Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, zapowiadany jako jeden z instrumentów dofinansowania transportu elektrycznego, zaczyna w końcu nabierać konkretnych kształtów. Ministerstwo Energii opublikowało już projekt rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków udzielania oraz sposobu rozliczania wsparcia udzielonego ze środków FNT.
Zakłada on, że dofinansowane będą nie tylko zakupy autobusów elektrycznych, ale również niezbędne dla ich działania stacje ładowania. Co ważne, do kosztów kwalifikowanych takiej inwestycji będą się wliczać nie tylko wydatki na montaż instalacji i roboty budowlane. Samorząd będzie mógł uwzględnić również koszty nabycia lub dzierżawy gruntów, środków trwałych, wartości niematerialnych i prawnych, oraz zakup oprogramowania i technologii IT. Łącznie wsparciem objętych byłoby 80 proc. kosztów kwalifikowanych, nie więcej jednak niż 240 tys. zł na budowę lub rozbudowę jednej stacji ładowania.
Na wsparcie załapią się też te samorządy, które zamiast w pojazdy na prąd inwestują w inne alternatywne napędy, w tym gaz CNG i LNG. One również jako pojazdy niskoemisyjne będą dotowane (15 proc. kosztów, nie więcej niż 150 tys. zł na 1 autobus).
Reklama
Najbardziej preferencyjnie traktowane będą jednak pojazdy najmniej szkodliwe dla środowiska, czyli na prąd i wodór. Samorząd, który zdecyduje się na zakup autobusu elektrycznego, będzie mógł liczyć na wsparcie 55 proc. kosztów kwalifikowanych (do ponad 1 mln zł za 1 pojazd). Równie szczodrze rząd dopłaci do tych drugich (również 55 proc. kosztów, ale maksymalnie do 2 mln zł).
Co ważne, rządzący planują uruchomić wsparcie nie tylko w formie preferencyjnych pożyczek, ale również bezzwrotnych dotacji.
Na zgłoszenie uwag zainteresowani nie mają dużo czasu, bo konsultacje potrwają tylko do 25 lutego. Czas jest na wagę złota, bo terminy na zrealizowanie wymogów udziału niskoemisyjnych pojazdów w taborze komunikacji miejskiej zaczynają być coraz bardziej naglące (pierwsze wymogi dotyczą już 2021 r.), a przetargi potrafią się przeciągać z powodu wysokich kosztów autobusów o alternatywnych napędach.
Konieczność przyspieszenia inwestycji to jedno. Zdaniem ekspertów FNT powinien ruszyć jak najszybciej, bo samorządy pilnie potrzebują dodatkowych funduszy i zapewnienia, że tak drogie inwestycje będą realnie wspierane. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że wiele miast, które już opracowało obowiązkowe, wymagane ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych (Dz.U. z 2018 r. poz 317 ze zm.) analizy korzyści i strat związanych z inwestycjami w elektryczne pojazdy doszło do wniosku, że na dziś dzień wcale im się to nie opłaca.