statystyki

Rząd obejmie opieką medyczną wszystkich Polaków: Lekarz rodzinny też dla nieubezpieczonych

autor: Aleksandra Kurowska10.02.2016, 07:20; Aktualizacja: 10.02.2016, 07:51
lekarz, szpital

Ubezpieczenia zdrowotnego nie ma około 2,5 mln Polaków?źródło: ShutterStock

Rząd wykonał pierwszy krok do objęcia opieką medyczną wszystkich Polaków. Przygotował projekt, dzięki któremu osoby nieopłacające składek będą mogły się leczyć u lekarzy rodzinnych.

Reklama


Reklama


PiS obiecywał, że z systemu ubezpieczeniowego przeniesie zdrowie do budżetowego, tak by każdy miał zagwarantowaną opiekę medyczną. Ma temu towarzyszyć likwidacja NFZ, do której może dojść na przełomie 2017 i 2018 r.

Rewolucję w systemie ubezpieczeń ma przygotować specjalny międzyresortowy zespół, który został powołany w ubiegłym tygodniu. Równocześnie część zmian zaczęto już wprowadzać tylną furtką. Dostęp do medycyny rodzinnej dla wszystkich – bez względu na ubezpieczenie – dodano w formie rządowej autopoprawki do nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która wprowadza bezpłatne leki dla seniorów. Do przepisów, które nakazywały zapłatę za świadczenia przez osoby nieubezpieczone, wprowadzono zapis, że nie dotyczy to podstawowej opieki zdrowotnej.

„To pozytywnie wpłynie na dostępność świadczeń POZ i wyeliminuje sytuacje, w których pacjent nie skorzystał z nich z obawy przed poniesieniem kosztów” – czytamy w uzasadnieniu. Według MZ taniej jest zapłacić za wizytę, niż weryfikować uprawnienia osoby potencjalnie nieubezpieczonej lub udzielać pomocy specjalistycznej, gdy problemowi można zapobiec na etapie lekarza pierwszego kontaktu. Pacjenci, wobec których trwa już egzekucja kosztów wizyty, mogą liczyć na umorzenie.

2,5 mln osób

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł twierdzi, że ubezpieczenia zdrowotnego nie ma około 2,5 mln Polaków. Tyle nazwisk w systemie do weryfikacji uprawnień zapala się na czerwono. To ponad 5 proc. obywateli. – W tej grupie jest wiele młodych osób, które pracują, lecz nie mają etatu – przekonuje minister. I dodaje, że konstytucja zapewnia wszystkim równy dostęp do służby zdrowia. System powinien być więc obywatelski, a nie ubezpieczeniowy. Powołuje się też na to, że sprawdzanie każdego pacjenta jest uciążliwe i kosztowne.

Z kolei eksperci podkreślają, że część Polaków nie jest świadoma, że nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. – O tym, że nie mają ochrony, nie wie np. część osób prowadzących działalność gospodarczą – wyjaśnia mecenas Dobrawa Biadun, ekspertka Lewiatana. – Wystarczy, że 1–2 dni spóźnią się z zapłatą składki, a automatycznie nie mają ubezpieczenia zdrowotnego – alarmuje. Jej zdaniem przepisy w tym zakresie powinno się zmienić na bardziej korzystne dla ubezpieczonych, np. należy wprowadzić okres przejściowy, w którym mimo braku składki ochrona nadal obowiązuje.

Finanse NFZ w 2016 r.

Finanse NFZ w 2016 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Umożliwienie takim osobom leczenia w POZ to początek zmian, bo jak wynika z naszych ustaleń, wyłączone z systemu ubezpieczeniowego mają być też kolejne typy świadczeń. Dodatkowo trwa dyskusja wokół tego, by NFZ mógł w szczególnych sytuacjach umarzać opłaty za pobyt nieubezpieczonego w szpitalu. Dzięki temu rozwiązana zostałaby np. sprawa licealistki, która zgłosiła się do szpitala, myśląc, że jako uczennica ma ubezpieczenie, a potem za trzytygodniowy pobyt dostała rachunek na 93 tys. zł.

Organizacje pacjenckie oczekują jeszcze większych zmian. – Jeśli nieubezpieczeni korzystający z porady lekarza POZ mają nie ponosić kosztów, to takie same rozwiązanie należy przyjąć w stosunku do nieubezpieczonych pacjentów szpitali – stwierdza Urszula Jaworska, szefowa organizacji jej imienia. Przy czym jej zdaniem należałoby określić warunki, w jakich hospitalizacja byłaby bezpłatna. – Szpital i lekarz przyjmujący powinien ocenić, czy jest realne zagrożenie zdrowia lub życia – dodaje.

Piotr Najbuk z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka podkreśla jednak, że opieka w POZ jest tania. A w szpitalach koszt świadczenia dla jednej osoby może sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych. – Dlatego poszerzenie uprawnień mogłoby mieć poważniejsze skutki dla stabilności finansowej funduszu – wyjaśnia.

Aaaby Kowalski zapłacił

PiS przewiduje, że w miejsce składek wprowadzi podatek zdrowotny. A pieniądze na leczenie przechodzić będą przez budżet państwa, który zapłaci za wszystkich obywateli. Obawy budzi to, czy jego wprowadzenie nie zmniejszy wydatków na zdrowie. – Rozwiązanie musi być tak skonstruowane, aby zapewnić co najmniej obecny poziom finansowania publicznego sektora ochrony zdrowia – stwierdza Jerzy Gryglewicz, ekspert z Uczelni Łazarskiego. To, ile wyniesie podatek, a potem wydatki na zdrowie, będzie zależeć od ministra finansów. A jak zwracają uwagę eksperci, szefowie tego resortu z reguły mieli pilniejsze wydatki.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • akow(2016-02-10 09:50) Odpowiedz 4125

    Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pracujący, uczciwie płacący wszelkie składki i podatki obywatel to frajer. Każda pozytywna działalność w tym kraju jest sankcjonowana finansowo, a nieróbstwo premiowane. Przecież to jest równia pochyła - jak tak dalej pójdzie, ludzie świadomie przestaną pracować (zwłaszcza ci, którzy zarabiają poniżej średniej krajowej), bo zwyczajnie nie będzie się opłacać. Prosty rachunek ekonomiczny.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Mural(2016-02-10 10:01) Odpowiedz 3721

    Czyli teraz już oficjalnie pracujący będą opłacać wszystkich! To tak jak pies i pchły. Pies się naje, a i pchły skorzystają. A potem w połowie roku słyszymy, że dla nas już nie ma!!!!że limity wyczerpane. Skoro konstytucja gwarantuje nam bezpłatne leczenie, to po co zabiera się pracującym składki na NFZ????Nie oszukujmy się: to ze składek naszych płaci się urzędasom NFZ i bezrobotnym wszelkiego sortu.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Brawo(2016-02-10 16:07) Odpowiedz 324

    Brawo --choć pracuje 40 lat to uważam,że tak powinno być . dziś Ty Jutro Kto inny pod wozem.

  • Ajwaj, waj-waj !!!!(2016-02-10 07:44) Odpowiedz 3111

    I co na to Rysio Petru?

  • Ciekawa(2016-02-10 12:57) Odpowiedz 164

    A ja jestem za. Chętnie zgodzę się, żeby pieniądze szły dla wszystkich chorych, a ja wybieram zdrowie;-))

  • Ygy(2016-02-10 11:45) Odpowiedz 114

    Nie dajcie się omamić, to nie o pacjentów się rozchodzi. NFZ nie ściga nikogo za wizytę u lekarza POZ (wiem, bo przy tym robię). Ten rodzaj świadczeń rozliczany jest specyficznym ryczałtem - stawką kapitacyjną. Na podstawie zebranych oświadczeń raz w miesiącu każdy z przedsiębiorców prowadzących przychodnię rozlicza się z NFZ dostając stałą stawkę "od głowy". W sumie to kilkanaście złotych miesięcznie za KAŻDEGO pacjenta z listy. Płacone nawet jeśli od kilku lat pacjent w progi przychodni nie zawitał. Z drugiej strony - pacjent wymagający droższego diagnozowania też generuje jedynie kilkanaście złotych przychodu (to dlatego lekarze rodzinni nie chcą nam dawać skierowań na badania, tylko od razu wysyłają do specjalistów - co z tego, że pacjent czeka miesiącami w kolejce na najprostszą diagnozę, ważne, że udało się przerzucić koszty...). Listy pacjentów są jednak weryfikowane przez NFZ, który nie płaci tejże przychodni za pacjenta nieubezpieczonego. U niektórych świadczeniodawców odsetek takich nieubezpieczonych potrafi wynosić nawet połowę teoretycznie zapisanych do niego pacjentów (w szczególności na wschodzie, gdzie mnóstwo pacjentów to "martwe dusze" na emigracji w UK, NL czy D). I to tu tkwi clou całej misternej operacji pana ministra. Ustalając takie prawo zmusza on NFZ do zapłacenia swoim kolegom po fachu wielkich pieniędzy. Mogłoby to być zrozumiałe w przypadku faktycznie udzielonych świadczeń, jednak w przypadku, gdy jest to stawka de facto za gotowość do przyjęcia potencjalnego pacjenta można mówić już o skoku na kasę. Ale pan minister wie z jakiego środowiska wyszedł. Wie komu ma służyć. I nie o Rzplitą czy nawet pacjentów tu drodzy moi chodzi... K*rwa kur*ie łba nie urwie.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • WKUTY(2016-02-10 11:48) Odpowiedz 1018

    Mural, najchętniej wysłałbym cię tam, gdzie na to zasługujesz. I życzę ci szczerze takiej sytuacji, nieubezpieczonego i bez pracy. Życie umie zaskakiwać i nic tak dobrze nie działa na niektórych, jak "nieoczekiwana zmiana miejsc "....... Na razie, Mural, idź sobie w ramach reedukacji na ten film. Potem przyjdzie czas na całą resztę ..... : (((((((((((((

    Pokaż odpowiedzi (5)
  • Ryś(2016-02-10 18:00) Odpowiedz 103

    To pewnie znacząco obniży bezrobocie w naszym kraju. Statystyki się poprawią. Biorąc pod uwagę, że większość bezrobotnych bez prawa do zasiłku rejestruje się w urzędach pracy tylko ze względu na darmowe ubezpieczenie zdrowotne. Brawo!

  • Ygy(2016-02-10 11:47) Odpowiedz 76

    Nie dajcie się omamić, to nie o pacjentów się rozchodzi. NFZ nie ściga nikogo za wizytę u lekarza POZ (wiem, bo przy tym robię). Ten rodzaj świadczeń rozliczany jest specyficznym ryczałtem - stawką kapitacyjną. Na podstawie zebranych oświadczeń raz w miesiącu każdy z przedsiębiorców prowadzących przychodnię rozlicza się z NFZ dostając stałą stawkę "od głowy". W sumie to kilkanaście złotych miesięcznie za KAŻDEGO pacjenta z listy. Płacone nawet jeśli od kilku lat pacjent w progi przychodni nie zawitał. Z drugiej strony - pacjent wymagający droższego diagnozowania też generuje jedynie kilkanaście złotych przychodu (to dlatego lekarze rodzinni nie chcą nam dawać skierowań na badania, tylko od razu wysyłają do specjalistów - co z tego, że pacjent czeka miesiącami w kolejce na najprostszą diagnozę, ważne, że udało się przerzucić koszty...). Listy pacjentów są jednak weryfikowane przez NFZ, który nie płaci tejże przychodni za pacjenta nieubezpieczonego. U niektórych świadczeniodawców odsetek takich nieubezpieczonych potrafi wynosić nawet połowę teoretycznie zapisanych do niego pacjentów (w szczególności na wschodzie, gdzie mnóstwo pacjentów to "martwe dusze" na emigracji w UK, NL czy D). I to tu tkwi clou całej misternej operacji pana ministra. Ustalając takie prawo zmusza on NFZ do zapłacenia swoim kolegom po fachu wielkich pieniędzy. Mogłoby to być zrozumiałe w przypadku faktycznie udzielonych świadczeń, jednak w przypadku, gdy jest to stawka de facto za gotowość do przyjęcia potencjalnego pacjenta można mówić już o skoku na kasę. Ale pan minister wie z jakiego środowiska wyszedł. Wie komu ma służyć. I nie o Rzplitą czy nawet pacjentów tu drodzy moi chodzi... K*rwa kur*ie łba nie urwie.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • sceptyk(2016-02-11 17:12) Odpowiedz 60

    Od dawna wiadomo, że kontrola ubezpieczenia jest droższa niż leczenie nieubezpieczonych

  • pracownik(2016-02-11 10:48) Odpowiedz 60

    Polscy "śmieciarze" to np. nauczyciele języka na niektórych uczelniach i w szkołach językowych. Umowa o pracę podpisywana jest zawsze tylko na semestr i miesięczny kurs letni. W tzw. międzyczasie zleceniodawca nie ubezpiecza, sugerując, by ubezpieczyć się na męża lub udać do urzędu pracy i zarejestrować jako bezrobotny

  • ekonom(2016-02-11 07:54) Odpowiedz 50

    Bezrobotni w kapitalizmie to pewnego rodzaju rezerwa. Jeśli ta rezerwa stopnieje np. z przyczyn zdrowotnych może dojść do kryzysu za który zapłacą wszyscy, także ci ubezpieczeni.

  • aaa(2016-02-10 22:55) Odpowiedz 46

    jak się wprowadza takie zmiany to trzeba mieć z czego a nie na zasadzie zajeb..ć jednych by dać drugim....

  • Wsza się teraz odezwie(2016-04-30 10:03) Odpowiedz 30

    Tu wszyscy piszą o przypadkach że opłacający składki będą utrzymywać resztę. A weźcie pod uwagę np osoby które ciężko pracują za psie pieniądze żeby utrzymać rodzinę, ale pracują na czarno bo nikt nie chce im dać umowy o pracę i nie mają jak opłacać ubezpieczenia? To też jakieś wszy? Już margines społeczny? Weźcie się ogarnijcie... Każdy kto opłacał składki to będzie opłacał, a jak nie chcecie ich opłacać to zapraszam na umowę zlecenie, albo na czarno. Szczerze wolałabym pracować na umowę o pracę i je opłacać gdybym tylko miała taką szansę tak pracować. A teraz zapierdzielam po 11 godzin dziennie 6 dni w tygodniu i mam z tego marną wypłatę, a ubezpieczenia brak. A za wszystko płacę normalnie jak osoby na umowie o pracę. Zamiast tego mogliby zakazać umów o pracę i byłoby lepiej...

  • jan(2016-05-23 21:07) Odpowiedz 20

    POPIERAM!!! Teraz dopiero widać jak poprzednie ekipy dbały o Polaków. Zafundowali nam umowy śmieciowe, odebrali prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Mam nadzieję, że te ekipy nie wrócą!

  • no tak(2016-02-11 05:48) Odpowiedz 14

    Najwyższy czas zaprzestać płacenia podatków na polskich śmieciarzy !

  • weronka(2016-06-27 07:32) Odpowiedz 10

    Szczegolnie przez ostatnie 8 lat PO PSL czlowiek byl traktowany gorzej jak smiec, Nie mial zadnych praw na dodatek okradany z kazdej strony, Licze na to ze ten rzad pochyli sie nad najbiedniejszymi najslabszymi

  • Kama(2016-08-09 12:13) Odpowiedz 01

    A jak jest z osobami mieszkajacych za granica

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama