Na koniec zeszłego roku na uczelniach kształciło się ponad 1,2 mln osób – o 61,6 tys. mniej niż rok wcześniej – wynika z najnowszych danych GUS. Jednak w roku akademickim 2018/2019 aż 78,3 tys. cudzoziemców planowało studiować w Polsce. To z kolei o 7,6 proc. więcej niż w poprzednim roku.

Ukraińcy dominują

Większość cudzoziemców pochodziła z krajów europejskich, przy czym najliczniejszą grupę stanowiły osoby z Ukrainy (39,2 tys.). Kolejni pod względem liczebności to studenci z Białorusi (7,3 tys.) oraz z Indii (3,6 tys.).

– Trudno jest wskazać na jedną dominującą przyczynę coraz większej liczby ukraińskich studentów na polskich uczelniach. Składa się na to kilka kwestii. Na pewno znaczenie ma bliskość geograficzna. Poza tym niższa niż w Europie Zachodniej cena za studia oraz zdecydowanie bardziej atrakcyjna relacja ceny do jakości kształcenia. A dyplom uzyskany w kraju UE daje większe możliwości na europejskim rynku pracy – tłumaczy dr hab. Andrzej Szeptycki z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. Wskazuje także w tym kontekście na czynniki językowe i kulturowe. – Nasze kraje są do siebie w tych kwestiach podobne. Wielu Ukraińców czy Białorusinów korzysta też z Karty Polaka, która umożliwia im podejmowanie i odbywanie studiów wyższych, doktoranckich oraz innych form kształcenia na zasadach obowiązujących obywateli polskich (czyli często za darmo). Dochodzi do tego też ogólna presja migracyjna z Ukrainy – dodaje.

Diagnozę tę potwierdza Igor Drach, Ukrainiec, który ukończył studia w Polsce, członek Stowarzyszenia Studentów Ukraińskich w Polsce. – Wielu moich znajomych, w tym ja, wybrało tu studia, bo są one po prostu tańsze niż na Ukrainie – tłumaczy.

Przyznaje też, że liczy się możliwość zdobycia dyplomu w państwie unijnym. To z kolei daje większe perspektywy zatrudnienia w całej UE. – W Polsce społeczeństwo jest wielokulturowe – w przeciwieństwie do Ukrainy. To dla mnie też był duży plus – dodaje.

Statystyki pokazują, że blisko jedna trzecia wszystkich cudzoziemców wybrała uczelnie w województwie mazowieckim. – Myślę, że duża część z nich może być zainteresowana studiowaniem w Warszawie, bo stolica daje większe możliwości – zarówno jeżeli chodzi o staże, jak i pracę w trakcie studiów lub po nich – wyjaśnia przedstawiciel ukraińskich studentów.

A co po zakończeniu nauki? – Wielu moich rodaków planuje zostać w Polsce, jest też spora grupa, która zamierza wyjechać do Niemiec czy nawet do USA. Niewielu chce wrócić na Ukrainę – mówi Igor Drach.

Uczelnie dostrzegają trend…

Szkoły wyższe potwierdzają wzmożone zainteresowanie cudzoziemców studiami w Polsce.

– Jeżeli chodzi o kandydatów na studia, to w 2018 r. wśród aplikujących było 2646 obcokrajowców (w 2017 r. – 2462). Najwięcej z nich pochodziło z Białorusi (30 proc.) oraz Ukrainy (24 proc.). Dużą grupę stanowili również obywatele Chin (5,5 proc.), a także Indii i Turcji (po 3,5 proc.) – mówi Karolina Zylak z biura prasowego UW.

Podobne spostrzeżenia ma też Adrian Ochalik, rzecznik prasowy Uniwersytetu Jagiellońskiego. – W ubiegłym roku przyjęliśmy prawie 700 obcokrajowców na studia w języku polskim (największą grupę stanowią obywatele Ukrainy, a następnie Białorusi), a także ponad 500 osób na studia prowadzone w językach obcych (na pierwszym miejscu są tu obywatele Norwegii, następnie Ukrainy i USA) – mówi.

Coraz większe zainteresowanie ze strony obcokrajowców odnotowuje też m.in. Uniwersytet Opolski, gdzie codziennie wpływają zapytania o dostępne programy i warunki przyjęcia. Na tę chwilę zarejestrowanych jest tam około 270 kandydatów z zagranicy, a rekrutacja wciąż trwa. Na UMCS w roku 2018/2019 niemal 10 proc. wszystkich przyjętych na studia stanowili cudzoziemcy (800 osób) – Dla przykładu: w 2010 r. mieliśmy ponad 200 studentów zagranicznych, a w roku 2017/2018 naukę rozpoczęło już 670 cudzoziemców. Obecnie studiuje u nas ok. 1700 obcokrajowców z niemal 50 krajów świata, m.in. Azerbejdżanu, Tanzanii, Zimbabwe, Bangladeszu, Indii, Ukrainy, Białorusi, Kazachstanu czy Rosji – mówi Katarzyna Skałecka z biura prasowego UMCS.

…i na niego reagują

Choć gros zagranicznych studentów chce studiować w Warszawie, przyciągać ich próbują także uczelnie z mniejszych miast. Wiele tego rodzaju inicjatyw podejmuje np. Uniwersytet w Białymstoku. – Realnie oceniamy swoje możliwości wynikające z położenia regionu i jego charakterystyki, dlatego zabiegamy przede wszystkim o studentów ze Wschodu. I to intensywnie. Jesteśmy systematycznie obecni na targach edukacyjnych (na Ukrainie, Białorusi). Współpracujemy z polskimi organizacjami w tych krajach, wspieramy przyjazdy polskiej młodzieży z Białorusi do siebie, by mogła na miejscu poznać uczelnię i naszą ofertę. Nasi pracownicy z kolei wyjeżdżają na Białoruś i tam realizują z młodzieżą zajęcia, wykłady, konkursy językowe itp. – mówi Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy Uniwersytetu w Białymstoku.

O obcokrajowców zabiega też Uniwersytet Rzeszowski. – Stopniowo rozwijamy ofertę dla studentów z zagranicy, m.in. poprzez anglojęzyczne ścieżki kształcenia na wydziale ekonomii (biznes międzynarodowy, specjalność na II stopniu). Inne wydziały również planują rozwijanie oferty anglojęzycznej – np. na wydziale socjologiczno-historycznym planowana jest specjalność międzykulturowa z partnerami z Chin. Działającym i nośnym projektem jest „English Division”, czyli kierunek lekarski realizowany w języku angielskim – mówi dr Maciej Ulita, rzecznik prasowy tej uczelni.

Studia anglojęzyczne to najczęstszy sposób na przyciągnięcie cudzoziemców. Na Uniwersytecie Opolskim obejmują one dziewięć kierunków w dziedzinach takich jak ekonomia, filologia oraz socjologia. Jednak uczelnie poza ofertą edukacyjną zapewniają także cudzoziemcom pomoc w zaadaptowaniu się w Polsce. – Naszych studentów zagranicznych wspiera też specjalnie powołany koordynator ds. umiędzynarodowienia kształcenia – mówi Katarzyna Skałecka z biura prasowego UMCS. Z kolei UJ organizuje „Intro Days” – serię spotkań wprowadzających w struktury uczelniane studentów zagranicznych oraz przybliżających realia codziennego życia w Krakowie. Uniwersytet Warszawski organizuje dla nich kursy językowe w języku polskim lub angielskim, przygotował także Welcome Point – przeznaczony dla nich punkt informacyjny.

System wyznaczania składek na ZUS jest oderwany od rzeczywistości. Jak go zmienić?