statystyki

Leczenie zaćmy w Czechach bez kolejek i za pieniądze NFZ

autor: Klara Klinger09.03.2016, 07:52; Aktualizacja: 09.03.2016, 10:48
okulista

Dzięki przepisom obowiązującym od 2014 r. można leczyć się na terenie Unii, a po powrocie przedstawić rachunekźródło: ShutterStock

20,6 mln zł zapłacił NFZ za leczenie zagraniczne w ramach dyrektywy transgranicznej. 90 proc. wniosków dotyczyło usuwania zaćmy. Na bardziej skomplikowane zabiegi w UE polscy pacjenci mają marne szanse.

Reklama


Reklama


Dzięki przepisom obowiązującym od 2014 r. można leczyć się na terenie Unii, a po powrocie przedstawić rachunek. Wówczas NFZ zwraca pieniądze, ale tylko tyle, ile na dane leczenie pacjent wydałby w kraju. W przypadku zaćmy to opłacalne: w Polsce zabieg jej usunięcia kosztuje ok. 2,5 tys. zł za jedno oko, czyli podobnie jak w Czechach. A profity z wyjazdu są spore: nie czeka się w kolejkach, które u nas sięgają dwóch lat. Wygodne jest również to, że na usunięcie zaćmy pacjenci nie potrzebują uprzedniej zgody z NFZ. Nie jest ona wymagana wyłącznie w przypadku wybranych lekkich zabiegów. Bez zgody możemy wyjeżdżać na każde tanie, jednodniowe leczenie. Na Śląsku fundusz zwracał 13 zł za poradę ortodontyczną w Czechach czy 60 zł za konsultacje u okulisty. Jeden z pacjentów z Opolskiego zdecydował się na usuwanie hemoroidów (za ok. 300 zł) u naszych południowych sąsiadów. Tam leczyło się 85 proc. pacjentów. Na drugim miejscu znalazły się Niemcy (11 proc. wniosków).

Przy bardziej kosztochłonnym i skomplikowanym leczeniu fundusz musi się z góry zgodzić na zwrot pieniędzy. Może to zrobić, jeżeli powodem jest zbyt długi czas oczekiwana, który pogorszyłby stan chorego. Bardzo jednak tego nie lubi. Powoli, jak przyznaje Piotr Piotrowski z Fundacji 1 Czerwca, może się to jednak zmienić. Ostatnio fundacja walczyła z NFZ o leczenie dziecka, które potrzebowało rekonstrukcji małżowiny usznej. W Polsce nie było jasne, kto się może podjąć operacji, a czas oczekiwania na konsultację był bardzo długi. Urzędnicy NFZ zaangażowali się w szukanie polskiego ośrodka, który przyjąłby dziecko w szybkim terminie. Ostatecznie jednak się ugięli i wydali zgodę na leczenie w Paryżu. Z kolei jedna z pacjentek walczyła o założenie ortez (stabilizatory stawów) u dziecka w Niemczech. Procedura trwała cztery miesiące. Obecnie zwróciła się o ponowną zgodę, dziecko wyrosło z poprzednich – tym razem zgoda przyszła dość szybko, bo po miesiącu.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama