Eksportując zawodówki, Niemcy wspierają swój przemysł

autor: Sylwia Czubkowska06.11.2013, 08:21; Aktualizacja: 06.11.2013, 08:22

Niemcy mają najniższy wskaźnik bezrobocia wśród młodych do 25 r.ż. I model kształcenia dopasowany pod rynek. Uczą tego Unię.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • Usuńmy z edukacji indoktrynację kościelną,(2013-11-06 17:17) Zgłoś naruszenie 00

    niech szkoła, uniwersytet, będą miejscem zdobywania wiedzy - nie bredni o cudach i duchach.
    Brak nam pieniędzy na badania naukowe, rozwój bazy naukowo-technicznej, na oświatę - na bajki /konkordat/ mamy, to milowy krok wstecz.
    Wiara zamiast wiedzy = NIEWOLNICTWO.

    Odpowiedz
  • xxx(2013-11-06 22:53) Zgłoś naruszenie 00

    niemiecki uczeń dostaje od szkoły więcej niż w Polsce nauczyciel

    Odpowiedz
  • Pracodawca(2013-11-08 09:03) Zgłoś naruszenie 00

    W przeciągu pół roku byłem na kilku konferencjach dotyczących zmian w szkolnictwie wyższym i wpływu na rynek pracy... może trzeba poruszyć inne tematy- np. szkolnictwo zawodowe? Jeszcze 20 lat temu polscy fachowcy byli rozchwytywani i mieli opinię pracowników wszechstronnie przygotowanych do pracy, obecnie szkolnictwo zawodowe i rynek pracy idą w dwie inne strony. Czy pracodawcy chcą wyodrębnienia kwalifikacji z zawodów, czy jest to komuś potrzebne? KOWEZ wzięło 46 mln na przygotowanie standardów zawodowych, w ramach projektu - nie wiem czy Bruksela się do tego nie przyczepi, bo KOWEZ powinien to w ramach statutu robić a nie tylko pozyskiwać środki na utrzymanie lobby nauczycielskiego i ministerialnych urzędników.I tak jeśli większość absolwentów znajdzie pracę, będą to mikro, małe i średnie firmy gdzie pracownik musi umieć wszystko, w tej chwili chodzi o przygotowanie do pracy a nie "papier". Większości pracodawców nie stać na uczenie od podstaw pracownika. Uczniowie uczący się u pracodawców to wiedzą i uczą się wszechstronności. Czasy się zmieniły - uczniowie nie są już tanią siłą roboczą i sprzątaczkami - tylko przyszłymi pracownikami w oczach pracodawców. Należy też rozważyć sprawy typu - ile budżet Państwa Polskiego kosztuje wykształcenie magistra kierunku, który nie jest poszukiwany na rynku pracy, jaki jest koszt zasiłków, ile kosztuje późniejsze przekwalifikowanie go? Porównać należy też wpływ do budżetu. Ludzie po studiach (najczęściej humanistycznych) trafiają na stanowiska urzędnicze - zarobki dosyć niskie w porównaniu z pracownikami w firmach produkcyjnych. Do ZUS i US trafia więcej pieniędzy od pracodawcy, który zatrudnia pracownika produkcyjnego niż biurowego...takie są realia. Ludzie kończący studia są sfrustrowani, nie mają pracy a jak dostają to za najniższą krajową. Budżet Państwa traci bo absolwenci studiów nie mając pracy wyjeżdżają za granicę bo tu nie ma dla nich przyszłości, a koszt studiów jest sfinansowany z naszych podatków...gdzie tu sens i logika? Może ktoś zauważy, że gospodarka, rynek, edukacja to naczynia połączone. Wszelkie zmiany są robione pod duże firmy (tych powyżej tysiąca zatrudnionych jest w Polsce 700!), gdy tymczasem większość miejsc pracy jest w MSP.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane