Lokalni politycy zawiązują nieformalny sojusz z protestującymi nauczycielami. Chcą też wystawić rządowi rachunek za nieudaną reformę.
W środę samorządowcy usiądą do stołu ze skonfliktowanymi z rządem nauczycielami. Omówiony ma być przebieg szykowanego na kwiecień strajku pedagogów. – Naszym celem jest też wypracowanie formuły stałej kooperacji, dzięki której oba nasze środowiska w kluczowych sprawach będą mogły mówić jednym głosem – tłumaczy Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich (ZMP). Dodaje, że rozmowy mają też dotyczyć przebiegu strajku. Samorządowcy go otwarcie nie popierają, lecz chcą, by one same, a także dyrektorzy szkół mogli wcześniej przygotować się na ewentualny paraliż.
Rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) Magdalena Kaszulanis przyznaje: ”Czujemy, że mamy nowego sojusznika„. – Nie zawsze mówiliśmy z samorządami jednym głosem, ale sytuacja się zmieniła. Otrzymujemy bardzo dużo głosów wsparcia z ich strony, m.in. z Łodzi, Warszawy, Chorzowa. Włodarze już wspierają nasz postulat, by to budżet państwa wziął na siebie finansowanie wynagrodzeń nauczycieli – mówi Magdalena Kaszulanis.