„Rozporządzenia MNiSW wydawane do Konstytucji dla Nauki grożą zmarnowaniem części dorobku humanistyki polskiej, w dalszej zaś perspektywie zagrażają przyszłości naszych nauk” – czytamy w uchwale jaką podjął Nadzwyczajny Kongres Humanistyki Polskiej. Naukowcy podkreślają, że jeśli ministerstwo zignoruje ich oczekiwania, na uczelniach rozpoczną się protesty. Okazuje się jednak, że środowisko nie jest jednolite i część naukowców popiera reformę Jarosława Gowina.
Reklama

Nadzwyczajny Kongres Humanistyki Polskiej został zwołany przez przedstawicieli środowisk nauk humanistycznych. Zdaniem uczestników Kongresu rozporządzenia MNISW do ustawy "Prawo o szkolnictwie wyższym" zagrażają podstawom badań w naukach humanistycznych i społecznych, zagrażają autonomii nauki oraz jej interdyscyplinarnemu rozwojowi. – Uderzenie w nauki badające polską historię, naszą nowoczesność, jej komplikacje i uwarunkowania jest ciosem w podstawy demokratycznej debaty publicznej – piszą w oświadczeniu.

Kongres sformułował stanowisko przedstawicieli nauk humanistycznych w sprawach listy wydawnictw, spisu dyscyplin naukowych i kosztochłonności. – Oczekujemy od Ministerstwa Nauki uznania oficjalnego głosu środowiska humanistycznego, realizacji przedstawionych postulatów, korekty stosownych rozporządzeń. Uchwała Kongresu pozostawia możliwość protestów w sytuacji zignorowania przez MNISW przedstawionych oczekiwań – czytamy dalej.

Zdaniem uczestników Kongresu dalszych zmian wymaga rozporządzenie dotyczące kosztochłonności. Pierwszy projekt rozporządzenia opisaliśmy tutaj >>>. Z wyliczeń dr. Ireneusza Sadowskiego wynikało, że doprowadzi ono do zmniejszenia nakładów na prowadzenie badań i dydaktykę w naukach humanistycznych o nawet 40 proc. W toku konsultacji do ministerstwa napłynęło ponad 170 krytycznych stanowisk różnych jednostek naukowych. Resort nauki postanowił więc zmienić wskaźniki. Jak czytamy na stronie internetowej ministerstwa ostateczny kształt rozporządzenia zakłada zmianę skali kosztochłonności z pierwotnego 1 – 6 do 1-4. Poza tym ministerstwo w kilku przypadkach skorygowało wartości samych współczynników: archeologia uzyskała wskaźnik kosztochłonności na poziomie 2,5 (poprzednio po uwzględnieniu zmiany skali – 1,9), historia – 1,5 (poprzednio – 1,0), nauki o kulturze i religii – 1,5 (poprzednio – 1,0). Zwiększyły się także współczynniki prowadzenia kształcenia w dyscyplinie nauki o kulturze i religii – 1,5 (zamiast – 1,0) i nauki o sztuce – 2 (zamiast – 1,3). Bez zmian pozostała m.in. najmocniej oprotestowany wskaźnik dla filozofii. Zdaniem uczestników Nadzwyczajnego Kongresu Humanistyki Polskiej ostateczny kształt rozporządzenia zagraża kontynuowaniu misji dydaktycznej i badawczej instytucji naukowych, a nowe wskaźniki kosztochłonności dla badań humanistycznych uniemożliwiają włączenie w dyskusję międzynarodową badaczy z nauk humanistycznych. „Żądamy zmiany projektu rozporządzenia dotyczącego kosztochłonności i utrzymania dotychczasowych relacji współczynników kosztowności wobec skali” – czytamy w stanowisku uczestników.

Reklama

Sprzeciw humanistów budzi także nowa klasyfikacja dziedzin i dyscyplin naukowych, które zostały opracowane w oparciu o klasyfikację, jaką posługuje się OECD. Zdaniem ministerstwa poprzednia klasyfikacja była zbyt rozdrobniona, co negatywnie wpływało na rzetelność oceny jakości działalności naukowej, ponieważ w ramach wąskich dyscyplin pracowała niewielka liczba naukowców. Jak czytamy na stronach ministerstwa w ponad 1/5 wszystkich dyscyplin naukowych badania prowadziło jedynie 100 badaczy. W przypadku trzech dyscyplin liczba reprezentujących ją pracowników naukowych była natomiast mniejsza niż 24. Zdaniem resortu Jarosława Gowina przeprowadzenie rzetelnej ewaluacji przy tak niewielkiej próbie badaczy było praktycznie niemożliwe.

Jak podkreśla MNiSW wprowadzenie nowej klasyfikacji dziedzin i dyscyplin nie oznacza, że dany obszar badań naukowych ulega likwidacji. „Poszczególne dyscypliny zostały podzielone w ramach innej niż dotychczasowa systematyki, ale wszystkie dotychczasowe dyscypliny zostały uwzględnione w ramach nowego podziału np. poprzez konsolidację. Oznacza to, że badania naukowe będą w praktyce prowadzone na wszystkich polach badawczych i nadal będą finansowane ze środków publicznych” – czytamy w wyjaśnieniach resortu.

Nie to jednak budzi obawy środowiska. Jak twierdzą naukowcy w podjętej uchwale wprowadzenie nowej klasyfikacji zrodziło na uniwersytetach szereg patologii. – Proponowane rozwiązania wywołały negatywne zjawisko nakłaniania pracowników do deklarowania przynależności do dyscyplin korzystnych dla danej jednostki, a nie wedle rzeczywistych kompetencji. Jest to wyraźne i poważne naruszanie praw pracowniczych – czytamy w uchwale.

Ostatni postulat środowiska humanistów dotyczy zmian w ewaluacji nauki w dziedzinie nauk humanistycznych oraz punktacji monografii. Zdaniem naukowców kryteria cytowalności oraz miejsca publikacji nie mogą być podstawowym wyznacznikiem wartości badań naukowych, ponieważ nie uwzględniają specyfiki nauk humanistycznych. Ministerstwo broni się przed tym zarzutem twierdząc, że szanując specyfikę humanistyki ustawa wprowadza ewaluację w obrębie dyscyplin, a nie jednostek organizacyjnych, co oznacza, że filozofowie będą porównywani z filozofami, więc poziom cytowalności może być podobny.
Kongres sprzeciwił się także opublikowanemu w zeszłym tygodniu wykazowi punktacji monografii, za które można uzyskać 80 lub 200 punktów. Dotychczas w ocenie tego typu publikacji kluczowe były kryteria formalne. Zdaniem ministerstwa takie podejście promowało zgłaszanie dużej liczby słabych monografii publikowanych w mało znaczących wydawnictwach. Zdaniem humanistów problem z nowym wykazem polega z jednej strony na tym, że w gronie najlepiej punktowanych znalazły się wyłącznie wydawnictwa zagraniczne, a z drugiej – że w drugiej grupie wymieszano prestiżowe, które nie zmieściły się w pierwszej grupie, średnioprestiżowe i te bardzo mało znaczące, co przeczy intencjom ministerstwa. – W związku z powyższym oczekujemy odstąpienia od tych praktyk poprzez umożliwienie wyboru różnych strategii publikacyjnych. Sprzeciwiamy się odgórnej decyzji o przypisaniu monografiom publikowanym w polskich wydawnictwach znacząco mniejszej wartości punktowej. Domagamy się utrzymania statusu monografii i takiego samego punktowania edycji źródłowych, katalogów źródeł oraz wydawnictw słownikowych i syntez. Oczekujemy ustalenia wartości punktowej monografii wydawanych w wydawnictwach krajowych na poziomie minimum 75 proc. wartości punktowej monografii wydawanych w wydawnictwach z dystrybucją międzynarodową. Oczekujemy, że w zależności od decyzji o publikacji w wyżej lub niżej punktowanym wydawnictwie zmienna będzie również ilość publikacji (slotów) możliwych do zadeklarowania przez naukowca w ocenianym okresie – piszą humaniści.

Nie wszyscy jednak przedstawiciele nauk humanistycznych zgadzają się z punktem widzenia zgromadzonych na Nadzwyczajnym Kongresie Humanistyki. W zeszłym tygodniu część środowiska wystosowała list w obronie nowej ustawy. Czytamy w nim m.in.: „Wypowiedzi niektórych przedstawicieli naszego środowiska wręcz podważają potrzebę i znaczenie podnoszenia jakości i międzynarodowej widzialności polskiej nauki”. Zdaniem autorów listu nie da się zapewnić wysokiej jakości badań bez wdrożenia systemu oceny działalności naukowej opartego na międzynarodowych standardach. „Humaniści publikują na ogół mniej niż na przykład biolodzy, ale jakość ich badań nie powinna odbiegać od jakości tych prowadzonych w biologii” – czytamy w liście. „Czas ucieka. Światowa nauka nie stoi w miejscu, ale oddala się bardzo szybko. Stawianie nauki w naszym kraju w opozycji do nauki światowej, jak na przykład czynią to broniący „polskości badań” w humanistyce, dodatkowo pogłębia powstającą przepaść. (…) Wiele będzie zależeć od tego, czy będziemy potrafili porzucić partykularne interesy i zrezygnować z komfortowego, dla niektórych, status quo” – podsumowują autorzy.