statystyki

Wyższe Szkoły Pobierania Czesnego: Nielegalne opłaty i wydziały widma

autor: Joanna Pasztelańska16.04.2016, 15:50; Aktualizacja: 16.04.2016, 15:53
Od 1 stycznia 2012 r. obowiązuje tzw. czarny katalog, który precyzuje, za co uczelnie nie mogą pobierać opłat.

Od 1 stycznia 2012 r. obowiązuje tzw. czarny katalog, który precyzuje, za co uczelnie nie mogą pobierać opłat.źródło: ShutterStock

Z jednym podręcznikiem przez całe studia. Z wykładowcami tylko na papierze. Ale za to z grantami na edukację, dzięki którym uczelnia przejdzie do historii. Ściemy.

Studentów coraz mniej. A jak mniej studentów, to niższe dochody dla uczelni. Sztuczek, by przetrwać w trudnych czasach i sprawić, żeby interes się kręcił, jest wiele. Można podpierać się znanymi nazwiskami, współpracą z zagranicznymi szkołami lub dodatkowymi udogodnieniami dla studentów. Darmowy rower, miejsce na parkingu czy ekologiczny catering zachęcą kilkunastu, czasem nawet kilkudziesięciu potencjalnych kandydatów. Cel jeden – czesne, kaucje i zaliczki. Ale gdzie w tym wszystkim sens studiowania?

Obecni oraz byli studenci przyznają, że wiedza, którą wyszarpali na niektórych uczelniach, jest funta kłaków warta. Że za te pieniądze mogliby opłacić kilka kursów i wybrać się w podróż na drugi kontynent. – Wkuwanie na pamięć podręcznika z lat 90. tylko dlatego, że wykładowca go napisał i wymaga znajomości na blachę, to norma. Tylko po co? – zastanawia się Marcin Kozłowski, były student uczelni technicznej z Warszawy. – I tak żeby mieć szansę na pracę w zawodzie, musiałem uczyć się z zagranicznych publikacji, zrobić kilka kursów i odbyć praktyki u specjalistów z branży. W przeciwnym razie mógłbym co najwyżej pracować w punkcie napraw sprzętu AGD.

Bitwa o dusze

Kuszeni przeróżnymi bonusami maturzyści mają wierzyć, że studia na prywatnej uczelni to najlepsze, co może im się po szkole średniej przytrafić. Bez względu na jej rangę oraz wielkość, na jakość programów i wykładowców. A ponieważ nie przemija moda na wyższe wykształcenie, które ma być gwarancją zdobycia pracy, z roku na rok uczelnie muszą coraz agresywniej ze sobą rywalizować o studenckie dusze. I ich pieniądze.

– Maturzystów, zwłaszcza tych z małych miejscowości i wsi, kusi wszystko. Jak taki młody człowiek przeczyta, że studiując, ma przeróżne udogodnienia, a przy okazji będzie się uczył od nazwisk z pierwszych stron gazet, dostaje gęsiej skórki z wrażenia – przyznaje Piotr, doktorant na jednej z uczelni na Mazowszu. – Ale szybko okazuje się, że obiecanki uczelni to pic na wodę. Kiedy student zaczyna zdawać sobie z tego sprawę, jest za późno na wycofanie się. Bo wpisowe i czesne zostały już przelane na konto uczelni. A nikt wtedy się nie przyzna, że popełnił błąd. I brnie w taką uczelnianą ściemę, licząc, że uda się zdobyć papierek, zanim taka szkoła zbankrutuje.


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • JakTako(2016-04-25 21:25) Zgłoś naruszenie 11

    Szczerze powiedziawszy nie spotkałem się w żadnym innym kraju europejskim żeby aż tak brutalnie walczyło środowisko akademickie między sobą. Przecież wszyscy ci, którzy głosili szumne tezy o wolności i równości dążyli jednocześnie do zrównoważonej konkurencji. Co chcieliście to macie. Z drugiej strony żenując jest ta wojna między sektorem uczelni państwowych a prywatnych. Takie zwalczanie siebie nawzajem jest domeną Polski i polaczków. Zamiast zastanowić się jak poprzez współpracę podnieść poziom polskiej nauki w rankingach międzynarodowych - to my tworzymy np. gnioty takie jak tekst artykułu powyżej. Powstają jakieś dziwaczne teorie o tym, że młody człowiek idzie studiować i nie wie po co to robi. W brew pozorom to własnie na państwowych uczelniach młodzi nie mają sposobu na zawód. Iluż takich spotkałem. Okrywa się dziś milczeniem fakt, w którym na uczelniach państwowych (a każą czytać: prestiżowych) brakuje praktyków, którzy fachowo wyłożą istotę zawodu. Brakuje ich, ponieważ ci którzy odchodzą na emerytury nie są zastępowani nowymi fachowcami do tego nakłada się jakaś niezrozumiała duma establishmentu uczelnianego, który uważa się za najmądrzejszy z mądrych oraz brak pieniędzy.

    Odpowiedz
  • Wykładowca(2016-04-18 18:22) Zgłoś naruszenie 04

    Piszecie bzdury. Proszę podać przykłady, dowody, nazwy uczelni itp. W taki sposób tylko odstraszacie studentów żeby zapewnić komplety na uczelniach państwowych. Może opiszecie sytuację jaka ma miejsce na państwowej uczelni w Suwałkach. Zagrania po niżej pasa.

    Odpowiedz
  • AGD(2016-04-18 07:41) Zgłoś naruszenie 01

    "W przeciwnym razie mógłbym co najwyżej pracować w punkcie napraw sprzętu AGD." Po swoich "studiach" to byś co najwyżej mógł zanieść swój sprzęt do punktu napraw. Do pracy w takich punktach są potrzebni ludzie ze smykałka w ręku czyli po zasadniczych szkołach zawodowych i technikach a nie po lipnych studiach.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane