Po protestach rodziców i środowisk związanych z dziećmi niepełnosprawnymi resort edukacji łagodzi stanowisko. Obiecał, że nie zlikwiduje możliwości nauki sam na sam z nauczycielem na terenie szkoły.
Z przedstawionych w kwietniu propozycji zmian w nauczaniu indywidualnym wynikało, że takiej opcji nie będzie. Do tej pory dzieci, którym stan zdrowia nie pozwalał na naukę w klasie, miały do wyboru trzy opcje: naukę w domu, indywidualne zajęcia z nauczycielem na terenie szkoły lub w systemie mieszanym – częściowo w domu, częściowo w klasie z innymi lub indywidualnie. MEN chciał pozostawić tylko edukację w domu. Propozycja rozpętała burzę – protestowali rzecznicy praw dziecka i praw obywatelskich, a pod Sejmem rodzice obawiający się, że ich dzieci zostaną skazane na izolację.
W poniedziałek minister edukacji zaprosiła na spotkanie przedstawicieli środowisk reprezentujących dzieci z niepełnosprawnościami. Obiecała, że choć w ramach nauczania indywidualnego nie będzie możliwości nauki na terenie szkoły – bo taki rodzaj nauki będzie przeznaczony tylko dla bardzo chorych uczniów – to taka opcja zostanie wprowadzona w innych przepisach. Minister przedstawiła kompleksowe rozwiązania dla dzieci chorych i z niepełnosprawnościami – w sumie zmienione mają być cztery rozporządzenia. Aby umożliwić tego rodzaju edukację, ma być wprowadzona poprawka do projektu o kształceniu specjalnym. – W ramach indywidualnego programu edukacyjno-terapeutycznego (tzw. IPET-u, który jest tworzony dla dzieci niedostosowanych i niepełnosprawnych) szkoła będzie mogła zaplanować obok np. dodatkowych zajęć z logopedą także nauczanie indywidualne na terenie szkoły połączone z uczęszczaniem na niektóre lekcje z resztą klasy – tłumaczy Agnieszka Niedźwiedzka ze Stowarzyszenia Nie-Grzeczne Dzieci, które pomaga uczniom z niepełnosprawnościami. Dla uczniów, którzy mają choroby onkologiczne czy kardiologiczne, schorzenia przewlekłe uniemożliwiające chodzenie do szkoły, przewidziano indywidualną ścieżkę kształcenia, dodatkowo szkoły będą musiały w większym stopniu dostosować się do potrzeb zdrowotnych tych dzieci.
Reklama
Takie rozwiązania miałyby się znaleźć w rozporządzeniach dotyczących udzielania pomocy psychologicznej oraz w rozporządzeniu w sprawie orzeczeń i opinii.
To kompleksowe i konstruktywne rozwiązanie – uważa Agnieszka Niedźwiedzka. Jednak dodaje, że na razie padły tylko słowne deklaracje – konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma. Obawy dotyczą przede wszystkim tego, że za zmianami nie idzie żadne dodatkowe finansowanie. Może się okazać, że dyrektorzy szkół nie będą chcieli wpisywać indywidualnych zajęć w szkole w ramach IPET-u. Teraz musieli to realizować, kiedy otrzymali orzeczenie z poradni. Po wprowadzeniu zmian nie wiadomo, jak to będzie wyglądać.
Zgodnie z zapowiedzią minister Anny Zalewskiej – jak informuje portal Niepełnosprawni.pl – w 2019 r. ma powstać, przy współudziale rodziców, ustawa dotycząca dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. – Uzgodniliśmy wspólne cele tak, by w 2019 r., po różnych pilotażowych programach, zakończyć dyskusję bardzo dobrymi przepisami dotyczącymi dzieci ze specjalnymi potrzebami – mówiła minister edukacji. I dodała, że dzieci będą korzystać ze specjalnego kształcenia w zależności od swoich możliwości i potrzeb. Jeżeli będzie potrzeba indywidualizacji, polegająca na częściowej edukacji w domu czy w szkole, to taka będzie.