statystyki

Anatomia rozbioru samorządu: Mają coraz więcej zadań, ale nie mogą liczyć na stabilną politykę tworzoną przez centrum

autor: Jakub Pawłowski05.10.2018, 07:16; Aktualizacja: 05.10.2018, 09:20
Tuż przed wyborami rządzący próbują do tych zadanych przez siebie ran przykleić doraźny plaster. Trwają prace nad zmianami, które pozwoliłyby rozłożyć na raty zobowiązania gmin wobec właścicieli farm wiatrowych

Tuż przed wyborami rządzący próbują do tych zadanych przez siebie ran przykleić doraźny plaster. Trwają prace nad zmianami, które pozwoliłyby rozłożyć na raty zobowiązania gmin wobec właścicieli farm wiatrowychźródło: ShutterStock

Choć do wyborów usłyszymy jeszcze wiele deklaracji o planowanym rządowym wsparciu dla gmin, tak naprawdę tylko zaostrza się apetyt centrali na ich pieniądze. Polska lokalna choruje z braku funduszy.

J ak obrabować samorządy w biały dzień? Wystarczy jedną ręką umiejętnie majstrować przy ustawach, które z pozoru nie mają zbyt wiele wspólnego z podatkami, a drugą ręką skrycie podbierać miliony złotych.

To nie teoria spiskowa. To rzeczywistość, o której bez wahania opowie niejeden wójt, burmistrz lub prezydent. Zwłaszcza ci z najmniejszych miejscowości. Dlaczego właśnie oni? Bo to samorządowcy działający w gminach o zaledwie kilkunastomilionowych budżetach muszą najczęściej mierzyć się z molochami, które zaciekle walczą o – jak uważają – należne im wpływy. Rząd woli bowiem kierować strumień pieniędzy gdzie indziej. Najczęściej do spółek Skarbu Państwa. Ale nie tylko tam. Na finansowy zastrzyk coraz częściej mogą też liczyć ogromne firmy, które postawione pod legislacyjną ścianą, potrafią bić się o swoje. Udowodniły już nieraz, że w kryzysowych momentach mają moce przerobowe, by zasypywać sądy setkami skarg i grać na zwłokę z zapłatą podatków. A w międzyczasie, w kuluarach gabinetów, rękami lobbystów, ramię w ramię z politykami, wykuwać nowe, korzystne dla siebie prawo.

Lokalni politycy nie boją się mówić o tym głośno, bo większość z nich już wie, że ich głos, choćby dotarł do ministerialnych korytarzy, spotka się z głuchym echem obojętności i niezrozumienia. Niestety, przekonali się o tym nie raz.

Problem w tym, że przy coraz mniejszym wsparciu samorządowcy muszą finansować coraz więcej zadań. Nie ma bowiem tygodnia, by nie wchodziło w życie nowe prawo, które oznacza dla nich kolejne obowiązki, zadania, a przy tym nowe koszty. Te ostatnie są oczywiście bagatelizowane. Zwykle chodzi wszak o „zaledwie kilkanaście, kilkadziesiąt milionów złotych”.

Wystawieni do wiatru


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane