statystyki

Zamiast skrócić - skierowania do okulisty wydłużyły kolejki

31.01.2016, 08:51
Wizyta u okulisty

Na wizytę u okulisty trzeba u nas czekać średnio 2 miesiąceźródło: ShutterStock

Zamiast skrócić - wydłużyły kolejki. Wprowadzone rok temu skierowania do okulisty sprawiły, że pacjenci z chorobami oczu dłużej czekają na fachową pomoc. Najpierw muszą zapisać się do lekarza rodzinnego, a dopiero po otrzymaniu skierowania - do okulisty.

reklama


reklama


Zdaniem Małgorzaty Pacholec z Polskiego Związku Niewidomych skierowania powinny zostać zlikwidowane, bo utrudniają życie chorym. Poza tym lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie mają odpowiedniej aparatury, aby zbadać oczy.

Krajowy konsultant w dziedzinie okulistyki profesor Wanda Romaniuk przyznaje, że w wielu krajach europejskich obowiązują skierowania do okulisty, ale u nas lekarze podstawowej opieki zdrowotnej nie są odpowiednio przygotowani. Ich gabinety nie są wyposażone w podstawowy sprzęt do badań okulistycznych. Profesor Romaniuk podkreśla, że aby lekarz rodzinny mógł właściwie rozpoznać i sam leczyć choroby oczu, inaczej powinno przebiegać szkolenie już na studiach medycznych i podczas specjalizacji.

Według Fundacji Watch Health Care, na wizytę u okulisty trzeba u nas czekać średnio 2 miesiące. Są jednak placówki, gdzie ten czas jest 2-3 krotnie dłuższy. Okulistów brakuje, na operację zaćmy pacjenci czekają w kolejce średnio od kilkunastu miesięcy do kilku lat.

reklama


Źródło:IAR

Polecane

reklama

  • stan47.emeryt(2016-01-31 09:13) Odpowiedz 30

    Przecież to jest logiczne, tylko człowiek bez wyobraźni mógł wpaść na taki pomysł. Dotyczy to również skierowań do dermatologa.

  • PARAGRAF 22(2016-01-31 19:32) Odpowiedz 00

    Lekarz rodzinna mówi znajomemu - po co i jak mam pacjenta badać przed wydaniem mu skierowania do okulisty czy dermatologa, oczu nie mam czym badać, na schorzeniach dermatologicznych nie znam się w ogóle. Potem dodaje - "po pierwszym zdaniu pacjenta wypisuję skierowanie do specjalisty". Znajomy, na okres czekania w kolejce do okulisty, ma przepisane przez rodzinnego krople, a w aptece dowiaduje się, że tego farmaceutyku nie sprzedaje się prawdopodobnie od 2004 roku. Dwa miesiące temu mój lekarz rodzinny zalecił mi konkretne, napisane na świstku papieru krople na katar sprzedawane bez recepty, choć kataru nie miałem. Oczywiście nie pomogły, na szczęście inny lekarz pomógł właściwym lekiem. Były tez pretensje rodzinnego, że nie wykonałem zleconych badan podstawowych, mimo iż badania, zgodnie z lekarza zleceniem, zostały wykonane, a ich wyniki zostały mi przez tegoż lekarza wydane, gdyż potrzebne były właśnie specjaliście. HORROR !

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama