Uczelnie powinny na działalność samorządów studenckich odprowadzać 25–30 zł od osoby kształcącej się na studiach. Z taką propozycją zmiany przepisów wystąpi do nowego rządu Parlament Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. Zawarł ją w środowiskowym projekcie nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.
– Obecnie uczelnie są zobowiązane do wspierania finansowego samorządy studenckie, ale nie ma wskazanej kwoty, jaką powinny przeznaczać te ten cel. Dlatego może to być symboliczna złotówka. Proponujemy prosty algorytm, z którego wynika, że wsparcie dla samorządu będzie zależało od liczby studentów. Wynosiłoby ono 25–30 zł od osoby – zapowiada prof. Mateusz Mrozek, przewodniczący Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej.
Reklama
Takiej zmiany nie popierają rektorzy. – W mojej ocenie finansowanie działalności studenckiej powinno pozostać elastyczne, tak jak jest obecnie – uważa prof. Mirosław Szreder, prorektor ds. finansów Uniwersytetu Gdańskiego.
Wyjaśnia, że teraz działalność studentów jest wspierana w ramach dotacji i przeznaczana na różne aktywności, np. samorząd, ale także koła naukowe itd. – Nie ma potrzeby zmieniania tego, bo obecny mechanizm się sprawdza – przekonuje prof. Mirosław Szreder.
PSRP zwraca również uwagę na wadliwie działający system eWUŚ, który utrudnia korzystanie z ubezpieczenia zdrowotnego.
– Okazuje się, że student zostaje z systemu wyrejestrowany nie tylko kiedy podejmuje pracę, np. w ramach umowy-zlecenia, lecz także gdy jego rodzic zmieni zatrudnienie – podkreśla Mateusz Mrozek.
Dodaje, że z wyliczeń parlamentu wynika, iż w takiej sytuacji może się znaleźć nawet 400 tys. osób.