycznienie sposobu gromadzenia i odbioru odpadów, tzn. umożliwienie odejścia od zbiórki wszystkich pięciu frakcji w miejscu ich wytworzenia (na terenie danej nieruchomości).
Czy przesunięcie wejścia w życie nowej metody obliczania poziomów recyklingu na 2021 r. jest koniecznością?
Nie -
Hanna Marliere ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group
Nie powinniśmy wprowadzać kolejnych okresów przejściowych jako lekarstwa na dotychczasowe zaniechania. Zniechęcają one inwestorów ze względu na brak stabilności i kierunku. Dla osiągnięcia poziomów recyklingu konieczna jest zaawansowana infrastruktura przetwarzania ostatecznego – od wielu lat w Polsce inwestycje w takie wyspecjalizowane zakłady nie były promowane. W zamian powstało niemal 200 niewyspecjalizowanych zakładów, które ze śmieci robią śmieci. Przesunięcie o rok w niewielkim lub w żadnym stopniu nie wpłynie na zasadniczy rozwój infrastruktury, więc jedynie o rok odsunie kary, ale nie uchroni przed ich naliczeniem. Każdy dodatkowy okres przejściowy rozregulowuje system. Miałoby to sens jedynie w przypadku, gdyby równolegle postępowały prace, które gwarantują powstanie wyspecjalizowanej infrastruktury.
Nowy sposób obliczania wskaźnika może być wręcz korzystny dla wielu gmin w Polsce, które przekazują odpady organiczne do kompostowni wytwarzających nawóz.

Nie/Tak - Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski&Partners

Nie jest to konieczność, aczkolwiek jest to korzystniejsza metoda obliczania poziomów recyklingu. W dotychczasowym stanie prawnym, który możemy utrzymać jeszcze w 2020 r., gminy były zobowiązane do osiągnięcia poziomu recyklingu i przygotowania do ponownego użycia następujących frakcji: papieru, metali, tworzyw sztucznych i szkła. W tym zakresie przede wszystkim rozwijano selektywną zbiórkę. Z bioodpadami mamy duże opóźnienia. Chodzi nie tylko o infrastrukturę, ale także edukację mieszkańców związaną z tym, co i jak należy gromadzić w brązowym pojemniku. Ewentualna zmiana zasad obliczania poziomów nie może uśpić czujności gmin, które powinny położyć ogromny akcent na współpracę z mieszkańcami w zakresie zbiórki bioodpadów, zwłaszcza w zabudowie wielorodzinnej. Ogólnie taka zabudowa jawi się jako największe wyzwanie, zwłaszcza w dużych miastach.
Czy inne pomysły przedstawione przez resort zatrzymają wzrost cen za odpady komunalne?

Nie - Hanna Marliere ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group

Ceny za zagospodarowanie najbardziej wzrosną tym, którzy zbierają głównie odpady niesegregowane. Przetwarzanie ich jest procesem prowadzącym jedynie do bezpiecznego składowania, a to zawsze wiąże się z kosztem. Zakaz składowania frakcji kalorycznej miał na celu stymulowanie inwestorów przez wskazanie im strumienia do projektowanych zakładów. Zniesienie go wiąże się z realnym ryzykiem zahamowania procesów inwestycyjnych, gdyż inwestor, planując zakład, chce wiedzieć, jaką ilością materiału wsadowego będzie dysponować. Pozytywnie można odebrać propozycje przywrócenia możliwości magazynowania w dłuższym okresie. Bezrefleksyjne ograniczenie z trzech lat do roku wprowadziło ogromny chaos i nie przyniosło oczekiwanych rezultatów w zakresie zabezpieczenia przeciwpożarowego. Magazyny to podstawa planowania procesów logistycznych, zarówno w zakresie gospodarki surowcami, jak i innymi produktami, co umożliwia optymalizację kosztów bieżących i planowanie długoterminowe.



Tak - Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski&Partners

Proponowane zmiany mogą wpłynąć przejściowo na wyhamowanie dynamiki wzrostu kosztów funkcjonowania gminnych systemów gospodarowania odpadami komunalnymi, a przez to przełożyć się na mniejsze wzrosty opłat uiszczanych przez mieszkańców. Są to jednak rozwiązania przejściowe i mają pozwolić na doczekanie do rozwiązań systemowych. Jak długo będziemy mieli do czynienia z wytwarzaniem tak dużego strumienia frakcji energetycznej, tak długo niezbędne będą metody jej zagospodarowania. Moim marzeniem jest „zagłodzić” spalarnie, a więc doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie czego spalać. Tu jednak powinniśmy przede wszystkim rozmawiać o produktach wprowadzanych na rynek i kontekście ich późniejszego zagospodarowania. Jak długo taki strumień istnieje, tak długo termiczne przekształcanie odpadów jest koniecznym i niezbędnym elementem systemu.
Czy dostępne cztery metody naliczania opłat za odpady komunalne mieszkańcom są skuteczne, czyli zachęcają do segregowania śmieci?

Nie - Hanna Marliere ekspertka gospodarki odpadami, dyrektor Green Management Group

Najskuteczniejsza metoda naliczania opłaty, która zachęcałaby do segregacji, powinna opierać się o wskaźnik ilości wytwarzanych odpadów. Takiej metody nie przewidują jednak obecne regulacje. Wymagałoby to wprowadzenia systemu indywidualnego, a nie grupowej odpowiedzialności, jak ma to dziś miejsce w blokach. Z tym wiąże się zupełnie nowy pomysł na system. Odejście od altan na rzecz pojemników indywidualnych z systemem czipów lub innym oznaczeniem identyfikowalnym i zmiana sposobów zbiórki, w tym dostosowanie pojazdów. Taka opłata powinna być dwuczłonowa – podstawowa stawka powinna być obliczona na pokrycie kosztów zbiorki i zagospodarowania odpadów zbieranych selektywnie w oparciu o badania morfologiczne. Odpady resztkowe powinny być obciążone opłatą dodatkową od wagi. Taki system promowałby finansowo osoby poprawnie segregujące odpady i pracujące na rzecz minimalizacji wytwarzania. Spośród obecnie dopuszczanych metod wydaje się, że ta „od wody” jest najbardziej proporcjonalna.

Nie - Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski&Partners

Nie ma dobrej metody ustalania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Należy przypomnieć, że odejście na skutek reformy z 2011 r. od płacenia za rzeczywiście oddawane do systemu odpady związane było z zaniżaniem strumienia odpadów i pozbywania się ich przez właścicieli niezgodnie z prawem. Ówczesna reforma nie powstrzymała powstawania dzikich wysypisk, aczkolwiek trzeba zobaczyć, co dziś na nich znajdujemy (jakie frakcje, czy są to odpady komunalne) i kto przyczynia się do ich powstawania (właściciele nieruchomości czy przedsiębiorcy). Dzisiejszy wybór metody to poszukiwanie „mniejszego zła” z uwzględnieniem specyfiki lokalnej, np. szacowanej liczby osób niezgłoszonych do systemu. Liczne orzeczenia sądów administracyjnych negujące niektóre rozwiązania samorządów wskazują, że istnieje w tym zakresie potrzeba dalszych zmian ustawowych i uelastycznienia systemu.