W czasie protestu w szkołach pracodawcy muszą liczyć się ze zwolnieniami lekarskimi pracujących rodziców. Ci ostatni mogą domagać się odszkodowań, gdyby doszłoby do zamknięcia placówek.
Jeśli do 8 kwietnia rządowi nie uda się porozumieć z nauczycielskimi związkami, szkoły i przedszkola czeka prawdziwy chaos organizacyjny. Udział w strajku zapowiedziała większość placówek (według ZNP 85 proc.; zdaniem resortu edukacji – 52 proc.). Dyrektorzy tych jednostek do ostatniego dnia przed protestem nie będą wiedzieć, ilu pracowników zastrajkuje. Nie mają planu B i nie wyobrażają sobie, że będą musieli samodzielnie zapewniać opiekę dla uczniów. Mają za to nadzieję na wyrozumiałość rodziców. Ci jednak w większości pracują i nie zawsze mają możliwość zapewnienia opieki dla dzieci. Pracodawcy muszą więc liczyć się z usprawiedliwionymi nieobecnościami i zwolnieniami lekarskimi rodziców. A państwo – jeśli nie zapewni żadnej opieki – z roszczeniami o odszkodowania od osób, które musiały zająć się podopiecznymi.
Wielka niewiadoma
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.