Wprowadzenie szkół doktorskich to szansa czy zagrożenie? Uda się podnieść poziom doktoratów? Zmiany otworzą czy zamkną badaczom drzwi do kariery naukowej? – na takie pytania odpowiadali uczestnicy dyskusji poświęconej szkołom doktorskim. To pierwsza z cyklu debat dotyczących Konstytucji dla Nauki, zorganizowanych wspólnie przez Ministerstwo Nauki i DGP.



Doktorant jest jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Ani student, ani pracownik naukowy. Zarabia i na niewielkim stypendium naukowym o charakterze studenckim, i na grantach, z których korzystają pracownicy naukowi. Do tego dorabia na uczelni, a nierzadko i poza nią. Wszystko to sprawia, że często ciężko jest mu skupić się na prowadzeniu badań naukowych z prawdziwego zdarzenia.

Ale to nie wszystko. To, co wytwarza, powstaje w wąskiej interakcji między nim a promotorem. Często bez wsparcia ze strony środowiska, wydziału. To właśnie promotor ma największy wpływ na to, co będzie wynikiem pracy doktoranta – na jego sukces, ale zdarza się, że również na porażkę, czyli np. porzucenie studiów. A tak dzieje się w przypadku ogromnej liczby tych, którzy w Polsce rozpoczynają studia doktoranckie.

To tylko kilka dolegliwości, na jakie cierpi polski system kształcenia młodych naukowców, a jakie wskazali uczestnicy debaty zorganizowanej przez „Dziennik Gazetę Prawną” we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Prof. Aleksander Bobko, sekretarz stanu w resorcie nauki, prof. Maciej Malicki reprezentujący Obywateli Nauki, dr Jacek Lewicki z Instytutu Rozwoju Szkolnictwa Wyższego, Zuzanna Hazubska z Krajowej Reprezentacji Doktorantów oraz Katarzyna Kryszczuk z ramienia Rady Samorządu Doktorantów PAN – w tym doborowym towarzystwie dyskutowano o rozwiązaniach zaproponowanych w projekcie ustawy zwanej Konstytucją dla Nauki bądź Ustawą 2.0, a tak naprawdę nową ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Uczestnicy debaty zwracali uwagę na zmiany, jakie ma wprowadzić zaproponowana przez resort nauki formuła szkół doktorskich. To, że mają być one ewaluowane, a wyniki oceny mają wpływać na ilość przekazywanych jej pieniędzy na kształcenie. A także to, że nowa ustawa wprowadza stypendia dla wszystkich doktorantów w wysokości 110 proc. płacy minimalnej. Właśnie kwestia finansowania tak kształcenia, jak i samych doktorantów, wzbudziła gorącą dyskusję. Bo czy 2310 zł dla młodego naukowca to wystarczająca pokusa, by zamiast pracować w korporacji za większe pieniądze, zostać na uczelni i rozpocząć badania naukowe? Tym bardziej że nowa ustawa zabrania zatrudniania ich na uczelni. Z drugiej strony, czy środki przekazywane uczelniom wyższym wystarczą na zapewnienie jakościowego – bo tego życzyli sobie wszyscy dyskutanci – kształcenia naukowców?

Ogromną wagę zgromadzeni w DGP ludzie nauki przywiązywali w czasie debaty do idei przywrócenia prestiżu studiom doktoranckim. Zastanawiali się, czy zaproponowane rozwiązania rzeczywiście sprawią, że za robienie doktoratu zabierać się będą najzdolniejsi, dla których będzie to misja absolutnie prestiżowa. Wnioskiem, który powtarzał się w czasie dyskusji było proste stwierdzenie: nie wszystko da się uregulować ustawą. A już na pewno nie nastawienie środowiska, które musi zrozumieć, że studia doktoranckie wymagają podejścia jakościowego, a nie tworzenia jak największej liczby miejsc dla przyszłych doktorantów, najlepiej w wersji niestacjonarnej, czyli płatnej (swoją drogą to również nowa ustawa ma zmienić – postuluje się w niej likwidację niestacjonarnych studiów doktoranckich).

Wśród niewątpliwych plusów forsowanych przez resort nauki pomysłów wskazywano ewaluację – tak szkół doktorskich, jak i samych doktorantów, a ściślej ich dokonań naukowych. W pierwszym przypadku chodzi o wymuszenie stawiania właśnie na jakość, w drugim – premiowanie aktywności, mobilności, otwartości doktoranta. Młody naukowiec, który uzyska pozytywną ocenę śródokresową, może liczyć na podniesienie stypendium do wysokości 170 proc. najniższej płacy – dziś jest to 3570 zł.

Jakie inne bolączki kształcenia doktorantów wskazali zaproszeni przez DGP goście? I jakie sposoby na uporanie się z nimi proponowali? Zachęcamy do przeczytania pełnego zapisu niezwykle interesującej debaty.

Polska zajmuje czwarte miejsce od końca w grupie 31 państw, biorąc pod uwagę wskaźnik ukończenia studiów doktoranckich. Oznacza to, że skuteczność kształcenia młodych naukowców jest bardzo słaba – wiele osób te studia rozpoczyna, a niewiele kończy. Czy nowa ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (tzw. ustawa 2.0), która ma zastąpić studia doktoranckie szkołami doktorskimi, to zmieni?
Zuzanna Hazubska