Najnowsze dane resortu edukacji nie pozostawiają wątpliwości. Działania wojenne za naszą wschodnią granicą sprawiają, że do polskich szkół trafiają nie tylko nowi uczniowie z Ukrainy. Coraz więcej jest także małych Białorusinów. W styczniu ich liczba przekroczyła 26 tys.; to o ponad 1,7 tys. więcej niż cztery miesiące temu. Dla porównania ubiegły rok szkolny w Polsce zaczynało 15 tys. Białorusinów – wynika z danych Ministerstwa Edukacji i Nauki, przygotowanych dla DGP na podstawie Systemu Informacji Oświatowej.

Jak informuje MEiN, także ich objął system wsparcia. Białorusini mają prawo do dwóch dodatkowych bezpłatnych lekcji języka polskiego przez 24 miesiące, jednej godziny zajęć wyrównawczych przez 12 miesięcy i realizowania nauki w formie oddziału przygotowawczego, czyli w klasie przygotowującej do właściwej nauki w szkole. – Decyzję o przyznaniu uczniowi danej formy wsparcia podejmuje dyrektor w porozumieniu z organem prowadzącym – mówi Adrianna Całus-Polak, rzeczniczka MEiN. I precyzuje, że łączny wymiar dodatkowych bezpłatnych zajęć to pięć godzin tygodniowo. Szkoła może też udostępniać pomieszczenia i pomoce dydaktyczne do organizacji zajęć w porozumieniu ze stowarzyszeniami kulturalno-oświatowymi.

Uczniów z Białorusi przybywa przede wszystkim w dużych miastach. W Warszawie od rozpoczęcia inwazji ich liczba wzrosła prawie trzykrotnie z 984 do 3148. Małgorzata Tabaszewska z ratusza w Krakowie mówi, że przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę w tamtejszych szkołach było 340 osób z białoruskich paszportem, w czerwcu 2022 r. już 475, a w październiku – 1042. Obecnie jest ich 1157. Najwięcej osób z tego kraju uczy się w szkołach podstawowych i policealnych. W poznańskich placówkach oświatowych przed rozpoczęciem inwazji uczyło się 407 uczniów z Białorusi. Obecnie jest ich 686. Więcej uczniów z Białorusi jest też we Wrocławiu. W szkołach ponadpodstawowych podległych miastu jest ich dziś 149, o 87 osób więcej niż przed 24 lutego 2022 r. W podstawówkach zmiany są zdecydowanie bardziej widoczne. Bo o ile jeszcze na koniec roku szkolnego 2020/2021 było tam 131 dzieci z Białorusi, o tyle we wrześniu 2022 r. już 860, a w listopadzie – 922. I z każdym kolejnym miesiącem ich przybywa.

Reklama

Podobne sygnały płyną z kolejnych miast. Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy, także powołuje się na dane z SIO: na koniec ubiegłego roku szkolnego było tu 38 Białorusinów. Dziś jest ich 186. Stąd coraz bardziej paląca potrzeba integracji. Wydział edukacji krakowskiego ratusza podaje przykład Słonecznych Przestrzeni Wsparcia „Słońce”. To osiem punktów w różnych częściach miasta, gdzie pomocy udzielają psycholodzy, pedagodzy i logopedzi. Dzięki środkom UNICEF we współpracy z przedszkolami, szkołami i młodzieżowymi domami kultury zostały zorganizowane też spotkania wspierające włączenie społeczne uczniów i ich rodziców. Poznań stawia na indywidualny program integracji, który jest uzgadniany między ośrodkiem pomocy społecznej a cudzoziemcem. Jak tłumaczy Bogna Kisiel z miejskiego ośrodka pomocy społecznej, wszystko zależy od sytuacji życiowej konkretnej osoby. Na koniec 2022 r. miasto realizowało 103 takie programy, z których 97 dotyczyło obywateli Białorusi (objęły 136 osób). Od stycznia są podpisywane kolejne.

Większa liczba uczniów z zagranicy to wyzwanie dla szkół. – Mamy uczniów z Ukrainy, Rosji i Białorusi. Zastanawialiśmy się, jak ich rozlokować po klasach. Poprosiliśmy o opinię rodziców. Okazało się, że chcą, by uczyli się razem – mówi Marta Hołub, dyrektorka szkoły podstawowej we Wrocławiu. Dzieci uczęszczają też do oddziałów przygotowawczych. Te liczą już jednak po 25 osób. Wyzwaniem w coraz liczniejszych grupach jest więc nauka języka polskiego. W Sopocie przy wsparciu samorządu zawiązało się Stowarzyszenie Białorusinów na Pomorzu, którego członkowie musieli opuścić ojczyznę ze względu na zaangażowanie polityczne. Organizacja pomaga w załatwianiu spraw formalnych i bytowych. Miasto użyczyło mu lokal, w którym odbywają się zajęcia edukacyjne i integracyjne.

– Dla młodszych dzieci mamy propozycję oddziału przygotowawczego dla klas I–III. Prowadzimy też dla wszystkich dodatkowe lekcje języka polskiego – wylicza z kolei Hanna Walas, dyrektorka podstawówki nr 191 w Warszawie. O tym, jak ważna jest integracja, wie doskonale. W jej szkole ok. 40 proc. uczniów stanowią młodzi Ukraińcy. – Ma na to wpływ z pewnością to, że w okolicy znajdują się miejsca zakwaterowania dla obywateli tego kraju – tłumaczy. Tu także przybywa uczniów z Białorusi. Od rozpoczęcia inwazji grupa urosła na tyle, że z powodzeniem można by z nich utworzyć osobną klasę. Zdaniem Aliny Kouszyk, współzałożycielki Centrum Białoruskiej Solidarności i członkini gabinetu liderki opozycji Swiatłany Cichanouskiej, przyczyną wyjazdów nie jest nawet sama wojna i widmo wciągnięcia w nią kolejnego kraju, ale skala represji. – Oprócz medialnych procesów dzieją się także te ciche. Ludzie znikają. Od innych odwracają się „znajomi”. W tych warunkach trudno żyć, nie mówiąc o wychowywaniu dzieci. Dlatego na wyjazd decydują się nawet ci, którzy trwali na Białorusi po fali protestów z 2020 r. – opisuje Kouszyk. ©℗

 

W Warszawie jest trzykrotnie więcej dzieci z Białorusi niż przed 24 lutego