statystyki

Zabrakło miejsc w przedszkolach. Maluchy muszą stanąć w długiej kolejce

autor: Anna Wittenberg, Klara Klinger10.05.2016, 08:00; Aktualizacja: 10.05.2016, 08:38
Pingwin rządzi

Problem wywołała grudniowa reforma oświaty, która zniosła obowiązek szkolny dla sześciolatkówźródło: ShutterStock

Dla wielu trzylatków, które rodzice chcieli wysłać do takiej placówki, zabrakło miejsca. Jedne samorządy upychają dzieci w dodatkowych salach i namawiają sześciolatki na szkołę. Inne po prostu rozkładają ręce

W Gorzowie Wielkopolskim brakuje w przedszkolach ok. 100 miejsc dla trzylatków. Chętnych było 700 dzieci. W Opolu na 691 tych, których rodzice chcieli wysłać do takich placówek, nie dostało się 157. W Bydgoszczy brakuje miejsc dla 317 trzylatków (z 2600 chętnych). Natomiast w Białymstoku brakuje miejsc dla 221 dzieci w tym wieku (z 620 zgłoszonych).

Braki wywołane zostały przez grudniową reformę oświaty. Posłowie PiS przegłosowali ustawę, która zniosła obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich. Rodzice mają teraz wybór – puścić dziecko do szkoły lub zostawić je jeszcze na rok w przedszkolu. Jak szacuje MEN, do szkoły pójdzie ok. 20 proc. sześciolatków. Reszta musi się zmieścić w przedszkolach. Samorządy miały jednak przygotowanych zbyt mało miejsc. Dlatego w placówkach są problemy z trzylatkami – w tym roku gmina nie ma obowiązku przyjmować tak małych dzieci. W Krakowie do przedszkola nie dostanie się dwukrotnie więcej trzylatków niż w ubiegłym roku – 1,4 tys. W Warszawie miejsc nie ma dla 2,6 tys. trzylatków. – To tyle samo dzieci, ilu sześciolatków zostało w przedszkolach – komentuje Katarzyna Pienkowska, rzeczniczka stołecznego ratusza.

Z sondy przeprowadzonej przez DGP wynika, że rekordowej liczby miejsc mogło zabraknąć dla trzylatków w Poznaniu. Po pierwszej turze co trzeci z 2707 zgłoszonych nie dostał się do przedszkola. Co oznaczało, że jak tłumaczyła Hanna Surma, rzeczniczka Poznania, 43 proc. rocznika nie byłoby objętych opieką przedszkolną. Rok temu tego rodzaju problemów nie było, do placówek zostały przyjęte wszystkie dzieci, które złożyły wniosek. – Pod koniec grudnia było ponad 600 wolnych miejsc – podkreśla Surma. Łącznie objętych edukacją przedszkolną było blisko 90 proc. dzieci z rocznika trzylatków. Sytuacja jednak jest dynamiczna. Urzędnicy liczą, że uda się rozwiązać problem – nie wszyscy potwierdzą gotowość do uczęszczania do przedszkola, część uda się przesunąć do szkół, miasto uruchomi też dodatkowe miejsca.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Isla(2016-05-10 09:58) Zgłoś naruszenie 30

    to chory system, u nas w przedszkolu dostało się tylko troje trzylatków , będzie cały pusty rocznik, przez rok wszystkie szkoły i uczelnie będą musiały wegetować przez idiotyczny pomysł PiSu a już w tym roku wszystko miało się ustabilizować bo miały iść do szkoły wszystkie sześciolatki urodzone w drugiej połowie roku, posłuchajcie zresztą rodziców co mówią na ten temat, np matka sześciolatka obawia się że jak posłałaby syna do pierwszej klasy to będzie odstawał od grupy na wf inne matki mają a to dylemat czy dzieci poradzą sobie z materiałem szkolnym który jest nieprzystosowany do nauki sześciolatków

    Odpowiedz
  • Gog(2016-05-10 09:39) Zgłoś naruszenie 30

    Jak to zabrakło? Przecież pani minister zapewniała,że nie będzie problemu. Podawała nawet telefon dla rodziców. trzeba dzwonić do MEN i się znajdą.

    Odpowiedz
  • Pol(2016-05-10 12:50) Zgłoś naruszenie 20

    Po likwidacji gimnazjów będzie tłok w podstawówkach, które w większości pootwierały zerówki. i tak w kółko. Bo świata to naczynia połączone.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane