Emilewicz spotkała się z dziennikarzami w Krakowie na konferencji prasowej zatytułowanej "Bronimy praw rodziców".

"Chcielibyśmy prawa zapisane dzisiaj w konstytucji jeszcze mocniej postawić w ustawie oświatowej. Dzisiaj wiele tych zapisów jest wprowadzonych do rozporządzenia. My chcielibyśmy podnieść je do rangi ustawowej" – powiedziała Emilewicz. Pytana o szczegóły powiedziała, że chodzi m.in. o wprowadzenie do ustawy oświatowej zapisu, że programy nauczania zatwierdza minister edukacji.

Zaznaczyła, że proces nowelizacji ustawy o prawie oświatowym zostanie poddany "wszelkim konsultacjom społecznym, bez skracania terminów". "Mam nadzieję, że to będzie projekt obozu Zjednoczonej Prawicy, a inicjatywa Porozumienia" – mówiła Emilewicz.

Pytana o to, czy nie obawia się po wprowadzeniu zapisu, że programy nauczania zatwierdza minister edukacji, upolitycznienia polskiej szkoły, Emilewicz powiedziała: "To oznacza, że podważamy tak naprawdę demokratyczny mandat. Rząd jest efektem wyboru demokratycznego".

Wiceprezes Porozumienia zapowiedziała rozpoczęcie szerokiej dyskusji na ten temat, ze wszystkimi środowiskami – także oponentów politycznych.

"Chcemy porozmawiać o tym, czym jest proces wychowania, kto za niego ponosi odpowiedzialność, co jest zapisane w Konstytucji, czy są jakieś prawa, które dzisiaj są naruszane, jak wzmocnić to przekonanie, że rodzić wysyłający dziecko do publicznej szkoły spodziewa się tego, co jego dziecko usłyszy i na ile jest to zgodne z tym, co słyszy we własnym domu" – mówiła Emilewicz.

Cukier będzie taniał przez najbliższe miesiące

Dodała, że w czasie kampanii europejskiej toczyć się będzie dyskusja, "jaki będzie przyszły kształt Europy także w tym podstawowym fundamentalnym kształcie, czy Europa oderwie się od swoich ateńsko-rzymskich korzeni, czy też nie". "My tę dyskusję zaczynamy wokół rodziny, która jest pewną integralną częścią społeczną i nie chcielibyśmy, żeby została odarta z tych swoich podstawowych, najistotniejszych praw, takich, jakie daje dzisiaj konstytucja" – podkreśliła.

Emilewicz przypomniała, że 18 lutego prezydent stolicy Rafał Trzaskowski podpisał warszawską deklarację LGBT+. Dokument zakłada działania w takich obszarach jak: bezpieczeństwo, edukacja, kultura i sport, administracja, a także praca. W dziedzinie edukacji w deklaracji zapowiedziano m.in. wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)

"Ta deklaracja wzbudziła nasze bardzo poważne obawy, bardzo duże zaniepokojenie z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że jako rodzice w sposób bardzo odpowiedzialny podchodzimy do wychowania własnych dzieci i nie chcielibyśmy, abyśmy z tej część najbardziej intymnej, najbardziej istotnej w wychowywaniu dzieci zostali odarci. I my, i nasze dzieci" – powiedziała Emilewicz.

Jak mówiła, karta LGBT+, oprócz takich rozwiązań jak hostele dla osób LGBT, daje możliwości przede wszystkim w warstwie edukacyjnej wprowadzania standardów WHO w kształceniu seksualnym w szkole.

"Naszym zdaniem z trzech powodów to jest bardzo trudne i bardzo wątpliwe. Po pierwsze jest niezgodne z art. 48 konstytucji, który w sposób jasny i precyzyjny definiuje rolę rodziców w wychowywaniu dzieci" – powiedziała wiceprezes Porozumienia.

Art. 48 konstytucji mówi, że: "Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania".

"Po drugie w sposób jasny i precyzyjny również ustawa o systemie edukacji mówi, kto jest odpowiedzialny, kto może i w jaki sposób ustanawia się programy edukacyjne w szkołach. Po trzecie wydaje nam się, że to my lepiej, w bardziej odpowiedzialny sposób jesteśmy w stanie przekazać naszym dzieciom wrażliwości i szacunek do drugiego człowieka, znacznie lepiej niż zrobi to jakikolwiek opresyjny system edukacyjny" – mówiła.

Krakowski radny Stanisław Moryc zwrócił uwagę, że tzw. deklaracja LGBT+ została podpisana na szczeblu samorządu.

"Samorząd nie jest od tego, aby stanowić takie prawa. Chcielibyśmy, aby tak naprawdę całe społeczeństwo w Polsce wypowiedziało się na ten temat i chcielibyśmy, żeby to była ustawa sejmowa. Poprzez tę ustawę moglibyśmy w odpowiedni sposób kształtować postawy, które będą później przekazywane naszym dzieciom" – mówił Moryc. Podkreślił, że do dyskusji zaproszeni są wszyscy.