Mirosława Stachowiak-Różecka: Dziś Karta nauczyciela jest instrumentem, który politycy wykorzystują przy okazji kampanii wyborczych, jedni postulują jej zniesienie, inni utrzymanie. A przecież nie w tym tkwi problem.
Wygrała pani pojedynek z Grzegorzem Schetyną w wyborach parlamentarnych. Czy to prawda, że w nagrodę miała pani ochotę zostać ministrem edukacji narodowej?
(śmiech) Nie. Jesteśmy jedną drużyną, w której mogę się realizować. W poprzedniej kadencji pracowałam w Sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, za mną wieloletnie doświadczenie samorządowe. Pedagogika jest moją pasją i cieszę się, że zostałam przewodniczącą tej komisji. Mogę zapewnić o wsparciu dla ministra Dariusza Piontkowskiego i jego zastępców.