W sprawie, którą rozpatrywał SN, chodziło o sędziego w stanie spoczynku, któremu zarzucono popełnienie przewinienia dyscyplinarnego. Chodziło o to, że podpisał on w kwietniu 2020 r. pismo skierowane do OBWE, w którym polscy sędziowie wyrażali swoje wątpliwości co do snutych przez ówczesnych rządzących planów przeprowadzenia w maju 2020 r. korespondencyjnych wyborów prezydenckich. Problem jednak polegał na tym, że Anna Gąsior – Majchrowska, która sformułowała zarzut dyscyplinarny, została w międzyczasie odwołana z funkcji zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim. Decyzję tę podjęła Joanna Raczkowska, powołana przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka – w miejsce Piotra Schaba – rzeczniczka dyscyplinarna.
Kto jest rzecznikiem dyscyplinarnym?
W tej sytuacji SN uznał, że w pierwszej kolejności powinien ustalić, kto obecnie pełni funkcję rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz dwóch jego zastępców. Dopiero po rozstrzygnięciu tej kwestii sąd będzie mógł bowiem wskazać, czy Anna Gąsior – Majchrowska nadal wykonuje obowiązki rzecznika dyscyplinarnego przy SO w Piotrkowie Trybunalskim.
SN swój wywód na powyższy temat rozpoczął od uporządkowania faktów. Przypomniał, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powołał na czteroletnie kadencje – w dniu 30 maja 2018 r. – Piotra Schaba na stanowisko rzecznika dyscyplinarnego, zaś w dniu 18 czerwca 2018 r. jego dwóch zastępców: Przemysława Radzika i Michała Lasotę. Po upływie tego okresu minister Ziobro powołał ich na te same stanowiska na kolejne cztery lata. Tym samym ich kadencje, zgodnie z prawem o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334 ze zm.; dalej: u.s.p.), powinny się zakończyć w 2026 r.
Tak się jednak nie stało, gdyż najpierw w kwietniu 2025 r. minister sprawiedliwości Adam Bodnar odwołał Schaba i Radzika, a następnie w lipcu 2025 r. kolejny minister – Waldemar Żurek – podjął decyzję o odwołaniu Michała Lasoty. Jak tłumaczył resort sprawiedliwości, decyzje te były motywowane działaniami podejmowanymi przez te osoby. Budziły one bowiem wątpliwości co do ich zasadności i legalności. To zaś skutkowało, zdaniem ministerstwa, utratą przez Schaba, Radzika i Lasotę przymiotu sędziowskiego, jakim jest nieskazitelność charakteru.
Spór w Sądzie Najwyższym
Decyzje Bodnara i Żurka wywołały szeroką dyskusję w świecie prawniczym, gdyż przepisy u.s.p. milczą na temat możliwości skrócenia kadencji rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Pojawiły się więc głosy, że w takiej sytuacji minister sprawiedliwości nie miał podstaw prawnych do odwołania Schaba, Radzika i Lasoty. Tak zresztą wypowiedziała się w grudniu 2025 r. Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN (sygn. akt II ZOW 80/22). Orzekający wówczas skład (Wiesław Kozielewicz, sędzia SN, Zbigniew Korzeniowski, sędzia SN oraz Arkadiusz Sopata, ławnik SN) orzekł bowiem, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik nie mógł być skutecznie odwołany z funkcji przez ministra sprawiedliwości. Za „oczywiście błędny” uznano wówczas pogląd MS, że „z określonej w u.s.p. kompetencji Ministra Sprawiedliwości do powołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego Zastępców, wynika per se kompetencja do ich odwołania”.
Do zupełnie innych wniosków doszedł skład, który wydał postanowienie z 11 lutego 2026 r. Jego zdaniem pogląd zaprezentowany w orzeczeniu z grudnia ub. r. „całkowicie odrywa się od obecnych warunków polityczno-ustrojowych, a w istocie stanowi petryfikację ukształtowanych wcześniej w okresie lat 2015–2023 mechanizmów obarczonych licznymi wadami systemowymi”. Jak czytamy w uzasadnieniu lutowego orzeczenia, takie rozumienie legalizmu prowadzi do pogłębienia trwającego od wielu już lat w wymiarze sprawiedliwości kryzysu. A to dlatego, że nie umożliwia „wyjścia z impasu prawnego, w którym „«niemożność» goni «niemożność»”, ponieważ „zawsze na końcu ogniwa znajdzie się niekonstytucyjny organ (KRS, Trybunał Konstytucyjny, odpowiednia Izba Sądu Najwyższego), do którego będzie należała decyzja”.
Decyzje Bodnara i Żurka zgodne z prawem?
W postanowieniu z 11 lutego br. stwierdzono już na wstępie „że Minister Sprawiedliwości był uprawniony do odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Piotra Schaba oraz jego Zastępców: sędziego Przemysława Radzika oraz sędziego Michała Lasotę przed upływem ich kadencji”. SN wymienił cały szereg okoliczności, które jego zdaniem przemawiają za taką tezą. Choć przewodnicząca składu orzekającego sędzia SN Barbara Skoczkowska na samym początku przyznała, że w obecnym stanie prawnym brak jest wyraźnej regulacji określającej możliwość odwołania rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców, to jednocześnie zaznaczyła, że „w demokratycznym państwie prawa nie jest możliwa sytuacja, w której Rzecznik Dyscyplinarny oraz jego Zastępcy nie mogą być w żadnej sytuacji odwołani”. Jak bowiem podkreślono w uzasadnieniu omawianego postanowienia, „trudno wyobrazić sobie sytuację, w której piastuni tych organów nie mogliby zrezygnować z wykonywanej przez siebie funkcji”. Jak tłumaczy sędzia Skoczkowska, skutkowałoby to sytuacją, w której osoby powołane na takie stanowiska musiałyby na nich pozostawać wbrew swojej woli. A to z kolei groziłoby, że będą wykonywać swoje obowiązki w sposób nieprawidłowy. Podobnie absurdalna sytuacja miałaby miejsce, gdyby któraś z osób piastujących takie stanowisko zapadła na długotrwałą chorobę. Albo gdyby straciła status sędziego. Jak czytamy w uzasadnieniu omawianego postanowienia, ta ostatnia sytuacja byłaby nie do pogodzenia z konstytucyjną zasadą odrębności sądów. „Podobnie naruszające podstawowe wartości ustrojowe państwa byłoby kontynuowanie pełnienia funkcji rzecznika w sytuacji dokonania przez niego rażących naruszeń prawa, w tym ataku na niezawisłość sędziów” – podkreślił SN. I sformułował tezę, zgodnie z którą w świetle szeregu konstytucyjnych zasad (m.in. gwarancji niezawisłości sędziów) „ustawodawca był zobowiązany do wprowadzenia regulacji określających podstawy odwołania Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego Zastępców”.
Grzeszki Schaba i Radzika
Co więcej, SN stwierdził, że sposób wykonywania funkcji przez odwołanych rzeczników stanowił „modelowy przykład rażącego naruszenia zasad stanowiących istotę funkcjonowania rzecznika dyscyplinarnego sędziów w demokratycznym państwie prawa”. Wytknął im m.in., że wszczynali postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom, którzy stosowali się do wyroków trybunałów międzynarodowych. Zdaniem SN działalność zarówno rzecznika Schaba, jak i jego zastępców wpisywała się w plany ówczesnego kierownictwa resortu, które „wielokrotnie akcentowało konieczność karania sędziów za stosowanie się do wyroków międzynarodowych trybunałów i domagało się surowego rozliczenia tzw. niepokornych sędziów (kontestujących „reformy” sądownictwa)”.
Sędzia Skoczkowska stawia również tezę, że wszyscy trzej sędziowie w latach 2018–2023 byli w sposób nieakceptowalny związani z ówcześnie działającymi przedstawicielami władzy wykonawczej. „Działo się to w czasie, gdy Minister Sprawiedliwości przejął całkowitą kontrolę nad systemem odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, a przedmiotem wszczynanych postępowań dyscyplinarnych była m.in. próba wywarcia nacisku na sędziów stosujących w ramach działalności orzeczniczej standard konstytucyjny i europejski (do czego – co należy podkreślić – każdy sędzia jest zobowiązany). Cały system odpowiedzialności dyscyplinarnej od 2018 r. był nakierowany na uzależnienie władzy sądowniczej od władzy wykonawczej” – podkreślił SN.
Biorąc pod uwagę powyższe, SN doszedł do wniosku, że odwołanie zastępców rzecznika dyscyplinarnego, w tym odwołanie sędzi Anny Gąsior-Majchrowskiej, dokonane przez powołaną na stanowisko rzecznika dyscyplinarnego przez ministra Żurka Joannę Raczkowską, było skuteczne jako dokonane przez uprawniony podmiot.
Podstawa prawna
Postanowienie Izby Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego z 11 lutego 2026 r., sygn. akt II ZO 36/22