Już od lipca zaczną obowiązywać nowe limity wynagrodzenia zasadniczego (górne i dolne widełki obniżone o 20 proc.) dla szefów gmin, powiatów i województw oraz ich zastępców. Wynika to z rozporządzenia Rady Ministrów z 15 maja 2018 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych (Dz.U. poz. 936). To oznacza, że jeszcze w czerwcu rady i sejmiki powinny przyjąć stosowne uchwały, w których zatwierdzone zostaną nowe pensje. Na razie jednak włodarze główkują, co zrobić, by do tego nie doszło.

Uchwały nie będzie, ale obniżka tak

– Jesteśmy w stanie dociągnąć z obecnymi poziomami wynagrodzeń przynajmniej do końca tej kadencji – słyszymy od jednego z samorządowców. Jak? – Wystarczy, że pojawią się problemy ze zwołaniem sesji lub brakiem kworum. A nawet jeśli radni się zbiorą, to zawsze mogą przygotować uchwałę zawierającą jakiś błąd formalny. Wówczas wojewoda musiałby taki dokument dokładnie przeanalizować, a potem unieważnić. W ten sposób można sobie kupić trochę czasu – tłumaczy włodarz jednego z dużych miast.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pójście taką drogą oznacza jednak balansowanie na granicy prawa i narażenie się na ostrą konfrontację z rządem. Dlatego oficjalnie w środowisku samorządowym sugerowane są inne rozwiązania. Zawierającą je „instrukcję” do starostów rozesłał właśnie Związek Powiatów Polskich.

ZPP sugeruje, by w porządku obrad czerwcowej rady powiatu znalazł się punkt zakładający ustalenie wynagrodzenia dla starosty. Następnie radca prawny odpowiedzialny za prowadzenie spraw rady powinien zapoznać się z ekspertyzami przygotowanymi dla korporacji samorządowych przez prof. Huberta Izdebskiego, a także kancelarie Chmaj i Wspólnicy oraz Ziemski & Partners. Jeśli po zapoznaniu się z nimi nie będzie oponował, to rada nie powinna podejmować uchwały o obniżce wynagrodzeń. Mimo to starosta, jako kierownik jednostki, będzie mógł wydać dyspozycję, by wypłacić mu niższe wynagrodzenie. Mówiąc krótko: uchwały o zmniejszeniu pensji nie będzie, ale włodarz otrzyma niższą pensję.

Po co taka ekwilibrystyka? – W ten sposób rady powiatów będą mogły wyraźnie zamanifestować swoje stanowisko, nie naruszając przy tym dyscypliny finansów publicznych – tłumaczy ekspert ZPP Grzegorz Kubalski. Ale chodzi też o względy praktyczne. – Takie rozwiązanie pozostawia starostom drogę do ubiegania się o niewypłaconą część wynagrodzenia. Na przykład w sytuacji, gdyby Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność rozporządzenia Rady Ministrów z aktami hierarchicznie wyższymi, albo w postępowaniu sądowym połączonym z podważaniem legalności rozporządzenia – wyjaśnia Kubalski.

Czekając na prezydenta

Co o takich „instrukcjach” sądzi rząd? Oficjalnie nie wiadomo, bo MSWiA nie komentuje sprawy. Nieoficjalnie słyszymy, że wojewodowie będą, jak zwykle, sprawować nadzór nad legalnością działań lokalnej administracji.

W dokumencie rozesłanym starostom ZPP sugeruje także skierowanie wniosku do TK – miałby on zbadać treść rządowego „rozporządzenia płacowego” pod kątem zgodności z konstytucją. Realizacja tego scenariusza uzależniona jest jednak od tego, co zrobi prezydent Andrzej Duda. Na jego biurko trafił już wniosek włodarzy zasiadających w rządowo-samorządowej Komisji Wspólnej, by to właśnie on zlecił trybunałowi analizę nowych regulacji. – Wojciech Długoborski, współprzewodniczący Komisji Wspólnej, podkreśla w piśmie do prezydenta, że zarówno zawartość, kontekst, jak i sposób postępowania rządu w tej sprawie są głęboko sprzeczne z zasadami pomocniczości, decentralizacji oraz samodzielności samorządu terytorialnego, stanowiącymi w Konstytucji RP podstawy ustroju państwa – przypomina Związek Miast Polskich.

Problem pensji już udało się samorządom „umiędzynarodowić”. Stało się to dzięki skardze, jaką złożyli na ręce delegatów Rady Europy (więcej o tym piszemy na stronie A4). To jednak ciągle za mało i lokalne władze podejmują kolejne kroki, by zapobiec spadkowi wynagrodzeń.

Biuro ZMP zamówiło „specjalny monitoring mediów”, by sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak twierdzi rząd, że cięcia to „efekt powszechnych oczekiwań społecznych związanych z pełnieniem funkcji publicznych i społecznych postulatów” (tak wynika z uzasadnienia do rozporządzenia). Efekt? Zdaniem samorządów temat nie był prawie w ogóle obecny w debacie medialnej aż do 5 kwietnia, kiedy to prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział obniżenie uposażeń parlamentarzystom i samorządowcom.

W gazetach i TV cisza

– Do tej daty ukazywało się najwyżej kilkanaście informacji tygodniowo. Dotyczyły one m.in. zamrożenia pensji w samorządach czy incydentalnych decyzji rad o obniżeniu czy podwyższeniu wynagrodzeń. Natomiast między 2 a 8 kwietnia ukazało się ponad 1,3 tys. informacji – podaje ZMP.

Związek wystąpił też z wnioskiem o wgląd (w trybie dostępu do informacji publicznej) w analizy, badania i opracowania eksperckie wykorzystane w toku prac nad rozporządzeniem. – 23 maja otrzymaliśmy pismo z departamentu bezpieczeństwa MSWiA, w którym poinformowano o przedłużeniu do 11 lipca terminu udzielenia odpowiedzi na wniosek – informuje ZMP. I sugeruje, że takich analiz zwyczajnie nie ma. I dopiero „zostaną sfabrykowane”.