Oszczędności związane ze zdalną nauką były dla samorządów jedynie chwilową ulgą. W styczniu będą musiały wyrównać nauczycielom część strat, wypłacając czternastki. Dla wielu gmin będą to znaczące pozycje w budżetach
Część gmin i powiatów, które nie zapewniały średniej płacy zagwarantowanej w Karcie nauczyciela, musi się liczyć z wypłatą jednorazowego dodatku uzupełniającego, który potocznie określany jest czternastką. Pandemia i związana z nią zdalna nauka, często bez godzin ponadwymiarowych i zastępstw, doprowadziła do tego, że nawet te samorządy, które w poprzednich latach wywiązywały się z tego obowiązku, muszą szukać dodatkowych pieniędzy na to świadczenie. Związkowcy za ten stan rzeczy po części winią dyrektorów, którzy w okresie nauczania na odległość nie zapewniali nauczycielom dodatkowej pracy. A wielu z nich, pozostając na „gołych etatach”, bez godzin ponadwymiarowych, nie osiąga średniej.
Płacą za oszczędzanie
Kiedy wprowadzono obowiązek wypłacania jednorazowego dodatku uzupełniającego, zdecydowano, że placówki oświatowe ograniczą zatrudnienie, a nauczyciele będą brać godziny ponadwymiarowe, dzięki czemu, pracując np. na półtora etatu, osiągną odpowiednie wynagrodzenie, a samorządy nie będą musiały wypłacać wyrównania po zakończeniu roku kalendarzowego. Zdalne kształcenie stało się jednak pretekstem do redukcji siatki godzin, były też przypadki zmniejszania dodatków motywacyjnych. W wielu placówkach nie organizowano również zastępstw, bo jeśli uczniowie są w domu, można zostawić okienko, a nieobecnego nie musi zastępować inny nauczyciel, który mógłby w ten sposób dorobić. Jednak zaoszczędzone w ten sposób pieniądze i tak pośrednio będą musiały trafić do nauczycieli w postaci czternastki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.