statystyki

Lekarze rodzinni przejedli podwyżkę - nie zlecają badań dodatkowych badań

autor: Beata Lisowska20.07.2015, 07:40; Aktualizacja: 20.07.2015, 08:12
Medycy rodzinni dostali na przełomie roku gigantyczną podwyżkę.

Medycy rodzinni dostali na przełomie roku gigantyczną podwyżkę.źródło: ShutterStock

NFZ nie rozlicza lekarzy pierwszego kontaktu z liczby badań zlecanych pacjentom oraz wydatków poniesionych na ten cel. To oburza ekspertów.

reklama


reklama


Lekarze, którzy od stycznia dostali od NFZ podwyżkę stawki za jednego pacjenta prawie o połowę, wcale nie przeznaczyli jej na dodatkowe badania dla chorych. Tymczasem pracownicy laboratoriów twierdzą, że wykonują tyle samo analiz na zlecenie medyków pierwszego kontaktu co wcześniej. Także ze statystyk NFZ wynika, że ich liczba nie wzrosła.

W drugiej połowie roku lekarze, którzy szczegółowo rozliczają się z wykonanych badań, oraz ci, którzy zlecają ich najwięcej, mają otrzymać kolejne podwyżki. Medycy już zapowiadają, że indywidualne raporty z wykonanej diagnostyki będą przesyłać dopiero w 2016 r., ale większych pieniędzy domagają się już teraz – za opiekę nad starszymi pacjentami. Eksperci postulują radykalną zmianę systemu finansowania ich pracy.

Dostali podwyżki, nie zlecają badań

Medycy rodzinni dostali na przełomie roku gigantyczną podwyżkę. Wywalczyli ją, zamykając gabinety i prowadząc burzliwe negocjacje z ówczesnym ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem.

Jakie badania u lekarza rodzinnego

Jakie badania u lekarza rodzinnego

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W rezultacie stawka kapitacyjna, czyli pieniądze, które dostają za każdego zapisanego do nich pacjenta (niezależnie od tego, czy pacjent rzeczywiście się u nich pojawia), wzrosła ze 96 do ok. 140 zł rocznie. W sumie pula pieniędzy zarezerwowanych w budżecie NFZ na podstawową opiekę zdrowotną (POZ) zwiększyła się w tym roku do 7,78 mld zł i jest o 1,1 mld zł wyższa niż w ubiegłym.

Podwyżka była bezprecedensowa, bo zwiększyła przychody lekarzy z tytułu stawki kapitacyjnej niemal o połowę. Nie została jednak przyznana bezwarunkowo: miała zmotywować medyków pierwszego kontaktu do większej aktywności – zwłaszcza częstszego zlecania pacjentom badań. Wielu chorych nie może się bowiem doprosić najprostszej choćby diagnostyki, mimo że jej koszt jest wliczony do honorarium, które medyk dostaje od NFZ. Niestety zdaniem ekspertów, wszystko wskazuje na to, że lekarze potraktowali podwyżkę jako bonus dla siebie, którym nie muszą się dzielić z pacjentami.

Badań tyle, ile było

– Z sygnałów, które otrzymujemy z laboratoriów diagnostycznych wynika, że diagności nie widzą żadnej różnicy. Badań wykonywanych na zlecenie lekarzy rodzinnych i przez nich opłacanych znacząco od stycznia nie przybyło – twierdzi Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych. – Lekarze rodzinni dostali ogromne pieniądze, ale nikt ich nie rozlicza z pracy. Na jednym ze spotkań, w których uczestniczyłam, przedstawiciel NFZ powiedział wprost: środki zostały przekazane bez żadnych obowiązków sprawozdawczych i bez możliwości kontroli – dodaje.

KIDL wyliczyła na podstawie danych z lat ubiegłych, że lekarze rodzinni przeznaczali na diagnostykę średnio zaledwie 4,5 proc. stawki kapitacyjnej, czyli niespełna 4,5 zł na osobę. To mniej niż koszt pojedynczej morfologii. Izba chciała sprawdzić, jak ten wskaźnik zmienił się w tym roku, ale spotkała się z odmową w niektórych oddziałach NFZ, np. podlaski argumentował, że nie jest ona uprawniona do występowania o takie informacje.

Ze statystyk, do których dotarł DGP, wynika natomiast, że przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej poinformowały NFZ o wykonaniu w pierwszym kwartale tego roku 24,76 mln badań. W całym zeszłym roku było ich ok. 100 mln. Jednak fundusz zastrzega od razu, że bieżące dane nie są pełne, bo szczegółowych kwartalnych raportów nie przekazuje mu ok. 10 proc. świadczeniodawców. Mogą oni złożyć zbiorcze sprawozdanie do 31 grudnia 2015 r. Taką możliwość dało im zresztą Ministerstwo Zdrowia. Rozporządzenie w sprawie zakresu niezbędnych informacji gromadzonych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych (Dz.U. z 2014 r., poz. 1986) wprowadziło wprawdzie obowiązek przesłania szczegółowych danych, począwszy od 1 kwietnia 2015 roku, jednak pozostawiło możliwość przekazania tych danych w formie komunikatów zbiorczych do końca tego roku.

Rozporządzenie to zostało znowelizowane (zmiany obowiązują od 4 czerwca). Doprecyzowano, że niektóre badania powinny być raportowane wg numeru PESEL pacjenta (m.in. USG, radiologiczne i spirometria).

– To jest biurokratyczny obowiązek, przez który mamy mniej czasu dla pacjentów. Większość lekarzy nie jest zainteresowana raportowaniem według numerów PESEL, zwłaszcza że wiąże się z tym niewielka motywacja finansowa. Ta cała biurokratyczna machina wymaga jeszcze czasu. Na razie co trzy miesiące składamy zbiorcze sprawozdania, natomiast w system indywidualnych sprawozdań według numeru PESEL wejdzie niewielu sprawozdawców – podkreśla Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego. Ta organizacja zrzeszająca lekarzy rodzinnych chce, aby system motywowania ich poprzez zwiększanie stawki kapitacyjnej za wykonane i raportowane indywidualne badania, został wprowadzony dopiero od przyszłego roku, a nie od sierpnia tego roku. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze w tegorocznym budżecie miałyby być przeznaczone na skorygowanie stawki kapitacyjnej za pacjentów powyżej 40. roku życia.

Eksperci: to skandal

– Widać, że kolejne, wielkie środki z NFZ są marnowane. Nie poprawią jakości i skuteczności leczenia – uważa Ewa Borek, prezes Fundacji „My pacjenci”. – Trzeba zmienić mechanizm stawki kapitacyjnej, który jest szatański, bo pacjent musi konkurować z lekarzem o pieniądze na diagnostykę. Ten system wcale się nie zmienił od nowego roku. On motywuje lekarza jedynie do starania się o to, żeby pacjent się do niego zapisał, a gdy się to już stanie, traci on motywację i zainteresowanie chorym. Jeżeli nie zostanie zmodyfikowany mechanizm finansowania, np. na system płacenia za wykonane świadczenia, to nic się nie zmieni – tłumaczy.

Pacjent płaci sam

Eksperci wskazują, że NFZ, godząc się na zbiorczą sprawozdawczość, pozbawia się narzędzi do skutecznego rozliczania medyków z ich pracy. Skoro z ich raportów wynika, że w 2014 r. w POZ wykonali oni 100,85 mln badań, to oznacza to, że statystycznie każdy Polak na koszt lekarza rodzinnego przebadał się trzy razy.

– Te dane są po prostu niewiarygodne – ocenia Elżbieta Puacz. Diagności laboratoryjni zauważają bowiem, że przychodnie POZ kierują pacjentów do laboratorium z karteczką, na której jest wypisana potrzebna im diagnostyka. To nie jest jednak oficjalne zlecenie badań – chory musi za ich wykonanie zapłacić z własnej kieszeni.

– Wiemy, że niektórzy lekarze wpisują do raportów dla NFZ badania, które „zlecili” pacjentom w ten sposób. Mimo że nie wydali na nie ze stawki kapitacyjnej ani złotówki, uwzględniają je w raportach. To karygodne, że NFZ tego nie monitoruje – oburza się Elżbieta Puacz.

Polska jest jednym z nielicznych krajów w UE, który nie prowadzi rejestru badań diagnostycznych. Nie są one też oddzielnie kontraktowane ani finansowane, choć w innych krajach UE praktyka jest zupełnie inna. W Hiszpanii i Czechach diagnostyka jest dokładnie wyceniona i monitorowana.

We Francji lekarz jest oddzielnie rozliczany za swoją usługę, natomiast jeżeli wykonuje badania, to laboratorium, a nie on rozlicza się z ubezpieczycielem. Ten zna stawki, kontroluje diagnostykę i wie, za co zapłacił. Jest szansa, że sytuacja wkrótce się zmieni. Jeszcze w tym roku zostanie uruchomiony wielki projekt informatyczny Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia – Platforma P1. Jej częścią będzie Centralny Rejestr Badań Diagnostycznych. Zobowiązali się go prowadzić diagności laboratoryjni i zapowiadają, że kiedy ruszy, to cała prawda o badaniach lekarskich wyjdzie na jaw. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • b(2015-07-27 07:18) Odpowiedz 00

    Lekarze rodzinni robią eksperymenty na pacjentach. Często diagnozę można postawić już po wykonaniu najprostszych badań, których nie zlecają a leki wypisują tak, jakby już postawili diagnozę. Bardzo często jest to błędna diagnoza. Pula na badania powinna być oddzielna. To czy lekarz rodzinny zleci czy nie zleci badanie nie powinno mieć wpływu na jego dochód.

  • Ryszard/1945(2015-07-20 22:58) Odpowiedz 00

    Dodam jeszcze że mimo opłacania składek na t/z ZUS podstawowe badania wykonuję prywatnie nie mogę patrzeć na lekarza rodzinnego jak strasznie staje się nerwowy jeżeli poprosiłem kilka lat temu o skierowanie na podstawowe badania w ramach NFZ, raz w roku za takie badanie płacę ok 80 zł. nie jest to dużo tylko sie pytam za lekarze rodzinni biorą kasę a może jest wyjście idziemy na te badanie raz w roku bierzemy rachunek i rodzinny nam pieniądze oddaje?.

  • jps1(2015-07-23 13:15) Odpowiedz 00

    Plan Finansowy NFZ z przeznaczeniem na POZ
    2015 – 7,8 mld zł

    2014 – 7,7 mld zł
    Proszę zajrzeć do oficjalnych dokumentów NFZ a nie kierować się tym że jedna pani powiedziała drugiej pani

  • budowlaniec(2015-07-21 16:40) Odpowiedz 00

    pacjentka pisze:'dostałam skierowana do specjalisty, który był zdziwiony że nie prznioslam żadnych badań typu, zdjęcia, tomografia itd."
    Droga pacjentko to twój lekarz specjalista nie wie, że to on powinien zlecić ci tomografię ? Lekarz rodzinny nie ma tego badania w umowie z NFZ.

  • ekonomista(2015-07-21 17:14) Odpowiedz 00

    Proste jak drut rozwiązanie ale NFZ tego nie chce - podpisanie kontraktów a laboratoriami medycznymi a lekarz tylko zleca badania. Fakturę dla NFZ wystawi laboratorium i nie ma krzyku. Wtedy trzeba jednak policzyć kasę NFZtu a urzędnik chce aby to lekarz ścinał się z ludem o ilość badań i był tym złym - cwaniaczki

  • nielekarz(2015-07-20 22:29) Odpowiedz 00

    NO TO NA CO POSZŁO W POZ TE DODATKOWO PONAD 1 MLD ZLOTYCH_ ?
    Lekarze POZ nie uczyli sie matematyki . czy Ministerstwo Zdrowia sie nie uczyło?
    Premier to lekarz i Minister zdrowia też. Krew mnie zalewa po prostu.

  • SOLO(2015-07-20 22:44) Odpowiedz 00

    Po co się żołądkować. Można tylko w internecie wylewać swoje żale. Ale tym się nikt nie przejmuje, a już na pewno nie lekarze. A prawda jest taka - NIKT, powtarzam NIKT nie sprzątnie tej stajni Augiasza. A już na pewni nie minister - lekarz. Dla pocieszenia - ten problem z lekarzami jest na całym świecie. Nie będę wylewał swoich żali, a mam ich równie wiele jak inni. Wspomnę tylko, że chociaż płacę ok. 700 złotych składki miesięcznie na NFZ to przez ostatnie 10 lat NIGDY nie otrzymałem skierowania na żadne badanie laboratoryjne, które niestety wykonuję ZAWSZE na własny koszt. Oczywiście lekarz korzysta z nich, jak by je zlecał.

  • Ryszard/1945(2015-07-20 22:47) Odpowiedz 00

    Jako były pracownik służby zdrowia podaję jeden przykład zaoszczędzenia setek milionów jeżeli nie kilka miliardów złociszy rocznie, po pierwsze w pogotowich ratunkowych zamiast lekarzy wystarczą w karetkach wyjazdowych ratownicy medyczni za dyżur 12 godzin lekarz bierze ok 1200 zł. ratownik ok 400 zł. tak jest prawie w całej Europie łącznie Anglią, no ale tego tematu niestety lobby lekarzy nie dadzą ruszyć zaraz strajki i inne blokady. Będąc u niemieckich przyjaciół pracując sam zachorowałem kolega , wykonałem telefon do lekarza rodzinnego facet przyjechał po ok 30 min. dokładnie zbadał jasno i miło powiedział co mi jest dał leki, zalecenia, wyrwał kartkę z książeczki ubezpieczeniowej, ale zachowanie lekarza mnie zaskjoczyło powiem lekarz- przyjaciel a u nas jak już przyjedzie do mieszkania to przeważnie wielka łaska bo pan DOKTOR ale nie wie że za to mu płacimy i odwala tą wizytę bardzo szybko wiem widziałem i niejednokrotnie jeszczestraszy żeby nie wzywać bo będzie następna wizyta zespołu płatna, tyle można by pisać i pisać o tym bałaganie ale są mądrzejsi t/z ministerstwa zatrudniają w W-wie chyba coś ok 900 osób niech się wykazują.

  • Pacjentka(2015-07-20 23:15) Odpowiedz 00

    To jest święta prawda,że lekarz rodzinny oszczędza na pacjencie, ponieważ jestem pacjentka po nowotworze, doszły również inne dolegliwości w zakresie leczenia lekarza pierwszego kontaktu, często jestem traktowana jak zło konieczne, sama wykonuje badania laboratoryjne za które płacę, po ośmiu miesiącach dostałam skierowana do specjalisty, który był zdziwiony że nie prznioslam żadnych badań typu, zdjęcia, tomografia itd..,a już sześć miesięcy powinnam być leczona przez neurologa i neurchirurga, wogole to ci rodzinni są nie potrzebni, wypisują recepty na telefon nie widząc pacjentów, skandal biorąc kasę za dzień dobry i wypisanie leków,

  • thadde(2015-07-20 18:50) Odpowiedz 00

    Skierowanie na jakiekolwiek badanie trzeba lekarzowi wydrzeć niczym psu z gardła. Lobby lekarskie aktywne na tym forum zaraz mnie zakracze toteż gwoli informacji podaję , że od co najmniej 5 lat nie miałem wykonanego żadnego badania za inne niż własne pieniądze. . Oczywiście jak przyniosę wyniki wykonane na własny koszt lekarz skwapliwie woła : siostro, proszę skserować pana wyniki. Jestem niestety juz po 60, podaję to do wiadomości aby nie zarzucano mi , że jakiś zdrowy młody hipochondryk chce naciągać pana doktora na kasę.

  • nairam(2015-07-21 21:26) Odpowiedz 00

    Olo masz rację (kom. nr 6)!!! Niestety nie można liczyć, że rozwiązanie wyjdzie ze środowiska lekarskiego. Największymi beneficjentami są ordynatorzy, dyrektorzy, konsultanci - czyli ludzie mający "władzę". A korupcja ma się dobrze.

  • dolan(2015-07-21 22:53) Odpowiedz 00

    Jakoś trudno uwierzyć że artykuł Pana Hadaj,Pani Lisowskiej i wypowiedz profesora Szmitkowskiego na Komisji Zdrowia to zbieg okoliczności .Ale mimo wszystko DGP aby zachować swój poziom powinna troche chociaż pilnować obiektywizmu.Oczywiście żaden z dziennikarzy nie próbował nawet porozmawiać z lekarzami rodzinnymi.Wiedzieli że wypowiedzi nie pasowałyby do zadanych tez.Ale usuwanie krytykującyhc ten fakt opinii to już przesada

  • ABC(2015-07-28 17:54) Odpowiedz 00

    Rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczy jeżeli środki z NFZ będą przekazywane do wszystkich placówek medycznych w podziale na badania i wynagrodzenia z bezwzględnnym zakazem przekazywania pieniędzy z puli badań na wynagrodzenia. A co NFZ i nasza włądza myślała, że nasi lekarze w trosce o pacjentów będą zlecali im badania - oni mają gdzieś pacjentów, myśla wyłącznie o mamonie i ani myślą "uszczuplać" swoich dochodów zlecając badania (wszak pieniadze pochodzą z jednej puli i za nie zle canie badań nie grozi im żadna kara). Nie tak dawno słyszłam o wynikach kontroli NFZ w woj. mazzowickim, która odkryła, że ledna lekarka POZ w ciagu całego roku zleciła JEDNO badanie!!!

  • xxx(2015-08-03 23:05) Odpowiedz 00

    To jest prawda lekarz pierwszego kontaktu daje najtańsze badania. Nie ma mowy o badaniach drogich diagnostycznych . Specjalista również nie chce dawać skierowań na badania.
    Ta służba zdrowi to ja o kant rozbić. A co maja zrobić ludzie chorzy. Nic im nie pomoże...

  • MURARZ(2015-08-07 17:06) Odpowiedz 00

    Przecież od samego początku było wiadome, że lekarze tę podwyższoną opłatę " przejedzą" ( czyt. włączą do kwoty zysku i podziału na swoje wynagrodzenie ). Dlatego też w trakcie konsultacji popartej ostrym strajkiem nie chcieli się zgodzić na podzielenie tej podwyzszonej składki na tę przeznaczoną na zlecane badania i na tę pokrywającą koszty działalności oraz wynagrodzenia, wiedząc iż będą ją mogli " podzielić dowolnie ( tzn " przejeść" ). Z tą grupą społeczną jaką są lekarze już nic nie da się zrobić bo zawsze będą mieli mało. Można na służbę zdrowia dodać następne 60 miliardów - 60 000 000 000 i tak to nic nie zmieni. Młodzi lekarze nadal będą biedni ale jakoś przeżyją te chude lata aby potem ... A i tak są w pewnym stopniu uzależnieni w swoim funkcjonowaniu od piekarzy, murarzy, rolników, energetyków, inżynierów, producentów samochodów, sprzedawców, krawców itd.itd. ale niestety ich nie doceniają bo uważają iż studiowali ( na koszt tych wcześniej wymienionych płacących podatki ) i im się należą specjalne względy.

  • zgred(2015-08-10 13:13) Odpowiedz 00

    Przypominam, ż NFZ to wymysł LSD i przydatków
    P[artia] O[bciachu] tylko udoskonaliła ten zsyp pieniędzy

  • Tomek 51(2015-08-26 09:56) Odpowiedz 00

    Czy lekarze POZ sterowani przez „Porozumienie Zielogórskie” w przypadku podwyższenia im stawki kapitacynej na jednego pacjenta zlecają pacjentom więcej badań diagnostycznych, czy przejadają te nowe pieniądze – pochodzące ze składek zdrowotnych pacjentów ?
    Oczywiście przejedzą bo właśnie dlatego w 2003 roku zawiązało się „Porozumienie Zielogórskie” !!!

    Poniżej fragment historii tego szkoliwego dla pacjentów Porozumienia Zielonogórskiego.

    „ W październiku 2003 roku członkowie Porozumienia Zielonogórskiego postanowili nie przystępować do konkursu ofert NFZ na rok 2004. Powodem podjętej decyzji był sprzeciw przeciwko dokumentowaniu przez placówki POZ - przekazywania minimum 10 procent funduszy gwarantowanych kontraktem z NFZ na badania diagnostyczne pacjentów”

    To oznaczało – konieczność WYKAZANIA w postaci rachunków, że badania takie zlecono. Stawka kapitacyjna miesięczna wynosiła wtedy ok. 8 złotych. Chodziło o to, aby lekarze POZ udowodnili, że z tej kwoty 80 groszy naprawdę poszło na konieczne badania diagniostyczne. Po to się zawiązało „Porozumienie Zielonogórskie” aby tych 10 procent nie wykazywać i kasę w większości brać dla siebie.

    I tego się nadal trzymają. W „Porozumieniu Zielonogórskim” pełna nazwa - Federacja Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia „Porozumienie Zielonogórskie” prezes Jacek Krajewski - obowiązuje zasada - najwięcej kasy dla PRACODAWCÓW MEDYCZNYCH POZ (właścicieli przychodni prywatnych), mniej dla wynajmowanych do pracy lekarzy, dużo, dużo mniej dla zatrudnianych pielęgniarek i najlepiej nic (w kosztach) dla pacjentów.

    Taka jest smutna prawda.

  • Vigo(2015-07-20 19:26) Odpowiedz 00

    Żenujący przykład "dziennikarstwa" .
    "Oburzeni eksperci" to paniusia z Izby Diagnostów czyli organizacji lobbystycznej.
    Żonglerka liczbami świadczy wyłącznie o tym, że p. autorka nie zdawała matury z matematyki.

  • brukarz(2015-07-20 18:07) Odpowiedz 00

    Pokaż dziennikarzu co masz w garażu . Zobaczymy czy warto było tak się zeszmacić.

  • qwerety(2015-07-21 07:48) Odpowiedz 00

    Dlaczego decydenci nie oddzielą pieniędzy na badania z puli rodzinnych? Przecież to najprostsze?
    Lekarz rodzinny dostaje na pacjenta 140zł na ROK, nie na miesiąc. Z tego musi opłacić czynsz, światło, ubezpieczenie, wynagrodzenie pielęgniarki, sprzątaczki. Z tej kwoty musi zakupić środki czystości, wyposażenie gabinetu zabiegowego, wywóz śmieci.
    Jeśli zapłaci 80 zł na badania profilaktyczne dla zdrowego, to z czego zapłaci za badania choremu pacjentowi, któremu ma zrobić badania radiologiczne czy usg, które są znacznie droższe?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama