Samorządy mają problem z uzyskiwaniem budżetowych pieniędzy na realizację jednego z zadań zlecanych przez rząd, jakim jest wypłacanie wynagrodzenia za sprawowanie opieki. Ministerstwo Finansów (MF) uważa bowiem, że środki na ten cel przysługują, ale tylko w przypadku ustanowienia przez sąd opiekuna prawnego. Dotacja nie może zaś być przeznaczona na kuratora. Gminy nie zgadzają się z taką interpretacją przepisów i przekonują, że jest ona niezgodna z orzecznictwem Sądu Najwyższego.

Kuratela to nie opieka

Wynagrodzenie za sprawowanie opieki zostało wprowadzone w 2009 r., a zasady jego przyznawania szczegółowo reguluje art. 162 ustawy z 25 lutego 1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 583 ze zm.). Zgodnie z nim gratyfikacja, która może mieć charakter okresowy lub jednorazowy, jest ustanawiana przez sąd na żądanie osoby sprawującej opiekę. Wynagrodzenie jest co do zasady pokrywane z dochodu lub majątku podopiecznego. Dopiero gdy ich nie posiada, jest finansowane z pieniędzy publicznych na podstawie art. 53a ustawy z 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 163 ze zm.). Przepis ten dodatkowo przewiduje, że choć wynagrodzenie jest wypłacane w wysokości ustalonej przez sąd, to w wymiarze miesięcznym nie może przekroczyć 1/10 przeciętnej pensji.

Na jego sfinansowanie gminy otrzymują za pośrednictwem wojewodów dotację z budżetu. Jednak ku swojemu zaskoczeniu samorządy, m.in. z Wielkopolski, zostały poinformowane, że przysługuje ona tylko w przypadku ustanawiania opiekuna prawnego dla osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej. Natomiast gdy dotyczy to kuratora dla podopiecznego częściowo pozbawionego swoich praw, którego sąd wskazuje na podstawie art. 179 kodeksu rodzinnego, jego wynagrodzenie powinno być finansowane ze środków własnych samorządu. Taką interpretację przepisów przedstawił resort finansów, który wskazuje, że pensja dla kuratora jest w pierwszej kolejności pokrywana z dochodu lub majątku osoby częściowo ubezwłasnowolnionej, a gdy takich środków nie ma, finansuje ją ten, który żądał jego ustanowienia. Ponieważ w postępowaniu o przyznanie wynagrodzenia zainteresowanym jest gmina, to na niej spoczywa obowiązek jego wypłacenia i sfinansowania z dochodów własnych.

Sprzeczne interpretacje

Co więcej, na podstawie tego niekorzystnego stanowiska, niektórzy wojewodowie dochodzą obecnie od gmin pieniędzy z wcześniej wypłaconych dotacji.

– Od 2012 r. do stycznia 2015 r. wypłacaliśmy wynagrodzenia dla kuratorów ze środków, które otrzymywaliśmy od wojewody. Od lutego br. prowadzimy spór z urzędem wojewódzkim, który uważa, że dokonywane przez nas wypłaty z budżetowych funduszy były nienależne, i teraz żąda ich zwrotu – mówi Monika Pawlak, rzecznik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łodzi.

Podobne działania podjął też wojewoda małopolski, który wszczął postępowanie służące odzyskaniu budżetowych środków od MOPS w Krakowie.

– Informacje o nieprawidłowym przeznaczaniu pieniędzy znalazły się w protokole z przeprowadzanej kontroli – wskazuje Jacek Kowalczyk, zastępca dyrektora tej jednostki.

Gminy, które nie zgadzają się z interpretacją MF, powołują się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, w tym m.in. uchwałę z 28 marca 2014 r. (sygn. akt III CZP 6/14). Stwierdził w niej, że w razie braku możliwości pokrycia wynagrodzenia kuratora osoby częściowo ubezwłasnowolnionej na podstawie art. 179 kodeksu rodzinnego – czyli z jej dochodu lub majątku – jest ono finansowane ze środków publicznych zgodnie z ustawą o pomocy społecznej. W uzasadnieniu SN podkreślił, że wprawdzie przepisy nie regulują problematyki wynagradzania kuratora ustanowionego z urzędu, jednak istnieje podobieństwo obydwu instytucji. Wskazał też, że wykładnia art. 178 kodeksu nakazuje stosować do kurateli odpowiednio przepisy o opiece. Zamiarem ustawodawcy było więc objęcie art. 162 (a więc tym, który dotyczy wynagrodzenia za sprawowanie opieki), również takiej sytuacji, gdy niemożliwe jest wypłacenie pensji z majątku osoby, dla której ustanawiany jest kurator.

Taka interpretacja przepisów została też potwierdzona w uchwale SN z 13 marca br. (III CZP 4/15) oraz wyroku z 8 maja br. (III CSK 346/14).

– Jest to kuriozalna sytuacja, bo organy administracji rządowej ignorują orzecznictwo Sądu Najwyższego, uznając, że ich nie dotyczy – uważa Jacek Kowalczyk.

Dodaje, że w przypadku gdyby wojewoda wydał decyzję nakazującą zwrot dotacji, miasto będzie odwoływać się do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.