statystyki

Ewa Bińczyk: Ludzkości po prostu nie opłaca się nie wyginąć [WYWIAD]

autor: Kacper Leśniewicz16.12.2018, 20:00
Ewa Bińczyk profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kieruje Zakładem Filozofii Nauki, zajmuje się współczesną filozofią nauki i techniki, studiami nad technologią i socjologią wiedzy naukowej. Jej książka „Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN fot. mat. prasowe

Ewa Bińczyk profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kieruje Zakładem Filozofii Nauki, zajmuje się współczesną filozofią nauki i techniki, studiami nad technologią i socjologią wiedzy naukowej. Jej książka „Epoka człowieka. Retoryka i marazm antropocenu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN fot. mat. prasoweźródło: DGP

Ludzie wiedzą, jakie mogą być konsekwencje zmiany klimatu dla nich i przyszłych pokoleń, a jednocześnie są zanurzeni w świecie drobnych spraw, którymi żyją na co dzień. Informacje na temat katastrofy klimatycznej są zbyt niepokojące, aby można je było uwzględnić w doświadczeniu codzienności - mówi Ewa Bińczyk profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Oswoiliśmy się już z myślą, że jako gatunek możemy nie przetrwać?

Rzeczywistość, w której żyjemy, ciągle brutalnie przekonuje nas, że ludzkości po prostu nie opłaca się nie wyginąć. Dla tej części z nas, która przyjęła, że jest już za późno na działania wobec nadciągającej planetarnej katastrofy środowiskowej, pierwszym wyborem jest próba szukania dla siebie miejsca w świecie, który za chwilę przestanie istnieć. Pojawia się nihilizm – może nie zasługujemy na uratowanie? W ten sposób ludzie godzą się z procesem samounicestwienia naszego gatunku, który według nich jest nieuchronny.

To wyraz egoizmu z naszej strony czy forma samoobrony?

Wielu z nas zależy na tym, by nie trafić do ekopiekła za bierność wobec ryzyka zmiany klimatycznej. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na badania amerykańskiej badaczki Kari Marie Norgaard z Oregon University, która próbowała poznać przyczyny zbiorowego ignorowania problemu destabilizacji klimatu w sferze publicznej na przykładzie norweskiego i amerykańskiego społeczeństwa. Autorka postawiła tezę o publicznym paraliżu oraz zupełnym braku umiejętności poradzenia sobie z problemem zmiany klimatu. Norgaard twierdzi, że obserwujemy całe pokolenia lunatyków, które zmierzają w stronę katastrofy. Najbardziej interesujące jest jednak to, że impas klimatyczny nie wynika wcale z braku wiedzy czy ignorancji obywateli i obywatelek.

Zatem z czego?

Badani przez Norgaard ludzie doświadczają pewnego rodzaju podwójnej rzeczywistości. Z jednej strony wiedzą, jakie mogą być konsekwencje zmiany klimatu dla nich i przyszłych pokoleń, z drugiej strony są zanurzeni w świecie drobnych spraw, którymi żyją na co dzień. Informacje na temat katastrofy klimatycznej są zbyt niepokojące, aby można je było uwzględnić w doświadczeniu codzienności. Ci ludzie są autentycznie przejęci, ale nie znajdują miejsca i partnerów, także tych instytucjonalnych, przy pomocy których mogliby wyrazić swój niepokój i podzielić się obawami o przyszłość. Nie mamy drogowskazu, nikt nam nie chce dać przykładu, co i jak moglibyśmy zrobić.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie