Rząd znalazł sposób, by pozbyć się słabszych szkół wyższych. Zaostrzy wymagania dotyczące wykładowców.

Jarosław Gowin, minister nauki, znalazł sposób, jak szybko i skutecznie pomóc publicznym uczelniom borykającym się z problemami finansowymi i stale spadającą liczbą studentów. Tylko w ciągu ostatniej dekady zmalała ona o pół miliona. W 2015 r. naukę na uczelniach wyższych rozpoczęło o ponad 16 tys. osób mniej niż rok wcześniej.

Pomysł ministra na ratowanie publicznych placówek jest prosty: wystarczy ograniczyć możliwość wliczania wykładowców do tzw. minimum kadrowego na kierunkach licencjackich (o profilu praktycznym). Będą mogły ich wykazywać tylko te placówki, które są dla akademików pierwszym miejscem zatrudnienia. Takiej osoby nie będzie więc mogła „pokazać” inna uczelnia, w której akademik co prawda prowadzi zajęcia (i dorabia), ale nie jest to jego macierzysta jednostka. Efekt? Placówki nie będą mogły się chwalić, że mają kadrę w odpowiedniej liczbie. To natomiast oznacza najpierw likwidację konkretnego kierunku, a potem nawet samej uczelni.